11.02.2016

Od przybytku głowa nie boli?

W zasadzie powinniśmy cieszyć się z zapobiegliwości niektórych studentów. Zapewniają sobie wyjście z każdej sytuacji, a niekiedy gotowi są do ponownych poświęceń, aby wszystko zrealizować na czas. Oto trzy przykłady z ostatniego tygodnia: 

Przykład pierwszy dotyczy obowiązkowych szkoleń dla studentów I semestru: szkolenia bibliotecznego, szkolenia BHP, oraz szkolenia: Ochrona własności intelektualnej – podstawy. Szkolenia te nie są obowiązkowe dla absolwentów studiów licencjackich w SGH, ponieważ gmach biblioteki jest ten sam, i zasady bezpieczeństwa oraz zasady ochrony własności intelektualnej nie rozróżniają między licencjatem a magisterką; tak samo należy ich przestrzegać. I choć informacja ta znajduje się w zakładce dla studentów I semestru na stronie DSM to i tak pojawiają się pytania o to, czy szkolenia te należy zrealizować. Co bardziej zdeterminowani studenci pytają nawet, w jakiej sali odbywają się te e-learningi. Oczywiście lepiej pytać, niż nie wywiązać się z czegoś, ale można równie dobrze po prostu zapoznać się z informacją na oficjalnej stornie DSM (a jak nie to na blogu). 

Przykład drugi dotyczy przedłużenia sesji. Abstrahuję od przypadków, gdy student nieobecny na I terminie sesji wnioskuje o przedłużenie terminu sesji na wszelki wypadek. Zamiast tego przypominam, że przedłużenie sesji może przysługiwać dopiero w wypadku braku zaliczenia egzaminu w I oraz II terminie. Nie można otrzymać przedłużenia sesji na zaś – chyba, że zmuszają mnie Państwo do napisania: zgoda, pod warunkiem nie uzyskania zaliczenia w I i II terminie, ale wtedy będzie wyglądało na to, że Państwo źle życzę. Wspomniany przykład dotyczy sytuacji, gdy student zwraca się o przedłużenie sesji zanim uzyska informację o tym, czy zaliczył. Ostatnio przez Dziekanat przetoczyła się istna fala niewierzących we własne siły i wiedzę – podania były bezpodstawne. W przypadku zaliczenia przedmiotu nie można podwyższać oceny. 

Przykładu trzeciego życzę wszystkim, którzy walczą obecnie z pisaniem pracy magisterskiej, a dokładniej z terminem 12 lutego. Student założył, że nie zdąży i wniósł o powtarzanie seminarium. Okazało się jednak, że wspólnymi siłami promotorki i własnymi dotrzyma regulaminowego terminu. Szczęśliwie nie wniósł jeszcze opłaty – byłoby więcej do odkręcania. Tak „odkręcamy”, a dokładnie rozpatrujemy podanie o anulowanie podania… Więcej to pracy dla Asystentki toku, ale grunt, że praca zostanie złożona w terminie.

09.02.2016

Studenci z ulicy

Z bardzo różnym zaangażowaniem podchodzą Państwo do studiowania – niektórzy już po tygodniu nauki przychodzą z pytaniem, czy mogliby skończyć studia przynajmniej na III semestrze, a inni wręcz przeciwnie – i po dwóch latach nie chcą się rozstawać z naszą Uczelnią. Szczególną kategorię stanowią jednak osoby, które studentami jeszcze, albo już nie są, a mimo to starają się wszystkich przekonać, że jest inaczej. Podam po jednym przykładzie z każdej strony studenckiej drogi: 
 
Przykład z końca kariery naukowej jest stosunkowo częsty. Dotyczy osób, które nie złożyły w terminie pracy dyplomowej i z tego powodu zostały skreślone z listy studentów. Niektóre z nich z wolnej stopy kontynuują proces pisania pracy magisterskiej, wprawiając tym niekiedy w zakłopotanie swoich promotorów. Dziś na przykład Dziekanat odwiedził jeden z nich pytając, co ma zrobić ze studentem, który – według informacji z Dziekanatu – został skreślony z listy studentów w listopadzie, natomiast mimo to niezrażony przychodzi na konsultacje i przysyła kolejne fragmenty pracy. Odpowiedź jest prosta – wszystko zależy od dobrej woli promotora. Jeżeli ma ochotę pracować z osobą z wolnej stopy, nie widzimy żadnych przeciwwskazań. Dopóki jednak taka osoba nie stanie się formalnie studentem, nie może dojść ani do obrony, ani do zaliczenia promotorowi godzin do pensum. 
 
Przykłady z przedpoczątku kariery naukowej zdarzają się znacznie rzadziej, bo wymagają sporej determinacji i chyba fantazji. Z tego właśnie powodu jedna z Asystentek toku zdziwiła się przeprowadzając rozmowę z pewną – jak się okazało – być-może-przyszłą studentką. Zaczęło się prozaicznie od pytania, co BMP studentka powinna zrobić, skoro jest sesja, a jej nazwiska nie ma na protokołach. Po krótkim dochodzeniu okazało się, że nie mogło być inaczej, ponieważ nie ma ona statusu studenta (ani studentki), bo nie dopełniła formalności związanych z rekrutacją (z własnego zaniedbania, jak potem przyznała). Rozumowanie BMP studentki było proste – skoro chodziła na zajęcia i przystąpiła do egzaminów (w przypadku wykładów jestem sobie w stanie taką sytuację wyobrazić, sama wydaje mi się, miewam osoby z zewnątrz na swoich zajęciach z islamu), a co więcej, zdała je, powinna mieć wpisane oceny. Zgodnie z tą logiką, powinniśmy zrezygnować z rekrutacji. Póki co metoda faktów dokonanych nie zadziałała – BMP studentce pozostało pozbycie się statusu BMP i powtórzenie rozpoczętej nieformalnie przygody intelektualnej.

29.01.2016

Ekonomia chorobotwórcza


Studenci, których czeka termin obrony pracy magisterskiej być może zauważyli pewną drobną zmianę. Dotyczy ona dostępności informacji w harmonogramie obron. O ile widać (zazwyczaj z wyprzedzeniem) termin obrony, nazwiska promotora i recenzenta, o tyle nie wiadomo, kto jest egzaminatorem z ekonomii (nie wiem, czy widoczne jest nazwisko przewodniczącego, ale ten pytań nie zadaje). 

Zmiana ta nie jest tymczasowym błędem informatycznym, ale zamierzonym działaniem z naszej strony. Okazało się bowiem, że niektórzy egzaminatorzy z ekonomii działają na Państwa  chorobotwórczo. Oczywiście zdarzają się choroby, czy inne wypadki, także w czasie, gdy wyznaczony jest termin obrony pracy magisterskiej (tu przypominam, że o ile przed wyznaczeniem terminu obrony istnieje możliwość podania swoich preferencji czasowych, po jego wyznaczeniu w zasadzie ie ma możliwości ruchu). Jednak – choć statystyk oficjalnych nie prowadzimy – zauważyliśmy pewną zależność: że prawdopodobieństwo wystąpienia choroby jest większe w przypadku jednych egzaminatorów, a mniejsze w przypadku innych. 

Bardzo zależy nam na tym, aby Państwo zdali egzamin magisterski. Chcemy w związku z tym oszczędzić Państwu niepotrzebnego stresu, a przede wszystkim tych chorób i niedyspozycji. Być może działa tu zasada, o jakiej opowiadał mi niegdyś znajomy profesor – antropolog: aby uchronić swoje nowo narodzone dzieci przed złymi duchami, rodzice nadawali im brzydkie imiona. Dzięki temu złe duchy przelatywały i nie interesowały się nimi. Może część Państwa niedyspozycji działa na tej samej zasadzie – przyciągają je konkretne osoby. 

Zobaczymy, jak teraz będzie – choć i tym razem nie pokusimy się o oficjalne statystyczne badania, pozostawiając wszystko w sferze domysłów. 

26.01.2016

O dwóch takich, co jechali do Bangkoku

To był stosunkowo beztroski roboczy dzień, jak to bywa w czasie sesji (o ile nie sprawdza się egzaminów). Czas na to, aby złapać oddech jako wykładowca i zająć się wyłącznie sprawami dziekanatowymi, których – poza skrajnymi przypadkami niemożliwymi (np. wypisanie z zajęć, które już się skończyły) – w zasadzie nie wykraczają poza przeciętność. 

Najpewniej nic by tej ciszy i spokoju nie zmąciło, gdyby nie jedna z asystentek toku, która wybiegła po mnie niemalże na korytarz, bo oto dwóch studentów ma nie lada problem. Studenci wyjeżdżają na wymianę na semestr do Bangkoku. W niedzielę odlatuje ich samolot, mają już wykupiony nie tylko lot, ale i akademik, zorganizowane różne sprawy tam na miejscu w Tajlandii. Jedyny drobny problem polega na tym, że nie mają zaliczenia z jednego egzaminu w SGH. Wykładowcy nie zgodzili się na wcześniejsze przystąpienie do sesji. A wiadomo – brak zaliczonego egzaminu = warunek lub powtarzanie semestru = brak możliwości wyjazdu. Pikanterii dodaje fakt, że ów spokojny beztroski dzień był piątkiem. Niedziela wypadała więc za kilkadziesiąt godzin. 

Studenci mocno się denerwują i patrząc na mnie jak na potencjalne zbawienie. Zdali sobie sprawę, że przez zaniechanie (o czym za moment) mogą zapłacić nie tylko brakiem przygody życia, ale i finansowo. Można powiedzieć, że to nie ich wina – przecież już w grudniu (nie wnikałam, czy tuż przed świętami, a może w przerwie międzyświątecznej) zainteresowali się tym, czy wykładowca zorganizuje im wcześniejszy egzamin. Już w połowie minionego tygodnia (czyli trzy dni wcześniej) pojawili się w Dziekanacie z pytaniem, co dalej, skoro egzaminu ewidentnie nie będzie… 

O ile nie kręci Państwa tego typu ryzyko (a jeżeli kręci – radzę pograć w ruletkę, czy poskakać z bungee), radzę dołożyć wszelkich starań, aby je zminimalizować. A można to zrobić bardzo łatwo – po prostu wcześniej zainteresować się swoimi sprawami w SGH. Jeżeli wiedzą Państwo, kiedy rozpoczyna się semestr na uczelni zagranicznej (a nie jest to przecież tajemnica), można zapytać wykładowców już na pierwszych zajęciach, czy zgodzą się na przeprowadzenie wcześniejszego egzaminu. Informacja wcześniejsza na pewno ma większe szanse, niż taka z grudnia (ja również zapytana nagle o taki egzamin nie przeprowadziłabym go, a i pewnie zdenerwowała; zapytana w październiku wzdycham – bo żadna to przyjemność – ale organizuję). Jeżeli by się nie udało – można by zawsze zgłosić się do nas – może nam udałoby się przekonać prowadzącego, a jeżeli nie, można by jeszcze wówczas kombinować zmianę lub wypisanie z przedmiotu. W piątek popołudniu nie ma już specjalnie żadnych ruchów. Co najwyżej ruchy zmierzające do weekendu... A historię specjalnie zostawiam niedokończoną.

23.01.2016

Uskrzydleni!

Bywa, że po zakończeniu semestru i pomyślnie zdanej sesji studenci znikają nam z oczu - zajęci nowymi wykładami albo pracą zawodową (szczególnie jeśli rzecz dotyczy ostatniego semestru studiów). Ale wcale nierzadko zdarza się, że po sesji ten i ów skrobnie jeszcze maila z krótką recenzją zajęć. I nie mam tu na myśli oficjalnych ankiet pozajęciowo-beznadziejnych, których zmianę bezskutecznie postulowałyśmy razem z Dziekan Górak-Sosnowską. 

Tym razem chodzi mi o bardzo osobiste podziękowania, jakie otrzymujemy (jako dziekani i jako wykładowcy), które nas totalnie uskrzydlają!!! Trafiały takie podziękowania do Pani Dziekan Górak-Sosnowskiej (także za pośrednictwem FB) np. po zajęciach z socjologii. Trafiały do mnie - szczególnie licznie po zakończeniu zajęć ze strategii marketingowych w mediach społecznościowych. Teraz notujemy pierwszy wysyp (bo łącznie już 18 maili adresowanych do Pana Dziekana Próchniaka albo wprost do DSM) po zakończeniu pierwszego oficjalnego semestru konwersatorium z ekonomii.

O ile dwa pierwsze przykłady to wyraz prywaty (ostatecznie prowadzimy te zajęcia jako profesorowie a nie jako dziekani), o tyle konwersatorium jest po trosze sukcesem DSM. Wprowadzenie tej oferty do Informatora, utworzenie zespołu wykładowców i wreszcie zapisy na ten I semestr, które odbywały się nakładem czasu pracowników Dziekanatu były sabotowane na tylu etapach, że chwilami zastanawiałam się, czy warto. Ale mamy już pierwsze wyniki: jeżeli pierwsza ocena na egzaminie magisterskim z ekonomii (przed wykładem) była totalną porażką, a druga (po zakończeniu konwersatorium) jest bardzo dobra, to chyba można uznać, że czynnikiem zmiany była nie tylko determinacja magistranta, ale także wysiłek prowadzących konwersatorium.

Gratuluję wykładowcom z konwersującego zespołu, gratuluję (obecnie już) magistrom i serdecznie dziękuję Wam (także w imieniu Pana Dziekana Próchniaka i reszty zespołu) za miłe słowa, podziękowania i współdziałanie, bez którego niewiele by się udało. A przy okazji dziękuję też swoim studentom ze "strategii", którzy powalają mnie jakością zgłaszanych projektów, pomimo że na pierwszych zajęciach mieli śmierć w oczach :-)  Wasze projekty spokojnie zasługują na komercjalizację (wiem, że w kilku przypadkach rynek już weryfikuje Wasze wysiłki) toteż z przyjemnością będę sobie puchła z dumy przez całe ferie a nawet dłużej.

A przy okazji: powodzenia w sesji! a potem miłego szusowania i zasłużonego dolce far niente!

13.01.2016

Pięciu wspaniałych

Od kilku dni Dziekan(ka) Kachniewska i Pani Kierownik DSM Barbara Kraszewska chodzą z uśmiechem na ustach. Nie, żeby po raz pierwszy wydarzyło się w Dziekanacie coś godnego uśmiechu. Okazji mamy znacznie więcej. Jednak tym razem powód jest jak rzadko kiedy - pięciu naszych studentów uzyskało stypendium Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego za wybitne osiągnięcia na rok akademicki 2015/2016. 

Personaliów szczęśliwców zdradzać nie możemy, ale już wszystko inne owszem. Wniosków z SGH wypłynęło 19, w tym z DSM 6. Nasi studenci mają zatem skuteczność na poziomie ponad 80%. W grupie wybitnych studentów dominują studentki (4) nad studentami (1). Dwie osoby są obecnie na I roku, a pozostałe 3 - na II. Najliczniej reprezentowanym kierunkiem są finanse i rachunkowość (4 osoby), jeden student studiuje międzynarodowe stosunki gospodarcze. 

Wyróżnionym serdecznie gratulujemy!

10.01.2016

Procedura wnoszenia zmian do LA - moduły zamiast semestru

Dawno nie pisałyśmy nic na temat wyjazdów zagranicznych. W dużej mierze dlatego, ponieważ wszystko zostało już opisane w cyklu "Student wyjechany" autorstwa dr Magdy Szybiak. Pojawiła się jednak nowa okoliczność, a tym samym i pretekst do napisania kolejnego tekstu. Tym razem opisana została procedura wnoszenia zmian do LA w przypadku, gdy semestr na uczelni przyjmującej podzielony jest na moduły.  Oddaję głos dr Magdzie Szybiak:
 
Poniższa procedura zostaje wprowadzona od semestru letniego 2015/2016 i dotyczy tylko tych z Państwa, których semestr podzielony jest na moduły. Pozostałych Państwa obowiązuje procedura wyjazdowa nr 2 (wersja bez modułów). W związku z kwalifikacją na program wymiany złożyliście państwo w Dziekanacie podania – skierowanie i wniosek LA. Uprzejmie informuję, że w terminie jednego miesiąca od rozpoczęcia semestru na uczelni przyjmującej możecie państwo składać zmiany do oryginalnego LA. 

Zasady składania zmian do LA: 

  1. Jedyny format składania zmian to podanie przez Wirtualny Dziekanat. W WD znajduje się wzór podania, które należy obowiązkowo wypełnić – niezależnie od tego, czy składają Państwo zmiany, czy nie. Ci z Państwa, którzy nie składają zmian, są proszeni o zaznaczenie pola „student nie będzie składał zmian do LA” i przesłanie formularza. Brak zgłoszonych zmian do 1 m-ca od rozpoczęcia zajęć oznacza rozliczenie studenta według pierwotnie złożonej deklaracji 
  2. Jeżeli semestr podzielony jest na moduły, należy w WD wybrać podanie dot. zmian, w polu Oryginalna deklaracja wpisać wszystkie przedmioty w deklaracji pozostawione w SGH, a następnie zaznaczyć kropkę: Jednocześnie informuję, że semestr w Uczelni partnerskiej jest podzielony na dwa moduły. 
  3. Wybranie tej opcji wywoła dwie tabele – służą one do wprowadzania zmian w modułach. W nagłówku pierwszej tabeli należy wpisać datę rozpoczęcia i zakończenia (wybór z kalendarza). Po wpisaniu daty WD nalicza 1 m-c czasu na zmianę w danym module. W kolejnych liniach należy wpisać przedmioty, które są realizowane w pierwszym module (TYLKO te, przedmioty z drugiego modułu pozostają w tabeli Oryginalna deklaracja). 
  4. Tak wypełnione podanie można już wysłać, chyba, że znają Państwo termin rozpoczęcia drugiego modułu. Wtedy można wpisać daty w kalendarzu w nagłówku drugiej tabeli. 
  5. Jeśli zajdzie potrzeba złożenia zmian na przedmioty drugiego modułu, można podanie wysłać ponownie, wypełniając drugą tabelę wyłącznie przedmiotami z drugiego modułu. 
  6. Obowiązkiem każdego studenta jest sprawdzenie decyzji w WD na podanie dotyczące zmian w LA lub podanie dodatkowe. Brak sprawdzenia decyzji nie jest argumentem w rozstrzyganiu późniejszych wątpliwości, w odwołaniach do Rektora itp. W przypadku negatywnej decyzji lub odrzucenia podania z powodów wpisanych w komentarzu, w terminie 1 m-ca można podanie przesłać ponownie. W tym przypadku ponownie obowiązuje sprawdzenie decyzji w WD. 
  7. Pozostała część procedury wprowadzania zmian do LA pozostaje taka sama dla wszystkich studentów (w tym przedłużenie czasu na składanie zmian, zmiana liczby ECTS na mniejsza niż 24 itp.)