Pokazywanie postów oznaczonych etykietą regulamin. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą regulamin. Pokaż wszystkie posty

4 sie 2015

Tym razem - dziekan nieodpowiedzialna!

Zacznę od cytatu z e-maila, który otrzymałam wczoraj, kilka godzin po zamieszczeniu wpisu na temat ewentualnego ryzyka związanego z niedotrzymaniem obowiązującego terminu złożenia pracy magisterskiej.

"(...) Nie pojmuję dlaczego w trakcie studiów funduje nam się zmianę regulaminu, o której w dodatku nikt nas nie informuje. Dlaczego zmieniane są warunki umowy, którą podpisałem z SGH. I dlaczego dopiero w środku lata, kiedy nikogo nie ma w Warszawie, jesteśmy informowani o terminie złożenia pracy magisterskiej. Pani jest po prostu nieodpowiedzialna! (...) Zamierzam zwrócić się o pomoc do Samorządu Studentów. Znowu coś się dzieje za naszymi plecami."

Mail był anonimowy, więc nie zamierzam odpisywać autorowi, ale zawarte w nim pytania mogą nasuwać się także innym studentom, więc spróbuję się do nich odnieść na szerszym forum, zanim zadręczą się Państwo pytaniami podbijanymi na FB (swoją drogą - czy nie łatwiej pytać u źródła???)

Zacznę może od ostatniego zdania (pogróżki?) dotyczącego Samorządu. Otóż Samorząd Studentów ma własną - bardzo silną - reprezentację na forum Senatu SGH, a zmiany prawa w SGH dzieją się na poziomie Senatu (uchwały), Rektora (zarządzenia) i dziekanów studiów (instrukcje i procedury). 

Regulacje, które były przedmiotem ostatniego wpisu i zirytowały Anonimka, to nowy Regulamin studiów (czyli uchwała Senatu) oraz nowe Zarządzenie Rektora w sprawie opłat. Przy czym wypada dodać, że sama wysokość opłat także podlega zatwierdzeniu przez Senat SGH. Prawo do zmiany regulaminu oraz poziomu opłat gwarantuje Senatowi statut Uczelni. Zarówno regulamin, jak i wysokość opłat zostały zaopiniowane, a następnie przegłosowane m.in. głosami studenckich członków Senatu. Zakładam też, że Samorząd swoimi kanałami informuje studentów, w jakich pracach i głosowaniach uczestniczy, i jaki jest ich wynik. 

Oczywiście poza kanałami informacyjnymi Samorządu istnieje jeszcze strona internetowa SGH (w tym link do BIP), na której pojawiła się informacja o zmianie i dacie wejścia w życie nowego regulaminu. Dla tych, którzy nie uznają strony www, a bardziej wierzą Facebookowi i mediom społecznościowym, prowadzony jest niniejszy blog i fanpejdż (informacja o nowym regulaminie pojawiła się 26.05, czyli zaraz po Senacie wraz z linkiem do treści regulaminu, dostępnej po zalogowaniu w WD). Tym samym chyba możemy skasować zdanie: Nie pojmuję dlaczego w trakcie studiów funduje nam się zmianę regulaminu, o której w dodatku nikt nas nie informuje.

Oczywiście studentów, którzy rozpoczęli studia pod rządami starego regulaminu, do końca studiów obowiązuje stary regulamin. Nowych studentów (obecnie rekrutowanych) oraz studentów wznawianych po skreśleniu będzie obowiązywał nowy regulamin.

Podobnie nowe tabele opłat, które stanowią integralną część nowych umów, zaczną obowiązywać nowych studentów (od października 2015 roku). Fatalnym wyjątkiem mogą okazać się studenci, którzy z powodu skreślenia i ew. wznowienia, będą musieli podpisać umowy obowiązujące w chwili wznowienia (czyli nowe). Tym samym pytanie "Dlaczego zmieniane są warunki umowy, którą podpisałem z SGH" jest pozbawione sensu, bo nikt nie zamierza zmieniać obecnym studentom ani warunków umowy, ani wysokości opłat.

Pytanie "dlaczego dopiero w środku lata, kiedy nikogo nie ma w Warszawie, jesteśmy informowani o terminie złożenia pracy magisterskiej" - kompletnie mnie rozwaliło. Przypominanie studentowi o terminie założenia pracy nie jest obowiązkiem dziekana ani żadnego pracownika uczelni. Podobnie jak prowadzenie bloga. Ale skoro już ktoś zwraca uwagę na Waszą nieuwagę, to proszę zauważyć, że wpis pojawił się głównie po to, żeby uświadomić rozlazłym autorom, jaka kosztowna może w tym roku okazać się zwłoka w pisaniu pracy magisterskiej.

Nie wiem, jaka politykę informacyjną prowadziłby Anonimek, gdyby zechciał się zabrać do pracy, ale zarzut, że coś "się dzieje za naszymi plecami" jest szczególnie interesujący, zważywszy na fakt, że e-mail Anonimka otrzymałam w odpowiedzi na wpis na blogu. Chyba, że uznać te kilka tysięcy czytelników bloga i fanpejdża za wąskie grono wtajemniczonych znajomych...

W każdym razie mam nadzieję, że ta wąska grupa osób, które mają znajomości w DSM i dostęp do bloga, ukończy studia w terminie, pod starym regulaminem. Za co mocno trzymam kciuki.

PS dzień później 9.08: Autor wczorajszego maila dzisiaj napisał ponownie, ujawniając swoje dane i tłumacząc się z emocji. Przyznam, że mi to bardzo zaimponowało.

26 maj 2015

Nowy Regulamin


c.d. Obey
Wielkimi krokami zbliża się koniec roku akademickiego, a tym samym wdrożenie nowego Regulaminu studiów przyjętego na Senacie 29 kwietnia br. Jest on efektem wytężonej pracy wielu jednostek organizacyjnych Szkoły, w tym DSM. 

Przychodząc 3 lata temu do Dziekanatu zastaliśmy wówczas nowy (obecnie obowiązujący) Regulamin studiów. Dla prodziekanów, którzy zostali na drugą kadencję oznaczało to przestawienie się na inny sposób funkcjonowania. Dla nowej części zespołu dziekańskiego – ogarnięcie dwóch odmiennych rzeczywistości (wygaszany był bowiem równolegle stary Regulamin). 

Mając w pamięci serię wpisów na blogu dotyczących nowego Regulaminu, a także nasze wewnętrzne tabelki z zestawieniami „było – jest” uznałam, że może warto wypunktować najważniejsze zamiany w nadchodzącej nowej rzeczywistości. Teoretycznie kilka by się znalazło, ot np. przesunięcie o 0,05 w dół widełek oceny końcowej ze studiów. Jednak taka wyliczanka nie ma sensu, jak uprzytomnił mi to Dziekan Wierzbicki biorący bezpośredni udział w pracach nad przygotowaniem projektu. 

Nowy regulamin został pomyślany, jako coś mocno odmiennego od tego, który funkcjonował dotychczas. Zmieniona została bowiem sama jego koncepcja. Obecny nie ma stanowić szczegółowego szablonu postępowania w możliwie najszerszej liczbie spraw studenckich i tym samym automatyzować relacji student – dziekan. Powinien raczej tworzyć, ramy bieżącego i względnie elastycznego kształtowania takich relacji. Należy tez podkreślić jego funkcję informacyjną, pomagająca zainteresowanym odnalezienie się pośród obowiązków i praw studenckich. Można i należy go zatem przeczytać i zrozumieć. Dotyczy to przede wszystkim właśnie studentów. Mamy nadzieje, że pomoże to w przyszłych latach sprawniej rozwiązywać sytuacje problematyczne. 

Od siebie mogę jedynie dodać tyle, że zachęcam wszystkich do lektury. Na zachętę dodam, że nowy Regulamin jest o 1/3 krótszy niż obecny, patrząc na liczbę stron.

13 maj 2014

Prace magisterskie: konkurs i budzenie

Zgodnie z tytułem najpierw informacja o nowym konkursie na pracę magisterską dotyczącą promocji Polski (organizatorzy: Fundacja Polskiego Godła Promocyjnego „Teraz Polska", Polska Agencja Informacji i Inwestycji Zagranicznych SA, Polska Organizacja Turystyczna oraz Polska Agencja Rozwoju Przedsiębiorczości). 

Na laureatów czekają nagrody pieniężne - o łącznej wartości ok. 50.000 zł., publikacje, a także praktyki i staże. Więcej na temat konkursu przeczytacie na stronie Polskiej Organizacji Turystycznej

Z tym wątkiem nieuchronnie wiąże się mniej pogodna sprawa, czyli budzenie śpiochów i przypomnienie o zasadach regulaminu, zgodnie z którymi aktualni studenci IV semestru mają czas na złożenie pracy magisterskiej do końca sierpnia br

Co prawda zapis ten został zawarty w regulaminie ponad 2 lata temu, ale dopiero teraz kończy studia I generacja studentów, którzy rozpoczęli studia wraz z jego wejściem w życie. Dotychczasowe roczniki studiowały na mocy tzw. przepisów przejściowych, kiedy można było (słono!) opłacać przedłużenie terminu złożenia pracy.

Obecny rocznik może wnioskować o nieodpłatne przedłużenie terminu złożenia pracy do końca września (czyli do końca regulaminowego czasu trwania studiów), ale jeśli okaże się, że ten termin był niewystarczający - student podlega skreśleniu i może co najwyżej ubiegać się o wznowienie i zgodę na powtarzanie IV semestru tytułem seminarium (opłata zależy oczywiście od kształtu umowy, jaki dany student podpisał z SGH - zazwyczaj odpowiada to opłacie za 12 ECTS-ów seminarium magisterskiego).

Nieobecność promotora w czasie urlopu (np. w sierpniu) niestety nie może być traktowana jako "Act of God" i usprawiedliwienie spóźnienia. Na napisanie pracy mgr. każdy z Was ma 2 semestry, więc koniecznie proszę pamiętać o takim rozłożeniu pracy, żeby nie okazało się, że jakimś dziwnym zrządzeniem losu powstała ona akurat w czasie urlopu promotora i nie została w związku z tym sprawdzona ani przyjęta. Tym, którzy faktycznie teraz dopiero się obudzą, radzę pilny kontakt z promotorem i ludzką rozmowę, celem ustalenia, kiedy będzie dostępny i jak można ułożyć dalszą współpracę.

4 cze 2013

Wieści z dyżuru: "Czy mogę się skreślić?"

Dyżur dziekański stanowi znakomitą możliwość rozprawienia się z licznymi mitami, jakie tworzą studenci na forach internetowych. Kiedyś miałyśmy ambicję z Panią Dziekan Górak-Sosnowską rozwalać te mity w zarodku, ale nie sposób ślęczeć bezustannie w necie, śledząc "kąciki porad" tworzone przez studentów. Poza tym jeśli dorosły człowiek uważa, że w grupie na FB uzyska lepszą informację niż na dyżurze dziekańskim - to wypada uszanować tę wolę. 

Kiedy nadarza się jednak sposobność sprostowania studenckich doniesień, to warto z niej skorzystać. Najnowszy przypadek dotyczy skreślenia z listy studentów na wniosek studenta

Podobno nie każdy ma do tego prawo. Podobno trzeba szczegółowo opisać przyczyny rezygnacji i można nie dostać zgody. Podobno dziekan przetrzymuje studentów, którzy sobie nie dają rady z nauką, bo wtedy muszą występować o warunki lub powtarzanie semestru i Szkoła na tym zarobi. Podobno potrzebna jest opinia Samorządu Studentów. Podobno nawet zgoda. Podobno na inne uczelnie trafia - jak wilczy bilet - informacja, że ktoś gdzieś wcześniej studiował i "się skreślił".

Spośród powyższych prawdziwe jest tylko to, że skreślenie na wniosek studenta wymaga... złożenia wniosku przez studenta. Zgodnie z Regulaminem (§ 60, ust. 1 pkt. 2) "Dziekan skreśla studenta z listy studentów w przypadku złożenia pisemnej rezygnacji ze studiów". Wniosek musi mieć formę pisemną, żeby w przypływie amnezji student nie zdziwił się, że utracił prawa studenckie. 

Skreślenie z listy studentów oznacza utratę praw, ale też zwolnienie z licznych obowiązków. Na studiach niestacjonarnych przestaje np. obowiązywać konieczność wniesienia czesnego na poczet dalszych studiów. Na studiach stacjonarnych studenci nie mają - od chwili skreślenia - obowiązku studiowania ani składania deklaracji semestralnych. 

Niby drobiazg, ale wyobraźmy sobie, że student rezygnuje ze studiów nie zgłaszając tego faktu w Dziekanacie, a następnie dziwi się, że na jego koncie w WD (ciągle przecież aktywnym) pojawiają się informacje o niezaliczonych przedmiotach. Oczywiście można uznać, że po jakimś czasie nastąpi wówczas skreślenie z innego paragrafu - ale korespondencja w tej sprawie może się wlec miesiącami (a zgodnie z umową jej koszty w tym przypadku ponosi student). Lepiej więc złożyć wniosek i spokojnie iść dalej swoją drogą.

Czy Dziekan może odmówić skreślenia studenta? 
A po co miałabym to robić? Żeby potem w kajdankach doprowadzać delikwenta na zajęcia i egzaminy?

Czy prawdą jest konieczność uzyskania wcześniejszej akceptacji/opinii Samorządu na wniosku składanym w DSM? 
Pierwsze słyszę. Na pewno nic takiego nie wynika z regulaminu i nie mam pojęcia dlaczego Samorząd miałby ingerować w sprawy, które reguluje umowa zawierana między studentem i Uczelnią (reprezentowaną przez właściwego dziekana). Podobno (dużo tych "podobno") taka informacja pojawiła się na FB. No cóż - ja działam w oparciu o regulamin...

Czy prawdą jest, że trzeba szczegółowo opisać przyczyny takiego wniosku? 
Oczywiście warto uzasadnić wniosek. Być może okaże się, że wskazana przyczyna została wyolbrzymiona przez studenta i problem można rozwiązać w inny sposób. Trafiłam kilka razy na takie przypadki.

Jedna studentka wnioskowała o skreślenie z powodu oblanej sesji. Oblana sesja oznaczała dwie oceny niedostateczne na 8 przedmiotów (pozostałe zaliczone pozytywnie) i zasugerowałam raczej wniosek o wpis warunkowy. Przedmioty udało się zdać w kolejnym semestrze - na razie nie zapeszam, bo właśnie zaczęła się kolejna sesja. Ale trzymam mocno kciuki! 

Druga Pani (niestacjonarne) przeraziła się wysokością czesnego powiększonego o koszt warunków. Rozwiązaniem okazało się wnioskowanie o rozłożenie płatności na raty.

(Tu uwaga: w jednym z wcześniejszych wpisów była mowa o możliwości rozłożenia płatności na raty. W przypadku dwóch rat decyzję podejmuje Dziekan. W przypadku większej ich liczby - Rektor ds studentów i dydaktyki. Nowe zarządzenie Rektora, nad którym jeszcze pracujemy, w tym Kwestor i Kanclerz SGH, uprości ten problem i każdy student będzie mógł opłacać czesne w ratach (nawet miesięcznych) z mocy samej umowy. Proste rozwiązane, praktykowane od lat w innych szkołach - aż żal, że wcześniej nie pomyślały o nim ani władze akademickie, ani Samorząd Studentów. Po części działania te sprowokował komentarz Pana Krzysztofa na blogu - co uważam, za dodatkowy argument, żeby jednak zgłaszać problemy "blogerkom", a nie w grupkach i podgrupkach na FB).

W składanych wnioskach najczęściej przytaczany jest argument natury finansowej (np. utrata pracy i możliwości finansowania studiów, szczególnie dotkliwa, kiedy wcześniej pracodawca pokrywał koszt nauki). Czasami wniosek podyktowany jest sprawami zdrowotnymi lub rodzinnymi i tu nic nie potrafię pomóc. Na studiach stacjonarnych często problem dotyczy niemożności poradzenia sobie z nauką. Nie podejrzewam, żeby chodziło o zbyt trudne egzaminy - niektórzy studenci po prostu przeceniają swoje możliwości realizowania kilku kierunków jednocześnie...

Czy skreśleń jest dużo? 
Tych wnioskowanych przez studentów raczej niewiele (od września 34 wnioski). Natomiast z powodu kiepskich wyników w nauce (w tym niezłożenia pracy magisterskiej w terminie) tylko w bieżącym roku akademickim zostało skreślonych 186 studentów. Oczywiście część z nich prawie natychmiast ubiega się o wznowienie (skreślenie bardzo skutecznie zachęca do wzmożonej pracy: wkuwania lub pisania). Jeśli skreślenie nie było wynikiem kary dyscyplinarnej - to bardzo chętnie wznawiam. Tym chętniej jeśli skruszony delikwent nagle przypomina sobie, że pracę w zasadzie napisał, tyko nie miał czasu wgrać do Soladu (SIC!). 

O magisterce po skreśleniu była już mowa, ale warto sobie odświeżyć. Pamiętajmy, że wykładowcy mają prawo do wakacji, toteż z pozostałych do końca września 4 miesięcy należy realnie liczyć na dwa...


18 kwi 2013

Dobry i zły (pro)dziekan

Fot. Life with a fuzzy eater
Od początku roku akademickiego, w zeszłym tygodniu drugi raz zdarzyło mi się nie być na dyżurze prodziekańskim. Podobnie, jak i poprzednim razem znalazłam zastępstwo, bo staramy się urzędować w Dziekanacie o ustalonych przez siebie porach. Wieczorem napisała do mnie pewna studentka, która zjawiła się na owym dyżurze. Jej sprawa nie została rozpatrzona przez mojego zastępcę właściwie (= po jej myśli). Utyskując na zastępstwo (co już samo w sobie jest samobójem) miała nadzieję, że moja decyzja będzie inna. 

Zazwyczaj (a także w tym wypadku) nic bardziej mylnego. (Pro)dziekan to jednak przede wszystkim funkcja, a nie osoba; nawet jeżeli to osoba tę funkcję pełni, a każdy z nas robi to w nieco inny sposób, bo mamy inne charaktery, temperamenty, nastroje (które zazwyczaj chowamy na czas dyżuru), wygląd i inne cechy dyspozycyjne. Sposób ten dotyczy więc bardziej formy. Wszyscy bowiem tak samo otoczeni jesteśmy gąszczem regulacji prawnych i wewnętrznych ustaleń. Innymi słowy, jeżeli sprawa jest z natury sprzeczna z Regulaminem, nikt z nas nie wyda zgody. Jeżeli coś się studentowi z automatu należy – uzyska to od dowolnego (pro)dziekana. 

Oczywiście istnieje także strefa pomiędzy – czyli sprawy niejednoznaczne, zazwyczaj niestandardowe. Wówczas omawiamy je na kolegium dziekańskim, albo – jeżeli są mniejszego kalibru – konsultujemy się z innym (pro)dziekanem, czy dany przypadek miał i jak w takiej sytuacji postąpił. Na tej podstawie wypracowujemy praktykę działania w określonej sytuacji. Jeżeli kejs jest szczególnie zawiły prawniczo – ostatnią, a zarazem najpewniejszą, deską ratunku jest Dziekan dr Jarosław Wierzbicki. 

Innymi słowy nie ma dobrego i złego (ew. prostudenckiego i antystudenckiego) (pro)dziekana. No, chyba że zaczęlibyśmy wdrażać nowe techniki przesłuchiwania studentów. Póki jednak co, w zupełności wystarcza nam dyżur.

16 kwi 2013

Pięćdziesiąt pięć po dwunastej...

Praca w Dziekanacie daje wprost nieograniczone  możliwości testowania i ćwiczenia własnej cierpliwości. Czasem zdumiewa mnie, jak daleko jestem w stanie przesuwać granicę między tym, co akceptowalne i tym, co nie do pomyślenia.

Jako osoba chora na terminowość i punktualność, miotam się między nieudolnymi próbami zrozumienia i wyrozumiałości a przeświadczeniem, że zadaniem Uczelni jest coś więcej, aniżeli tylko masowa produkcja ludzi ze stempelkiem "magister" na czole. Bycie człowiekiem wykształconym to w mojej opinii także kwestia pewnego szczególnego podejścia do świata, własnych obowiązków i przyjemności. A jako pracodawca oraz członek komisji rekrutacyjnych w różnych firmach, zdaję sobie sprawę, jak różnorodne cechy i kompetencje decydują o wartości pracownika na rynku pracy. Czasami odsuwając nawet na bok formalne wykształcenie.

Zżymam się, kiedy studenci spóźniają się na wykład, na który jakimś cudem ja mogę dotrzeć punktualnie, trudno mi zaakceptować (mimo 20 lat spędzonych w SGH), że prace zaliczeniowe wpływają w przeddzień egzaminu (student sam sobie odbiera szansę na poprawę ewentualnych niedoróbek) i gotuję się wewnętrznie obserwując, jak często złożone i wymagające przemyślenia działania podejmowane są za pięć dwunasta, co musi odbywać się kosztem jakości... Z perspektywy Dziekanatu widzę, że podobne frustracje przeżywają niektórzy wykładowcy - trochę mi lżej, że nie jestem kompletnym odmieńcem.

Kilkanaście podań złożonych w ostatnich dniach sprawiło jednak, że okopałam się i zaprzestałam dalszych wysiłków w kierunku "trzeba dzieciaki zrozumieć". Poszło o zapisy na przedmioty. Wiosna w pełni, lada dzień majówka i w Dziekanacie kończymy przygotowania do uruchomienia systemu deklaracji semestralnych (na semestr zimowy 2013/14), a tu się budzą różne misiaczki ze snu zimowego i wnioskują o dopisanie na przedmiot taki i owaki, bo ciągle jeszcze nie zadeklarowali obowiązującego minimum 30 ECTS-ów w semestrze.

Czasem wspierają mnie wykładowcy (dziękowanie!!!!) i stanowczo odmawiają dopisania na przedmiot. Niektórzy jednak odsyłają studentów z sakramentalnym "Jeśli się Pani Dziekan zgodzi...". Oczywiście "się nie godzi": minęło 7 tygodni semestru i jesteśmy na półmetku! Argumenty, jakich używają na dyżurze studenci kompletnie mnie "rozwalają" i przyprawiają o rozpacz.

Może są w SGH wykłady, w przypadku których student nie dowie się nic, poza tym, co w podręczniku. Może są takie, gdzie można bez straty opuścić połowę zajęć, bo połowa zera to nadal zero. Może wreszcie niesłusznie odrzucam myśl, że czesne to w rzeczywistości rozłożona na raty płatność za dyplom, który kiedyś można było kupić wyłącznie dokonując jednorazowej płatności gotówkowej na Różyku.

Jednak jako Dziekan(ka) SM (a w szczególności MK) jestem zdania, że wszelkie patologie należy zgłaszać w trakcie trwania semestru (zakładając, że student jednak pojawia się w Szkole). Konstatacja, że "wykład jest bezsensowny i nie warto chodzić, ale chcę się zapisać, bo zabrakło mi 1,5 ECTS" wystawia na tyle fatalną wizytówkę wnioskodawcy, że z trudem opanowuję chęć wyproszenia go/jej z gabinetu.

W związku z moimi odmowami padają pytania, co dalej skoro "teraz nie będę miał(a) 30 ECTS". No cóż - jasną odpowiedź stanowią, jak zwykle zapisy regulaminu. Polecam Państwa uwadze w szczególności § 10 (ust. 1); §27 (ust. 7), § 4 (ust. 2), § 59 (ust. 2), § 60 (ust. 1 pkt. 1 oraz pkt. 3).


21 mar 2013

Po co tyle podpisów?

Nieraz jako dydaktyk sama się zastanawiałam nad tym dlaczego w zakresie składania protokołów egzaminacyjnych funkcjonują od kilku lat dwa równoległe byty: oceny wystawiamy i wpisujemy do protokołów elektronicznych, które akceptujemy wirtualnie, a następnie musimy je dodatkowo wydrukować i – uwaga – podpisać. Podpisać każdą jedną osobno. Żadne klamerki zbiorcze, podłużne podpisy o długości kartki A4, czy inne innowacyjne metody zaoszczędzenia czasu, tuszu i mięśni dłoni nie wchodzą w grę. Mając kilkunastu studentów na protokole można jeszcze te podpisy cyzelować, jednak przy kilkuset staje się to uciążliwe a pierwszy złożony na protokole podpis nijak nie przypomina sto siedemdziesiątego ósmego. 

Istnienie dwóch systemów, w których robi się to samo, ale na różnych nośnikach może prowadzić do (niesłusznego!) przekonania, że oba te systemy są wobec siebie substytucyjne. A zatem: 
  • wystarczy złożyć sam protokół papierowy (najlepiej tzw. dodatkowy, albo ręczny, bo te wirtualne trzeba drukować z systemu – czyli trzeba je najpierw było własnoręcznie wypełnić) a ocena sama wpisze się do systemu elektronicznego. Albo:
  • wystarczy złożyć sam protokół elektroniczny – przecież każdy wykładowca ma swoje konto w WD, więc wiadomo, że oceny wpisała uprawniona osoba a nie np. hacker. 
Jako osobie wykładającej m.in. socjologię skojarzyło mi się to naturalnie z asynchronią normatywną – nałożeniem się norm pochodzących z różnych okresów historycznych. Oto nastała epoka wirtualna a ktoś zapomniał „wyłączyć” epokę papierową. Niestety, złożenie tylko jednego rodzaju protokołu nie jest wystarczające i wbrew pozorom ma swoje uzasadnienie. Wskazuje na to zarówno § 20 Regulaminu, jak również dokument wyższego rzędu – Rozporządzenie Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego w sprawie dokumentacji przebiegu studiów z 14.09.2011 r. (§ 11). W obu przypadkach podstawą jest system danych informatycznych, z którego oceny są następnie poświadczane i indywidualizowane za pomocą własnoręcznego podpisu wykładowcy. A zatem diabeł tkwi w szczegółach, a w przypadku protokołów egzaminacyjnych – właśnie w nośniku.

12 lut 2013

Papierowe korekty i inne plotki

Pierwsze dni zajęć w nowym semestrze zaskakują studentów (pracowników także) kolejnymi zmianami w harmonogramie. Już w poniedziałek zaczęli się pojawiać wykładowcy, którzy w pierwszym dniu zajęć podjęli decyzję, że jednak odwołają wykład, przesuną godzinę, proszą o zastępstwo itp.

Dla studentów oznacza to nieuchronne zmiany rozkładu jazdy, które powodują kolejne kolizje. Szczególnie niesprawiedliwe jest to wobec studentów, którzy terminowo dokonali zapisów na przedmioty i regulaminowej korekty, a po powrocie z ferii dowiadują się, że w ich planie zajęć pojawiły się kolizje, których wcześniej nie było. Rozumiem Państwa zdenerwowanie i zgadzam się, że ponieważ bałagan zawiniony jest przez Uczelnię a nie studentów - powinnam pomóc rozwiązać problem.

Korzystając z § 13 regulaminu uzgodniłam z CI następujący tok postępowania:
  • na stronie dziekanatu (wzory podań) znajdą Państwo link zgłoszenie kolizji przedmiotów w planie zajęć 
  • proszę wypełnić go (jest w formacie word, toteż bez trudu można dodać kolejne wiersze w tabeli, jeśli liczba kolizji jest większa niż 2)
  • proszę pamiętać o uzupełnieniu swoich danych (nie zapomnieć o numerze albumu!)
  • druk składamy u swojej asystentki toku (lub do skrzynki na drzwiach dziekanatu) - najpóźniej do 21 lutego br. (czwartek)
  • w piątek 22 lutego lista osób, które zgłosiły kolizje zostanie przekazana do CI
  • w dniach 25-26 lutego (poniedziałek - wtorek) informatycy udostępnią system deklaracji - podkreślam wyłącznie tym osobom, które zidentyfikowały i zgłosiły kolizje zajęć - w podanych dniach możliwe będzie usunięcie kolizji i dobór przedmiotów
Jeśli powyższa instrukcja nie jest jasna - proszę śmiało pytać!

Od razu wyjaśniam sytuację pozostałych osób, które zasypują nas od poniedziałku podaniami o zapisanie na przedmioty. Instrukcja dotycząca obowiązującego systemu deklaracji była rozesłana z dużym wyprzedzeniem i jasno formułowała zasady obowiązujące w trakcie deklaracji:
  • zgodnie z instrukcją dziekańską korzystali Państwo wyłącznie z dwóch terminów deklaracji (trzeci został zniesiony regulaminem z kwietnia ub. roku)
  • nie ma żadnego trzeciego etapu (zniesiony regulaminem z kwietnia ub. roku)
  • nie ma obowiązku akceptowania zapisów w formie podań składanych w dziekanacie
  • nie ma szantażowania wykładowców ("bo wtedy dziekan też się zgodzi") - wykładowca może, ale nie musi przyjąć studenta do grupy po zamknięciu systemu deklaracji, a ja nie mogę narzucić takiego obowiązku żadnemu z nauczycieli
Asystentki toku przyjmują Państwa podania (mają obowiązek i żadna nie odmówi przyjęcia podania), ale ja rozpatruję je negatywnie, o ile nie wchodzi w grę kolizja przedmiotów lub istotne przyczyny. Argumenty typu:
  • przecież zawsze można było dopisać się na papierze!
  • przecież mam zgodę wykładowcy!
  • do wymaganego limitu brakuje mi 5-10-15 ECTS (niektórym nawet 30, co oznacza, że w ogóle nie raczyli zajrzeć do systemu deklaracji)
  • jestem na sb-nd, płacę i mam prawo (lekceważyć regulamin?)
  • nie wiedziałem (-am)
  • właśnie wróciłem (-am) z urlopu (tu polecam w szczególności § 59)
  • słyszałem (-am), że w uzasadnionych przypadkach... (po czym uzasadnionym przypadkiem okazuje się wyjazd na narty)
oraz rozpaczliwe pytanie: "to co ja mam teraz zrobić?" - nie wpłyną na zmianę decyzji (proszę zajrzeć do § 27 regulaminu studiów).

Odpowiedź na pytanie "co teraz?" znajdą państwo w § 27 ust. 7 regulaminu

Oczywiście po odebraniu negatywnie rozpatrzonego wniosku przysługuje Państwu prawo odwołanie się od decyzji dziekana do Rektora ds dydaktyki i studentów. 

31 sty 2013

Protokoły, panda i pantera

Szanowni Czytelnicy,

tym razem zaczynam od wykładowców, ponieważ sprawna organizacja przebiegu sesji (także poprawkowej) zależy w większej mierze od Państwa aniżeli od dziekanatu. Co do studentów - chciałabym rozwiać kilka mitów, w które sama wierzyłam zanim objęłam Dziekanat :-)

W zakładce "protokoły egzaminacyjne" w WD, jak co semestr, wykładowcy znajdą informację o terminach otwarcia i złożenia protokołów egzaminacyjnych w DSM. Przypominam, że ISPE - Internetowy System Protokołów Egzaminacyjnych (I termin) jest już otwarty i zostanie zamknięty 5 lutego. Protokół należy dostarczyć do Dziekanatu do 7 lutego (przyszły czwartek).
Wiem, że czasu jest mało, wiem, że niektórzy sprawdzają dziesiątki prac a I termin sesji kończy się dopiero 3 lutego (niestacjonarne). Ale proszę pamiętać, że terminowe złożenie protokołów egzaminacyjnych jest podstawą do wprowadzenia ocen na indywidualne konta studentów, którzy powinni wiedzieć, czy czeka ich poprawka, czy też można oddać się bez reszty szusowaniu.

Jeszcze trudniej będzie z II terminem sesji: ISPE będzie otwarty w dniach 11 - 19 lutego, a protokół należy dostarczyć do Dziekanatu do 21 lutego (czwartek)

Ponownie: student możliwie szybko powinien dowiedzieć się, czy ma już za sobą sesję, a tym samym, czy może się czuć studentem kolejnego semestru, czy załatwiać przedłużenie sesji albo (odpukać!) warunek.

I kilka uwag praktycznych:
  • Protokoły muszą być wypełnione w wersji elektronicznej, a w dziekanacie składamy "zamknięte" protokoły a nie ich wersje robocze (uczulam, bo sama kiedyś popełniłam błąd i narobiłam wielkiego zamieszania w dziekanacie). 
  • Wydrukowane i podpisane protokoły składamy w DSM - jeśli Państwo sobie życzą można przynieść kopię i poprosić pracownika o pieczątkę z datą "wpłynięcia". 
  • Nie jest prawdą, że oceny z protokołów są ręcznie wprowadzane przez pracowników dziekanatu na indywidualne konta studenta :-) Ale jest prawdą, że dane z systemu protokołów są zaciągane na konta studenckie dopiero po złożeniu podpisanego protokołu. Dopóki wykładowca nie złoży dokumentu - student nie widzi swoich ocen i nie wie, jaki jest jego status.
  • Nawet jeśli mają Państwo zwyczaj osobiście informować studentów o ocenach lub wywieszać je w gablotach - złożenie protokołu w dziekanacie jest nieodzownym warunkiem rozliczenia zakończenia semestru.
Zabiegałam o to, żeby w przyszłym roku akademickim II termin sesji nie nakładał się z rozpoczęciem semestru. To zmniejszy presję czasu, z jaką walczymy w tym roku. 

Polecam też Państwu uwagi naszych pracowników, którzy przyjmują i porządkują protokoły - może świadomość, ile problemów można sprowokować, przekona Państwa, że warto przyłożyć się do solidnego wypełnienia i terminowego złożenia dokumentów.

Studentów uczulam na fakt, że zgodnie z § 44 Regulaminu studiów "student jest obowiązany upewnić się, czy w Wirtualnym Dziekanacie zarejestrowano wszystkie jego oceny. W przypadku stwierdzenia braku ocen w terminie jednego miesiąca od zakończenia sesji student zawiadamia o tym dziekana i nauczyciela akademickiego, który zaliczał przedmiot, bez zbędnej zwłoki, lecz nie później niż w terminie 7 dni od upływu określonego wyżej terminu miesięcznego." O konsekwencjach nie przestrzegania tego paragrafu - była mowa tutaj

Zastępstwa na egzaminach! Nadal niektórzy studenci zwracają uwagę, że egzaminu nie przyjmował wykładowca prowadzący przedmiot. O zasadach w tym zakresie już pisałam - proszę zerknąć jeśli ktoś zamierza powierzyć prowadzenie egzaminu koledze, lub co gorsza, stryjkowi...

I na zakończenie - w odpowiedzi na pytanie jednego z wykładowców - tylko i wyłącznie od dobrej woli wykładowcy zależy możliwość zorganizowania tzw. zerówki. Pisała o tym Pani Dziekan Górak-Sosnowska i nic się w tej kwestii nie zmieniło. Stosowane przez studentów szantaże emocjonalne ("Tylko od Pana zależy mój wyjazd na Erasmusa", "Bez tego nie dostane zgody na dziekankę" itd.) rzadko bywają skuteczne, a irytują strasznie jeśli stosują je studenci permanentnie nieobecni na zajęciach. 

Kolegów i Koleżanki proszę jednak o uwzględnienie faktu, że studia magisterskie trwają tylko 4 semestry. Studenci mają naprawdę niewiele czasu na zorganizowanie wyjazdu (np. w ramach prestiżowego programu CEMS) i podejmują czasami działania jeszcze przed końcem semestru, podczas gdy warunkiem zgody na wyjazd jest... zaliczony semestr. Jeśli to tylko możliwe - dajmy im szansę na indywidualne zaliczenie przedmiotu.

A studentów stosujących manewr "na pandę" (Pan da trójkę, Panie profesorze) uprzedzam, że to było stare nawet jak ja studiowałam i już wtedy wykładowcy odpowiadali "panterą" (Pan tera się nauczy). Mój syn twierdzi, że doszły Misie (Mi sie po prostu nie chce). 
Czy powinnam wiedzieć o czymś jeszcze?

29 sty 2013

Przedłużenie weterynarza o zarządzanie czasem

Źródło: www.mathworks.com
Pod wpływem pytań studentów pewna Pani Doktor postanowiła wyjaśnić kwestię ew. trzeciego terminu egzaminu (ja dodam, że jednocześnie rozprawimy się z mitem o czwartym, piątym i każdym kolejnym terminie). Zgodnie z Regulaminem (§ 38) student ma prawo do dwóch terminów egzaminu, a dokładnie: "w razie uzyskania na egzaminie w I terminie oceny niedostatecznej studentowi przysługuje prawo do zdawania egzaminu poprawkowego w II terminie". Natomiast "w przypadku gdy student nie przystąpił do egzaminu w terminie I, nie otrzymuje oceny niedostatecznej z powodu nieobecności na egzaminie, przysługuje mu prawo do zaliczania przedmiotu w II terminie, lecz nie jest uprawniony do poprawkowego terminu egzaminacyjnego w razie niezdania egzaminu w II terminie". W przypadku, gdy "student otrzymał w I terminie ocenę dostateczną albo wyższą" nie przysługuje mu prawo do II terminu.

To co Państwo lubią nazywać "trzecim terminem" obejmuje wyłącznie przypadek szczególnej zgody Dziekana (wnioskować należy o przedłużenie sesji i wskazać, o jaki egzamin chodzi) . Szczególna zgoda Dziekana przysługuje np. studentom, którzy w czasie sesji mieli kolizje egzaminów i zgłosili te kolizje w dziekanacie lub z ważnych przyczyn nie przystąpili do egzaminu w I terminie i nie zdali go w II terminie.

Natomiast przywilej ten nie przysługuje studentom, którzy nie przystąpili do żadnego z dwóch regulaminowych terminów, przystąpili do obu (i obu nie zdali) lub nie zdali egzaminu w I terminie i bez ważnej przyczyny nie pojawili się na II terminie. Dodam jeszcze, że jest to przywilej limitowany (może mieć zastosowanie tylko dwukrotnie w ciągu całych studiów).

Zgoda na przedłużenie sesji egzaminacyjnej wymaga złożenia podania, którego wzór znajdą Państwo na swoich kontach w WD (elektroniczny system podań). Istnieje tam możliwość umieszczenia załączników (np. zwolnienie lekarskie). Termin złożenia egzaminu poprawkowego nie może mieć miejsca później niż 21 dni od zakończenia sesji egzaminacyjnej w II terminie.

Z przykrością informuję, że praca zawodowa, którą trudno jest połączyć ze studiami, równoległe studia w innej szkole, czy też posiadanie dzieci (narodzonych i tych dopiero oczekiwanych), nie stanowią dla mnie "ważnej przyczyny", choć wiem, że niektórych to oburza. Co innego choroba dziecka lub mamy, poświadczona stosownym zarządzeniem lekarza - tu bywam nader pobłażliwa, choć już np. zwolnienie od weterynarza wzbudziło czujność w dziekanacie. Nie chcę się licytować, kto z nas ma więcej zajęć - ale zapewniam, że swoich obowiązków poza SGH nigdy nie ośmieliłabym się traktować jako wyjaśnienia dla odwołania dyżuru, albo zaniedbania składanych w dziekanacie podań. Wszyscy mamy tyle samo czasu: 24 godziny na dobę. I musimy sobie z tym radzić na planecie Ziemia.



17 sty 2013

Przedłużanie sesji - ważne zmiany!

Informacje o warunkach przedłużenia sesji egzaminacyjnej, zamieszczane przed jej rozpoczęciem, tylko pozornie stanowią dziwactwo. 

Zgodnie z powszechnie lubianym Regulaminem studiów (konkretnie §37 ust. 3) w przypadku, gdy w jednym dniu sesji ustalone są więcej niż dwa egzaminy dla danego studenta lub występuje kolizja godzinowa, student zgłasza ten fakt dziekanowi przed rozpoczęciem sesji, składając w dziekanacie "Zgłoszenie o kolizji egzaminów". Podkreślam: dotyczy to sytuacji, gdy w danym dniu student ma więcej niż dwa egzaminy, lub godziny egzaminów pokrywają się.

Wypełnione i podpisane "Zgłoszenie o kolizji egzaminów":
  • można składać osobiście DSM u swojej asystentki toku 
  • przesyłać e-mailem zeskanowane druki (koniecznie podpisane) do swojej asystentki toku
  • wrzucić (pamiętając o podpisie) do skrzynki na drzwiach dziekanatu
w każdym przypadku należy to uczynić nie później niż w do ostatniego dnia przed rozpoczęciem sesji.
Proszę zatem o analizę planu sesji i w razie potrzeby zgłoszenie tego faktu w dziekanacie. Zgłoszenia będą przyjmowane wyłącznie na druku (dostępnym także ze strony DSM). Jeżeli ktoś złożył podobny wniosek wcześniej w innej formie u swojej asystentki toku, to oczywiście uznam takie zgłoszenie jako poprawne. Wzór został opracowany dopiero dzisiaj (17 stycznia).

Prawidłowe zgłoszenie będzie jedyną podstawą do przedłużenia sesji egzaminacyjnej z powodu kolizji egzaminów. Kolizja egzaminów nie będzie rozpatrywana jako podstawa do przedłużenia sesji w przypadku, gdy takie zgłoszenie nie wpłynęło w wyznaczonym czasie.

Przypominam też o pozostałych obowiązujących zasadach dotyczących sesji egzaminacyjnej (§§ 37–41 Regulaminu studiów).

Wraz z Prodziekanami i Pracownikami Dziekanatu życzę Państwu powodzenia w sesji egzaminacyjnej! (tfu, tfu)

14 sty 2013

To, czego nie widać


Dziekanat Studium Magisterskiego, jest miejscem, do którego każdy student studiów drugiego stopnia musi się udać wiele razy w czasie swojego toku nauki. O tym jak wygląda praca po drugiej stronie okienka rozmawiałem z Kierownik DSM, mgr Barbarą Kraszewską.

Praca Dziekanatu wydaje się żmudna i ogromna. Żmudna, gdyż polega na prowadzeniu dokumentacji przebiegu studiów tzn. zajmowaniu się sprawami studentów od momentu przyjęcia na studia aż do momentu wydania dyplomu absolwentowi i przekazaniu dokumentów do archiwum. Każdy ze studentów posiada specjalną teczkę, w której gromadzone są rożne dokumenty, podania i inne ważne adnotacje. Ogromna – ze względu na skalę. Pracownicy DSM zajmują się sprawami ponad 2,8 tys. studiów stacjonarnych oraz nieomal 1,6 tys. studentów niestacjonarnych popołudniowych i sobotnio-niedzielnych. Do tego dochodzi około 1,2 tys. osób z trzech trybów studiów, które naukę co prawda zakończyły, ale wciąż są przed obroną pracy magisterskiej. Do tego doliczyć należy absolwentów, którzy w różnych sprawach wracają do dziekanatu. 

Wbrew pozorom praca w dziekanacie to nie tylko czas otwarcia okienek oraz sprawy bieżące, ale przede wszystkim prace wynikające z Regulaminu studiów oraz organizacji roku akademickiego. Bardzo dużo ważnych rzeczy dzieje się także dodatkowo (nagle i niespodziewanie – najlepiej w piątek popołudniu), co w konsekwencji wiąże się z natłokiem obowiązków, szczególnie w okresie na przełomie września i października oraz w lutym. Wtedy dochodzą dodatkowe zadania takie jak: uruchomienie zajęć, ze szczególnym uwzględnieniem studentów  pierwszych semestrów; organizacja obron prac magisterskich (w ciągu ostatniego roku odbyło się ponad 1,8 tys. egzaminów); potwierdzenia wykonania pensum dydaktycznego wszystkim pracownikom naukowo-dydaktycznym mającym zajęcia w SM,  kontakt z wykładowcami, sporządzanie sprawozdań, organizacja sesji i wiele innych.

Pani mgr Kraszewska pytana o sugestie dla studentów zwróciła uwagę na to, aby studenci zapoznawali się dokładnie z regulacjami dotyczącymi ich studiów. Niejednokrotnie zdarza się, że student  realizuje pożądaną liczbę ECTS, ale zrealizowane przedmioty nie układają się w żaden kierunek. Należy także pamiętać, że praca magisterska nie może zostać skierowana do recenzji w sytuacji, gdy nie ma absolutorium, co wiąże się z koniecznością dokładnej kalkulacji punktów. I nie jest to zła wola dziekanatu, gdyż jego praca opiera się na odgórnych – krajowych i uczelnianych – przepisach.

Podsumowując stwierdzić należy, iż współpraca na linii Dziekanat – student a szansę układać się dobrze, ale przy obopólnym zrozumieniu i odrobinie wyrozumiałości.
i.

19 gru 2012

Zastępstwo na przełomie roku

Ponieważ przy okazji ostatniej "akcji protokoły" pojawił się wątek zastępstwa na egzaminie odsyłam Państwa (w tym wykładowców) do § 39 Regulaminu studiów
Egzamin przeprowadza wykładowca prowadzący wykład zgodnie z kryteriami i zasadami określonymi w sylabusie przedmiotu. W wyjątkowych przypadkach uzasadnionej nieobecności w dniu egzaminu może go zastąpić nauczyciel akademicki wyznaczony przez dziekana po konsultacji z koordynatorem przedmiotu lub opiekunem kierunku." (podkreślenia i wytłuszczenia moje)
To powinno zlikwidować problem przysyłania na egzamin żon, znajomych lub kolegów z pracy a następnie wyjaśniania, że szczególny charakter zastępstwa tłumaczy zwłokę w złożeniu protokołu. Dodam też od siebie, że obowiązki zawodowe w innym miejscu pracy (w szczególności praca dla konkurencji) nie stanowią uzasadnienia nieobecności wykładowcy na egzaminie.

Odrębny - choć poruszany już w ramach bloga - problem, to nieobecność promotora/recenzenta na obronie pracy magisterskiej. Recenzent może wskazać zastępstwo, nie może natomiast stawiać studenta i całej Komisji w sytuacji bez wyjścia: nie potwierdza terminu, nie przychodzi na obronę, nie wskazuje zastępstwa - a obronę trzeba przełożyć, bo warunkiem jej ważności jest kompletny skład Komisji (przewodniczący, promotor, recenzent i egzaminator z ekonomii).

Z promotorem jest jeszcze trudniej - tu zastępstwo nie wchodzi w grę i czasami studenci/dziekanat stawiani są pod ścianą. Jedna rzecz to przypadki losowe (choroba promotora, pobyt w szpitalu). Jeśli zapowiada się dłuższa nieobecność - pozostaje zmiana promotora. Zdaję sobie sprawę, że brzmi to dziwacznie - mówimy wszak o obronie gotowej już pracy mgr, a nie o procesie jej tworzenia - ale niestety takie przypadki już się trafiały w tej kadencji.

Inna rzecz - oburzająca - to pozostawienie studentów bez żadnej informacji i wyjazd promotora na stypendium lub dłuższy pobyt w zagranicznej uczelni. W tym przypadku zazwyczaj wykładowca wie, jak długo nie będzie go w kraju i powinien jasno uprzedzić studentów. Jeśli są gotowi czekać na jego/jej powrót, a promotor gotów jest prowadzić pracę "zdalnie" - to nie ma sprawy. W przeciwnym razie należy zasugerować studentom zmianę opiekuna naukowego.

Zdarzają się przypadki dłuższej nieobecności promotora, który już zakończył współpracę ze studentem (praca mgr jest gotowa), ale przedłuża pobyt za granicą nieświadom (lub ignorując fakt), że w tym czasie studentowi narasta dług wobec Uczelni (odsetki biją - wyznaczenie terminu obrony odwleka się w czasie). Problem dotyczy także studentów stacjonarnych - regulaminowy czas trwania studiów wynosi 4 semestry. Przekraczając ten okres student zmuszony jest wnioskować o przedłużenie terminu złożenia pracy lub powtarzanie semestru tytułem obrony pracy mgr (co wiąże się z opłatami!). Ponosi więc koszt beztroski/niesolidności swojego promotora.

Ponadto dla wielu studentów terminowa obrona pracy jest warunkiem utrzymania pracy, uzyskania awansu lub dofinansowania studiów - szczególnie wrażliwe są terminy na przełomie roku. Jeśli przesunięcie obrony o tydzień oznacza w rzeczywistości zmianę roku kalendarzowego (a teraz posypały nam się takie przypadki) - to robi się gorąco. W DSM wprowadziliśmy dodatkowy dzień obron (środy), żeby możliwie wielu studentów zdążyło zdać ten egzamin w 2012 roku, ale współpraca poszczególnych członków Komisji jest kluczowym czynnikiem powodzenia tej akcji :-)

15 gru 2012

Jeszcze się taki nie narodził...

...co by każdemu dogodził. Już raz to stwierdzenie padło na blogu w jednym z komentarzy. Tym razem jak ulał pasuje do jednego z przypadków. 

Otóż, jak Wam wiadomo, nowy regulamin daje dziekanowi możliwość skreślenia studenta z powodu niewniesienia w terminie opłat związanych z odbywaniem studiów (cz. VII Regulaminu, § 60, ust. 2). W praktyce zwlekam z taką decyzją, ponieważ opóźnienia wynikają z różnych przyczyn i szkoda uruchamiać dość skomplikowaną procedurę skreśleń i wznowień, skoro większość studentów zamierza jednak kontynuować studia i uporać się z płatnościami. System naliczania odsetek jest poza tym bardzo skutecznym bodźcem - przypominam dłużnikom, że stan konta można sprawdzać na swoim koncie w WD.

Tym razem zaskoczyła mnie studentka, która cierpliwie obserwowała swoje konto i narastające odsetki aż w końcu oburzona zwróciła się do mnie z pouczeniem, że już dawno powinnam była ją skreślić i że nie zamierza dalej studiować ani płacić (w tym nie zamierza płacić naliczonych odsetek). W uzasadnieniu podała, że zgodnie z regulaminem powinna już od miesiąca być skreślona, więc odsetki naliczane są nieprawnie.

Ponieważ spodziewam się, że podobne nieporozumienie może mieć miejsce w przyszłości, powinnam chyba zwrócić Waszą uwagę na różnicę między § 60 ust. 1 i § 60 ust. 2 Regulaminu. Pierwszy dotyczy przypadków, w których dziekan po prostu skreśla. Drugi - przypadków, kiedy może skreślić. Zapewne wykazuję się niesłychaną naiwnością pokładając nadzieje w studentach zwlekających z uzyskaniem zaliczenia semestru lub z opłatami - ale jednak przekonanie dziekana, że student jednak podejmie naukę/rozliczy się z uczelnią, daje mu prawo zwlekać z decyzją o skreśleniu. Oznacza to, że przez cały ten czas wiąże nas (studenta i Uczelnię) umowa, zgodnie z którą SGH zapewnia studentowi prawo do uczestniczenia w zajęciach, a student reguluje swoje zobowiązania wobec Szkoły.

Dlatego jeśli ktoś z Was podejmuje decyzję, że nie zamierza dalej studiować (a tym samym opłacać czesnego ani innych należności) musi skierować do dziekana wniosek o skreślenie z listy studentów. Z przykrością rozpatruję takie wnioski, bo często stoją za nimi smutne okoliczności: utrata pracy lub rezygnacja z pracy, w której pracodawca ponosił koszt studiów danej osoby, strata jednego z rodziców albo przekonanie, że wybór Uczelni był pomyłką i lepiej będzie podjąć studia w innej szkole.

Tu dodatkowa uwaga: jeśli student złoży wniosek o skreślenie w trakcie trwania semestru, a opłacony został cały semestr lub nawet rok zajęć, student ma prawo do zwrotu nadwyżki. Ponownie: nie jest to automat i trzeba o to wnioskować do dziekana. Oczywiście takie wnioski zawsze rozpatrywane są pozytywnie, ale nie wynika to z Regulaminu studiów tylko z "Umowy o warunkach odpłatności za studia" (dla różnych toków studiów umowy te mają nieco inny kształt, ale w umowie dla studentów niestacjonarnych mamy § 4: "Uczelnia dokona zwrotu opłaty za miesiące kalendarzowe następujące po miesiącu, w którym została rozwiązana umowa, do końca okresu, za który Student wniósł opłatę z góry, przy uwzględnieniu zasady, że każdy semestr liczy 5 miesięcy").

Podsumowując: jeśli mogę skreślać (a nie "muszę") to zazwyczaj z tym zwlekam. A jeśli zwłoka jest Wam nie na rękę - poproście o skreślenie. Jeśli "się skreślacie" na własne życzenie - to pamiętajcie o przysługującym Wam prawie do zwrotu niewykorzystanej nadwyżki opłaty za studia.

Dobranoc :-)

9 gru 2012

Koń w ciąży i nieważny protokół

www.surebetracingnews.com
Odebrałam 46 maili w sprawie studentki, która spadła z konia (plus komentarze na FB i pod wpisem). Z tego 31 osób protestowało przeciwko publicznemu poszukiwaniu odpowiedzi w jednostkowej sprawie. Oczywiście trochę Was podpuściłam. Przecież sama kilka razy zwracałam uwagę, że spraw indywidualnych nie zamierzam rozpatrywać na blogu ani na FB. 

Przypadek miał miejsce kilkanaście lat temu i dotyczył mnie. Opisałam go, bo odwołując się od decyzji o skreśleniu, studenci przysyłają mi listy pełne emocji, zarzucając, że ślepo przestrzegam prawa i nie potrafię sobie wyobrazić, co czuje osoba, która po latach nauki nagle dowiaduje się, że nie jest już studentem. Nie muszę sobie tego wyobrażać.

Zostałam skreślona w chwili, gdy miałam gotową pracę magisterską. Brak wpisów ocen nie był moją winą, ale konsekwencje poniosłam ja. Nie zamierzam użalać się na decyzję ówczesnego dziekana (teraz jest moim kolegą, więc temat mamy obgadany wszechstronnie ;-) ponieważ z drugiej strony okienka sprawy wyglądają inaczej i doskonale to rozumiem. Jednak ZAWSZE podpisując decyzje uwzględniam rozmaite okoliczności: zakładam, że winę może ponosić nie student, ale ktoś z pracowników dziekanatu lub wykładowca. Lub zdarzenie jest dziełem przypadku (w tym narowistego konia ;-), który uniemożliwia terminowe zgłoszenie się do DSM.

Studenci i wykładowcy denerwują się, że wychowuję biurokratów. To prawda, że nasiąkłam urzędnictwem przez lata pracy w administracji państwowej (uczelniana to przy tym mały browar!). Ale też fakt, że nie mam problemu z udowodnieniem, że złożyłam podanie albo protokół we właściwym terminie, bo zawsze zachowuję kopię z adnotacją kiedy "wpłynęło". Nie mam problemu z załatwieniem spraw przez "pośredników" - przed większą podróżą lub pobytem w szpitalu zostawiam komuś upoważnienie. (Jedna z pierwszych spraw, o jaką poprosiłam pracowników CPM, to przekazanie studentom wyjeżdżającym na wymiany zagraniczne, żeby zostawiali mamie, koleżance, bratu - dowolnej pełnoletniej osobie - stosowne upoważnienie.)

Modne jest tłumaczenie się "turbulencjami otoczenia" (ukochany zwrot naukowców) - ale ciąża, która trwa 9 miesięcy, do nich nie należy! Jest to tak długi okres, że można w tym czasie wystąpić o dziekankę, przedłużenie sesji lub terminu złożenia pracy magisterskiej. Nie da się w 100% trafnie przewidzieć dnia narodzin dziecka, ale można przewidzieć, że ciąża zakończy się pojawieniem wymagającego noworodka, który utrudni przygotowanie do sesji. Dodam, że najczęściej dzidziusiem tłumaczą się panowie (54 maile na 76 w ciągu pierwszych 3 miesięcy mojej pracy w DSM)

Podjęcie pracy zawodowej również trudno uznać za nagłą zmianę. W każdym razie chyba nie tak nagłą, żeby przez rok nie udało się wystąpić o wpis warunkowy? Brak wpisów ocen w WD i równolegle brak wniosku o warunek to stosunkowo często przyczyna skreśleń (ok. 36%). Tymczasem zgodnie z § 44 ust. 5:
"Student jest obowiązany upewnić się, czy w WD zarejestrowano wszystkie jego oceny. W przypadku stwierdzenia braku ocen w terminie jednego miesiąca od zakończenia sesji student zawiadamia o tym dziekana i nauczyciela akademickiego, który zaliczał przedmiot, bez zbędnej zwłoki, lecz nie później niż w terminie 7 dni od upływu określonego wyżej terminu miesięcznego.
Kiedy student podnosi alarm w tej sprawie - zawsze reagujemy. Tymczasem odebrałam już 8 maili od różnych studentów, którzy odezwali się dopiero, kiedy powiadomiono ich o zagrożeniu skreśleniem... 

Ponieważ czytują nas również Wykładowcy - serdecznie pozdrawiam! - to przy okazji rozwieję wątpliwości co do "ręcznego" przepisywania ocen z protokołów na indywidualne konta studentów (sama wierzyłam w ten mit :-). Protokoły papierowe składamy (bo i ja także) tylko z tego powodu, że ciągle nie mamy podpisów elektronicznych. Ale oceny zamieszczone przez wykładowcę w WD w formie elektronicznej są automatycznie "zaciągane" na indywidualne konta studentów (nie przepisywane). Niestety dzieje się tak dopiero w chwili złożenia papierowej wersji protokołu. I tu faktycznie jest miejsce na błąd człowieka (pracownik musi pamiętać, żeby po przyjęciu protokołu "nacisnąć czerwony guzik").

Drugie miejsce na błąd - to moment składania protokołu. Jeśli jest duży ruch w dziekanacie (a w czasie sesji bywa nieludzki) zniecierpliwieni wykładowcy zostawiają protokoły na biurku sekretarki i znikają. Dokumenty potem trzeba cierpliwie analizować i przekazać właściwej asystentce toku. A bywa, że są niekompletne, niepodpisane, bez nazwiska prowadzącego. Takiego protokołu nie mamy prawa przyjąć ani uznać - ponownie cierpią studenci.

Dodam, że protokoły może dostarczać nam uprawniony pracownik Katedry (nie róbmy gońców z profesorów, bo nas na to nie stać). Najlepiej zebrać w Katedrze kilka- lub kilkanaście protokołów (zamiast biegać z każdym oddzielnie), zrobić kopie, dostarczyć do DSM, na kopiach otrzymać potwierdzenie, że wpłynęło a oryginały powierzyć pracownikowi dziekanatu (niemożliwe, żeby nikt nie był dostępny - nawet jeśli nie ma sekretarki - jest kierownik, zastępca kierownika, ktoś z prodziekanów, u mnie też zawsze drzwi są otwarte). Potwierdzenia można sobie nawet skanować i wysyłać e-mailem studentom lub dziekan(ce), jeśli podejrzewają wykładowcę o niezłożenie protokołu...

Banalna procedura - a oszczędziłaby nerwów wszystkim.

21 lis 2012

Do szewca po bułki?

Mój Tata mawiał, że do szewca się chodzi po buty, a do piekarza po bułki. Dzisiejszy dyżur (jak i kilka poprzednich) utwierdził mnie w przekonaniu, że niektórzy studenci chcieliby kupować buty u piekarza. Tylko dzisiaj przybył do mnie student, który chciał omówić ze mną sprawę, rozpatrzoną już przez moją Szefową. Znalazł się także taki, który wierzył, że jestem w stanie zrobić "coś" z decyzją Prorektora. I do tego kilku, których sprawy można było rozpatrzeć na poziomie okienka...

Wspominana na łamach niniejszego bloga p. Katarzyna Zając stworzyła diagram procesu decyzyjnego, który lada dzień zawiśnie na jednej z wewnętrznych ścian dziekanatu. Na łamach bloga wykorzystam go i trochę rozbuduję - werbalnie, rzecz jasna, bo graficznie nie ma jak. A więc: jeżeli mają Państwo jakąś sprawę:
  1. Proszę sprawdzić, czy rozwiązania nie ma w jednym z ogólnodostępnych miejsc informacji. A jest ich kilka: a) wielokrotnie przytaczany tu Regulamin, ale także b) FAQ i inne zasoby strony DSM, c) ten blog, a dla bardziej dociekliwych - uchwały Senatu i zarządzenia Rektora (by wymienić tylko dwie zakładki działu Dokumenty).
  2. Jeżeli nie znajdą Państwo rozwiązania, proszę udać się do swojego Asystenta toku, czyli do okienka. Panie najlepiej znają Was i Wasze sprawy. Często zresztą korzystamy z ich wiedzy chociażby po to, aby ustalić historię danego studenta.
  3. Jeżeli to nie zadziała, zapraszamy na dyżur prodziekański - staramy się na nich rozwiązywać nietypowe przypadki (choć niemal każdy student uważa, że jego przypadek jest szczególny - nawet te z kategorii 1 i 2). Każdy z nas zajmuje się określoną kategorią studentów. Polecam to zwłaszcza uwadze studentom wyjeżdżającym albo powracającym z wymiany - te sprawy najlepiej omawiać z Dziekan Podedworną-Tarnowską.
  4. Jeżeli nam się nie uda, można się zwrócić do Dziekanki, zapisując się wcześniej na dyżur. Dziekan Kachniewska rozpatruje ponadto przypadki krytyczne, czyli takie, w których my nie mamy (na szczęście!) mocy sprawczej, w tym skreślenia i wznowienia. Jeżeli ktoś się takiego doigrał - najlepiej ominąć pkt 3.
  5. Kolejny krok to podanie do Prorektora ds. dydaktyki i studentów. Można je złożyć w przypadku odwołania od decyzji z pkt 4, albo w sprawach finansowych. Uwaga - Dziekanat nie ma żadnych kompetencji, jeżeli chodzi o sprawy finansowe. Stąd podania o anulowanie opłaty, rozłożenie na raty czesnego etc., są automatycznie przekazywane zgodnie z właściwością. Tym niemniej podania te należy składać u nas.
  6. Ostatni krok, jaki mogą Państwo wykonać na Uczelni, jeżeli nie zgadzają się Państwo z decyzją z pkt 5., to odwołanie się do Jego Magnificencji Rektora SGH
A co dalej? Dalej zostaje już chyba tylko Sąd. Oczywiście równie dobrze można się po prostu pogodzić z negatywną decyzją i nie przekraczać punktu 6 (a nawet 1-5!). Ale może być też tak, że sprawa zostanie załatwiona po myśli studenta. Statystycznie rzecz ujmując, często tak się właśnie dzieje.

17 lis 2012

Zerówki - dla jednych ulga, dla innych praca

rys. miastodzieci.pl

Zbliża się połowa semestru a wraz z nią pierwsze zerówki. Studenci je lubią i na nie nalegają, gdyż w ten sposób mogą sobie rozłożyć egzaminy na czas poza sesją. Z punktu widzenia wykładowcy zerówka oznacza często znaczny nakład dodatkowej pracy, którą niekiedy nadmiernie wykorzystują jej beneficjenci. 

Regulamin studiów określa, że „Egzamin zerowy może być przeprowadzony wyłącznie poza godzinami zajęć przewidzianych w semestralnym harmonogramie (...)” (§37.5). Oznacza to konieczność znalezienia odpowiednio pojemnej sali (realizującej zasadę co drugi rząd, co drugie miejsce) oraz wygospodarowania dodatkowego czasu w tygodniu – najlepiej w porozumieniu ze studentami.

Jednak zasadnicze schody pojawiają się dalej. Jeżeli grupa jest liczna, konieczne są dodatkowe osoby pilnujące poprawności przebiegu egzaminu, czyli mówiąc po naszemu – utrudniających, a jeżeli się da, uniemożliwiających studentom ściąganie. Łatwo można się domyślić, że mało komu – a już na pewno nie innym wykładowcom – chce się przez godzinę czy półtorej wpatrywać w piszących studentów; spacery po auli to również marna rozrywka. Z tego względu od kilku lat zapraszam do pilnowania swoich byłych studentów, którym – biorąc pod uwagę to, że niektórzy zgłaszają się co semestr – sprawia to frajdę. A ponadto znają znacznie lepiej niż ja (nie sugeruję, że z doświadczeń własnych) obecne mechanizmy ściągania. Za moich czasów nie było jeszcze chociażby smartfonów… 

Pisząc o smartfonach warto wspomnieć o kolejnym schodzie – krążących czy to w sieci, czy w ksero, testach z lat ubiegłych. O ile w przypadku przedmiotów, w których wiedza jest na bieżąco aktualizowana nie ma problemu, bo adekwatnie zmieniają się egzaminy, o tyle w przypadku niektórych przedmiotów – zwłaszcza z nauk społecznych – na próbę wystawiona jest kreatywność przygotowującego egzamin. Skoro jest ten sam sylabus, a jego przedmiotem są te same podstawy, ile różnych pytań testowych można do niego wymyślić? Oczywiście spełniających następujące warunki brzegowe: a) na temat, b) nie zbyt oczywiste i c) nie zbyt szczegółowe (a przy licznych grupach studentów często niestety d) w formie testowej). Choć niezależnie od tego, robiąc zerówkę trzeba przygotować kolejne wersje egzaminów na I termin. Czyli i tak wracamy do kreatywności...

Jedno jest dobre – jeżeli już się zerówkę przeprowadzi, a następnie sprawdzi – mniej pracy przypada w sesji. Na brak II terminu niestety raczej nie mamy (wykładowcy) co liczyć, bo zawsze znajdzie się jakaś zbłąkana dusza…

12 lis 2012

Koniec i kropka... do marca

System oświadczeń zamknięty i... zaraz zaczęły wpływać maile od kolejnych studentów, którzy jednak chcieliby złożyć oświadczenia. Przyjdzie poczekać do marca...

Informacja o otwarciu systemu oświadczeń trafiła na Wasze konta dwukrotnie (za pierwszym razem, kiedy system był otwarty planowo, a za drugim, kiedy okazało się, że ponad 200 osób nie dopełniło tego obowiązku). Nie wiem, czy było warto otwierać go powtórnie. Z jednej strony około 100 osób uzupełniło swoje oświadczenia (+). Z drugiej strony wyrabiamy w Was odruch oczekiwania na pomoc w każdej sytuacji, kiedy dopuszczacie się kolejnych zaniedbań (-).

Pada pytanie: "Co mi teraz grozi, Pani Dziekan?!". Ministerstwo na podstawie oświadczeń ustala listę osób uprawnionych do nieodpłatnego studiowania, za które poszczególne uczelnie mogą uzyskać dotacje. Brak nazwiska na liście oznacza ryzyko utraty dotacji. Z tym wiąże się konieczność samodzielnego ponoszenia kosztu studiów. 

Zasada wydaje się fair: jeśli oczekujesz, że podatnicy zapłacą za Twoje studia - dopilnuj terminowego złożenia oświadczenia. Liczę, że dopóki obowiązują przepisy przejściowe, Ministerstwo nie będzie zbyt rygorystyczne i zbiera oświadczenia po to, że by nas oswoić z nowym obowiązkiem. W przyszłości (czyli już w marcu) proszę się jednak lepiej pilnować.

Przypominam o regulaminowym (§ 11) obowiązku sprawdzania poczty. Zagorzali wrogowie skrzynki w domenie sgh.waw.pl mogą przekierować maile na inny adres (Samorząd opracował instrukcję, o której już wspominałam). Oświadczenia składać należy w każdym semestrze (baza Ministerstwa zasilana jest do 15.11 i do 15.03), co  oznacza, że co roku na początku listopada i na początku marca, czeka nas ta sama zabawa.

I trochę optymistyczniej na koniec: na 2 tys. studentów tylko nieco ponad 100 nie złożyło oświadczenia. W tamtym roku proporcje były znacznie gorsze, więc:
  • dziękuję wszystkim solidnym, 
  • dziękuję za przypominanie obiegiem pantoflowo-fejsbukowym 
  • i wreszcie dziękuję pracownikom dziekanatu, którzy dwukrotnie ślęczeli nad wysyłką informacji, godzinami odznaczali w systemie złożone "papierowe" oświadczenia i analizowali, kogo nam jeszcze brakuje.

8 lis 2012

Nowy system deklaracji semestralnych - ważne także dla wykładowców!

Nowy system deklaracji semestralnych został już pozytywnie zaopiniowany przez Samorząd Studentów SGH toteż najwyższa pora przybliżyć jego zasady (informacja zostanie też rozesłana na indywidualne konta pocztowe studentów i wykładowców).

Zacznę jednak od straszenia, bo to lubi każdy Dziekan, więc czemuż by nie Dziekanka. Zgodnie z Regulaminem studiów (§ 27, pkt 7) nieusprawiedliwione niezłożenie deklaracji semestralnej w wyznaczonym terminie lub zadeklarowanie mniejszej liczby punktów ECTS niż wymagana planem studiów, uważa się za niepodjęcie studiów lub rezygnację ze studiów i stanowi podstawę do skreślenia z listy studentów. Przytaczam na wypadek, gdyby posypały się w komentarzach pytania "a co jeśli nie zadeklaruję, skoro nie ma trzeciego etapu?" No właśnie skreślenie. Chyba można w dwóch etapach wybrać 10 przedmiotów?

Jakie zmiany?
Nowy regulamin z kwietnia br. wnosi ich sporo. Przede wszystkim znikają korekty, które były zmorą wykładowców. To sprawia, że studenci powinni wcześniej niż zwykle zacząć myśleć o wyborach przedmiotów, a ignorowany dotychczas I termin powinien być potraktowany z większą atencją :-)

Pierwszy projekt przewidywał, że osoby, które nie wykorzystają I terminu zostaną wykluczone z II terminu i skreślone. Ale potem czeka mnie fala wznowień, więc na razie postąpimy bardziej humanitarnie ;-) Żeby Was zachęcić, wprowadzimy swoisty rodzaj promowania studentów, którzy dokonają wyboru części przedmiotów już w pierwszym terminie.

Terminy deklaracji są podane już w WD. 
I termin przypada na 15 - 21 listopada i te osoby, które wezmą w nim udział będą miały pierwszeństwo w wejściu do systemu w II terminie. W przypadku przedmiotów o ograniczonych limitach naboru na tym etapie zostanie przeprowadzony ranking (średnia lub wyniki z rekrutacji). Na podstawie wyników I terminu deklaracji Dział Nauczania opracuje wstępny harmonogram zajęć. Na tym etapie wykładowcy będą mieli możliwość zgłaszać uwagi co do chęci/niechęci prowadzenia zajęć, wyznaczać zastępstwo w przypadku jeśli zajęć nie mogą uruchomić itd.

Serdecznie proszę Koleżanki i Kolegów z SGH, żeby poważnie podeszli do tego zadania. Liczebność grup można śledzić za pośrednictwem WD i jeśli zorientują się Państwo, że zbyt duża liczba zajęć "grozi" uruchomieniem, to proszę odwoływać je właśnie w okresie między I a II terminem deklaracji. Uważam, że karygodna jest sytuacja, kiedy wykładowcy odwołują zajęcia, kiedy trwa już semestr i studenci mają ustalony plan zajęć (mam tu na myśli nie tylko plan zajęć w SGH, ale także inne zobowiązania: pracę zawodową, kursy, praktyki, opiekę nad dziećmi i tysiąc innych spraw). Proszę też zauważyć, że odwołanie zajęć oznacza dla studenta konieczność poszukiwania nowego wykładu, który daje określoną liczbą ECTS, co bywa niełatwe.

II termin trwa od 10 do 24 stycznia - ale nie dla wszystkich! Zapisy w II terminie deklaracji będą miały przebieg kaskadowy.
  1. Najpierw (10-13 stycznia) osoby, które uczestniczyły w I terminie deklaracji uzyskają możliwość usunięcia wszelkich kolizji
  2. Kolejny etap daje pierwszeństwo osobom zapisującym się na IV semestr (ponownie - dotyczy tylko tych, którzy skorzystali z I terminu deklaracji). Decyzja ta wynika z faktu, że ta grupa osób często nie może dostać się na wykład z powodu braku miejsc a IV semestr jest przecież ostatnim, który pozwala zrealizować kierunek. Proszę pamiętać, że ukończenie studiów to nie tylko obowiązek zrealizowania 120 ECTS, ale także określonego zestawu przedmiotów kierunkowych. Studenci IV semestru mogą dobierać przedmioty do końca II terminu (czyli do 24 stycznia), ale trzy pierwsze dni będą mieli wyłącznie dla siebie.
  3. Kolejny etap obejmie studentów pozostałych semestrów - ale tylko tych, którzy deklarowali przedmioty już w I terminie.
  4. Ostatnie trzy dni (21-24 stycznia) z systemu mogą korzystać już wszyscy - także Ci, którzy zignorowali ten obowiązek w I semestrze.
Przy prawidłowym przebiegu całego procesu 6 lutego powinien już być podany do wiadomości plan zajęć na semestr letni.

A potem zleci migusiem i będzie wiosna :-)

24 paź 2012

Sens zamykania pustych protokołów

Ten wpis sprowokował jeden z wykładowców, zaskoczony faktem, że w protokołach widnieją nazwiska osób, których nigdy nie oglądał na oczy. (Panie profesorze lub doktorze :-) dziękuję za komentarz i już wyjaśniam).

Najpierw wyjaśnijmy może jak działa ten system naczyń połączonych.

Kiedy student zapisuje się na przedmiot (deklaracja), to na jego koncie pojawia się dany przedmiot (i miejsce na ocenę) a w wirtualnym protokole wykładowcy pojawia się nazwisko studenta (i miejsce na ocenę)

Ważne jest, żeby oficjalnie zapisać się na przedmiot - jeśli student tego nie dopilnuje, to jego nazwisko nie pojawi się w protokole i mamy pierwszą możliwą dziurę. Równie ważne jest, żeby się oficjalnie wypisać z wykładu (w razie rezygnacji), bo w przeciwnym razie nazwisko studenta pojawi się w protokole i wykładowca nie wie, co zrobić z taką martwą duszą.

Tu mamy odpowiedź, dlaczego w protokołach widnieją czasem nazwiska ludzi, których wykładowca nie miał zaszczytu nigdy zobaczyć na wykładzie. Zapewne:
  • zapisali się, a po rezygnacji nie dopilnowali, żeby wypisać się z wykładu lub 
  • skorzystali z wywalczonego przez studentów prawa studiowania bez konieczności bywania na wykładach (tego nawet nie chce mi się komentować).
Pierwszy przypadek należy tępić, ponieważ student, który zapisuje się i po rezygnacji nie wypisuje z przedmiotu, często blokuje miejsca, na które czekają inni studenci (to poważny problem w przypadku małych grup o limicie osób). Ja osobiście - jako wykładowca - tępię taki obyczaj w najprostszy możliwy sposób: jeżeli student nie pojawił się ani w pierwszym ani w drugim terminie sesji - stawiam ocenę niedostateczną i zamykam protokół. Jeśli studentowi zabrakło czasu na wypisanie z przedmiotu, to będzie musiał potem znaleźć czas na wyplątanie się z dwójki.

Drugi przypadek (student "studiuje", ale jest niepraktykujący) jest niestety zgodny z naszym regulaminem. Ale już nieobecność na obu terminach egzaminu - nie! Wykładowca powinien zrobić to samo, co w pierwszym przypadku: jeśli jest nazwisko w protokole, a student nie pokazał się na egzaminie w pierwszym ani drugim terminie - wstawiam ndst, zamykam protokół i składam w Dziekanacie. 

Zamknięcie protokołów (zarówno w I jak II terminie sesji) jest konieczne - nawet jeśli wykładowca ma w protokole studentów, który na oczy nie widział. I nawet jeśli jest litościwy i w drugim terminie nie wstawił ndst. Należy wtedy zamknąć protokół choćby z pustym miejscem na oceny.

Studenci perfekcyjnie potrafią wykorzystywać luki w naszym dziurawym systemie: wiedząc, że wykładowcy zwlekają z protokołami - wmawiają nam np., że wykładowca nie ustalił terminu, albo nie przyszedł na egzamin, albo nie pojawił się na konsultacjach, albo od roku nikt go nie widział. Pole dla bajeczek jest bardzo szerokie, ale jeśli wykładowca faktycznie nie zagląda do systemu protokołów - to nie mogę wiedzieć, czy studenci mówią prawdę, czy nie. 

Bywa też tak, że wpisujemy studenta z warunkiem na kolejny semestr. Albo grozi mu skreślenie z listy studentów, a student broni się, bo przecież "zdał, tylko wykładowca nie wypełnił protokołu". Ponownie - nie mam jak sprawdzić, czy to prawda, czy nie - protokół jest jedynym dokumentem, na jaki mogę się powołać.

No i wreszcie: dlaczego za niedbalstwo i nieterminowość wykładowców mają ponosić konsekwencje studenci, którzy (przypadek z obecnego semestru) - trzy tygodnie czekają z gotową pracą mgr na możliwość jej złożenia, a ciągle nie uzyskali absolutorium...