Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wykłady. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wykłady. Pokaż wszystkie posty

8 lip 2014

Festiwal Nauki w SGH

No dobrze, jest w tym odrobina autoreklamy, ale nie ona przesądza o tym, że o Festiwalu Nauki napisać warto, zwłaszcza że po rocznej przerwie ponownie bierze w nim udział SGH. 

Kto zna inicjatywę, wie że skierowana jest głównie do najmłodszych, ale na festiwalowe spotkania przychodzą osoby w każdym możliwym wieku. W zasadzie nigdy nie wiadomo, kto przyjdzie. Pamiętam, że na jednym ze spotkań, które prowadziłam pojawiły się dwie dziewczynki w wieku wczesnoszkolnym (przy pozostałej publice jednak pełnoletniej), wykorzystałam je do analizy lalek - czym różni się muzułmańska Barbie od zwykłej. Innym razem okazało się, że jednym z aktywnych dyskutantów był mój obecny student i dyplomant (pamiętam i pozdrawiam, Panie Łukaszu!).

Festiwal Nauki to duża frajda dla prowadzących, mam nadzieję, że i dla publiczności. Nasz uczelniany udział składa się z dwóch części: mniejszej - pracowniczej - czyli pięciu spotkań prowadzonych przez kadrę akademicką, oraz znacznie większej - 19 lekcji festiwalowych z tak różnych dziedzin jak psychologia, ekonomia, geografia, socjologia, czy wiedza o kulturze i języku, opracowanych dla uczniów szkół ponadgimnazjalnych przez doktorantów SGH. Pieczę nad tą drugą częścią sprawuje mgr Paulina Malesa, doktorantka KES. 

Zakładam, że zdecydowana większość czytelników bloga ukończyła już gimnazjum, więc w lekcjach festiwalowych raczej udziału nie weźmie (stosowną informację o tej części programu i tak pewnie zamieszczę na fanpejdżu DSM), ale można skorzystać ze spotkań otwartych, które odbędą się w czwartek i piątek, 25 i 26 września w sali 230 G w gmachu głównym. Już teraz zapraszam:

25 września
  • godz. 15:30: Fair trade, czyli koncepcja tzw. sprawiedliwego handlu - dr Małgorzata Grącik-Zajaczkowski; O fair trade jako formie pomocy dla krajów Południa oraz jego roli w Polsce.
  • godz. 17:00: Darmowy obiad w sieci? - dr Anetta Janowska; O tym, czy to, co nam się wydaje w sieci darmowe, rzeczywiście jest darmowe. Będziemy mówić o ekonomii daru w sieci: darmowości, produkcji społecznej oraz nowych modelach biznesowych.
26 września
  • godz. 15:30: Co znaczy być odpowiedzialnym konsumentem? - dr Ewa Jastrzębska i dr Paulina Legutko-Kobus; o sprawiedliwym handlu, etycznych zakupach oraz wpływie zakupów na środowisko.
  • godz. 17:00: Margaret Thatcher (1925-2013) - portret polityka - prof. dr hab. Piotr Jachowicz; Sylwetka, poglądy, działalność i spuścizna brytyjskiej polityk i premier Margaret Thatcher.
  • godz. 19:00: Haremy, hurysy i hiperseksualność: orientalizm w pornografii - dr Katarzyna Górak-Sosnowska; O przedstawieniach Bliskiego Wschodu i Maghrebu w zachodnich pełnometrażowych filmach pornograficznych pod kątem użycia (i nadużycia) kategorii związanych z orientalizmem.
I przy okazji dziękuję moim koleżankom i kolegom za to, że zgodzili się wystąpić w ramach Festiwalu Nauki.

13 lis 2013

Nieobecności na zajęciach: od słowa do czynu

Nie tak dawno temu, bo dwa wpisy niżej Dziekan(ka) Kachniewska wyrażała swoje ubolewanie w związku z nieobecnościami i spóźnieniami wykładowców na zajęcia. Problem ten dotyczył głównie Dzieci gorszego Boga, czyli studentów studiów niestacjonarnych sobotnio-niedzielnych. 

Dziekan(ka) wspominała również, że narzędzia, jakimi dysponuje DSM w zakresie mobilizowania nieobecnych są dość ograniczone – jest to w zasadzie wyłącznie kontakt z danym prowadzącym, ewentualnie z jego kierownikiem, w celu wyjaśnienia sytuacji. Chociaż narzędzie to w wielu przypadkach okazuje się skuteczne, to jednak ograniczone jest w jeszcze jeden istotny sposób: możemy reagować wyłącznie na pisemne podanie studenta. Z tym bywają jednak problemy. 

Dlatego zachęcamy do wypełnienia ankiety przygotowanej dla studentów studiów niestacjonarnych przez Samorząd Studentów, dotyczącej nieobecności i innych czasowych nie powinności wykładowców na studiach sobotnio-niedzielnych. Umożliwi ona oszacowanie skali problemu, a ponadto pomoże lepiej zdiagnozować miejsca zapalne. Student jest identyfikowany według ankiety na podstawie numeru indeksu, która to informacja ma być przekazana wyłącznie do dyspozycji władz Uczelni. Ma to zapobiec zbyt frywolnemu korzystaniu z ankiety (i osłabić ewentualne pretensje niektórych wykładowców). 

A zatem – do dzieła! – choć pisząc te słowa mam szczerą nadzieję, że będzie go jak najmniej.

9 mar 2013

Migracje wiosenne

Ponieważ część studentów uznała, że zapisy na przedmioty możliwe są w dowolnym czasie, niezależnie od tego, że mija już pierwszy miesiąc zajęć, to uprzejmie przypominam, że obowiązującym systemem zapisów na zajęcia jest wyłącznie wirtualny system deklaracji semestralnych. 

Troszkę dziwi mnie postawa tych wykładowców, którzy wyrażają zgodę na dopisywanie się na zajęcia w marcu - być może prowadzą przedmioty, na których obecność lub nieobecność studentów jest sprawą obojętną lub mają wyjątkowo wrażliwe serca i dają się uprosić studentom o zgodę na dopisanie. Zdecydowana większość nauczycieli zwraca jednak uwagę, że opuszczenie 4 zajęć spośród 15 przewidzianych w semestrze, to jednak duża strata. 

W związku z tym informuję, że wszelkie migracje międzyzajęciowe, które z takim zapamiętaniem Państwo praktykują (w czwartym tygodniu zajęć wpłynęło w tej sprawie 86 podań!) zostaną ostatecznie zamknięte z końcem najbliższego tygodnia (tzn. w dniu 15 marca). Jeżeli ktoś z Państwa wraca właśnie z wymiany zagranicznej, urlopu dziekańskiego lub z innych ważnych przyczyn dotychczas nie dokonał stosownych porządków w ramach indywidualnego planu zajęć - proszę, aby uporał się z tym na dyżurach dziekańskich w nadchodzącym tygodniu.

Ponownie przypominam, że podania o dopisanie na zajęcia z pominięciem WD - nawet jeśli zostały złożone "w okienku" - rozpatrywane są wyłącznie na dyżurach (pro)dziekańskich.

Przy okazji wyjaśniam tym z Państwa, którzy niepokoją się, że przedmioty "deklarowane na papierze" jeszcze nie są widoczne na kontach indywidualnych, że ręczna obsługa kilkuset wpisów (a bywa, że tyle przypada na jedną asystentkę toku) musi niestety potrwać... Korzystanie w systemu elektronicznego ułatwi życie zarówno studentom, jak i wykładowcom i pracownikom dziekanatu, dlatego zachęcam Państwa do wirtualizacji działań w kolejnym semestrze ;-)

14 lut 2013

Finance and Accounting na SGH

Obok najbardziej znanych kierunków na poziomie magisterskim w SGH takich jak FiRa czy MIESI są także te mniej znane. Jako przykład można podać Finance & Accounting, o którym rozmawiałem z jego opiekunką, panią Prof. dr hab. Anną Karmańską.

 F&A jest kontynuacją kończącego się w tym roku sześcioletniego projektu realizowanego przez SGH i Ernst & Young, dzięki któremu oferowano specjalność międzykierunkową „Finanse i zarządzanie w biznesie – program SGH przy współpracy z Ernst&Young”. W przeciwieństwie do tej specjalności, F&A jest kierunkiem i to kierunkiem odpłatnym (2550 euro za 1 sem.).

Pani Prof. Karmańska podkreśla jednak, że jest to opłacalna inwestycja. Studenci tego kierunku uzyskują bowiem swoistą przewagę na rynku pracy. Wynika ona z faktu, że już w czasie trwania studiów realizują program, dzięki któremu poza samą realizacją kierunku uzyskują znakomite przygotowywanie do zewnętrznych egzaminów w ACCA (stąd też nazwa: F&A with opportunity of ACCA).

Warto zwrócić uwagę na rzecz niepowtarzalną: studenci SGH na kierunku F&A są w ACCA z wielu egzaminów zwolnieni. Po odbyciu stosownej praktyki, już po skończeniu studiów, absolwenci F&A wejdą do praktyki z certyfikatem ACCA dużo wcześniej, niż inni starający się o to wyjątkowo cenne potwierdzenie kwalifikacji zawodowych.

Certyfikat  ACCA zapewnia pracę praktycznie we wszystkich renomowanych korporacjach na świecie zajmujących się obszarem finansów i rachunkowości. Warto wspomnieć, że SGH jest jedyną uczelnią w Polsce i jedną z dwóch w regionie Europy Środkowej i Wschodniej, która oferuje program jednocześnie magisterski i przygotowujący do zdawania egzaminów ACCA.. Dlatego też słuchaczami tego kierunku są nie tylko Polacy, ale również obcokrajowcy z różnych krajów naszego kontynentu.

Przedmioty realizowane w ramach kierunku prowadzone są przez trenerów z Academy of Business E&Y. Wszystkie zajęcia odbywają się w języku angielskim i mają formę wykładowo-warsztatową. Realizowane są w sposób interaktywny. Egzaminy są pisemne, a zadania egzaminacyjne zazwyczaj mają formę otwartą i polegają na rozwiązywaniu różnych problemów (studia przypadków). Jak podkreśla pani prof. Karmańska, są one dość trudne.
Na program kierunku składa się 14 przedmiotów realizowanych w dwóch modułach: przedmioty podstawowe (Fundamentals) i przedmioty rozszerzające (Professionals). Kolejna edycja studiów wystartuje w semestrze zimowym 2013/2014. Najpewniej w kwietniu 2013 r. pojawi się możliwość internetowej rekrutacji na ten kierunek. Procedura kwalifikacyjna rozpocznie się w lipcu 2013 r.

Jak podkreśla Prof. Karmańska, mimo wysokiego kosztu kierunek jest wart podjęcia nie tylko ze względu na możliwości zawodowe, jakie otwiera przed absolwentami, ale także ze względu na fakt, że jego uczestnicy tworzą grupę znajomych, niejednokrotnie później przyjaciół, którzy wspierają się w przyszłej karierze zawodowej.

Szczegóły oferty znaleźć można na stronie SGH.

19 sty 2013

Kolejny wykład uratowany!

Żeby nie było, że jest tylko Sting
Drugi etap deklaracji trwa i przynosi kolejne sytuacje typu „emergency”. Ostatnia narodziła się we wtorek. Do Dziekanatu podanie złożyła studentka z prośbą o zapisanie na przedmiot „Strategie wejścia polskich firm na rynki wschodnie”. Jest to jej ostatni semestr, a bez przedmiotu nie zaliczy na MSZ specjalizacji „Przedsiębiorstwo na rynku międzynarodowym”. Pikanterii dodaje fakt, że według obecnego Informatora zajęcia prowadzi „…”, czyli nikt. 

Pani Anna Jurek, która przyjęła podanie w Dziekanacie, trzymała rękę na pulsie. Od razu poprosiła studentkę o listę osób w podobnej sytuacji. Uzbierały się 32 osoby, czyli zbyt poważna grupa, żeby można było problem zamieść pod dywan. Rozpoczęliśmy poszukiwania. Tym razem były one dodatkowo utrudnione, gdyż nie było punktu odniesienia – nikt bowiem według Informatora zajęć nie prowadził. 

Kilka dni poszukiwań – wertowanie ofert prac dyplomowych, rozpytywanie po koleżankach i kolegach, przyniosło efekt. Zajęcia zgodziła się poprowadzić prof. dr hab. Marzanna Katarzyna Witek-Hajduk z Zakładu Strategii Marketingowych w Instytucie Międzynarodowego Zarządzania i Marketingu (KGŚ). Nawet jeśli nie czytuje naszego bloga, to ponownie serdecznie jej za to dziękujemy :-)

Jeżeli chodzi o kwestie praktyczne: zajęcia zaplanowane zostały na środy 9.50-11.30 (limit 50 osób). Odbywać się będą w tygodniach: 2, 4, 6, 9, 11, 13, 15 (jest to przedmiot 15-godzinny).

Zapisy na ten przedmiot możliwe powinny być już teraz za pośrednictwem WD. Informatycy na wielką prośbę DSM nanieśli zmiany harmonogramu tak, żeby studenci mogli aktualizować swoje deklaracje natychmiast. Proszę upewnić się, że zajęcia są już widoczne w systemie.

Korzystając z okazji do „informatycznego grzebania” w systemie, wprowadzone zostały jednocześnie zajęcia z Prof. Nowakiem-Farem. Proszę się na nie zapisywać, nawet jeśli Państwo są już na liście papierowej – oszczędzi to pracy Paniom w DSM, a studentom da większą pewność, że nikt nie pominie ich w przepisywaniu listy.

Uwaga - aktualizacja systemu deklaracji


W związku z kilkoma zmianami, naniesionymi przez wykładowców i DSM w trakcie trwania zapisów na poszczególne przedmioty, Centrum Informatyczne - na moją prośbę - naniosło te zmiany w miniony piątek. 

Część zmian jest bardzo korzystna (pojawią się wykłady prof. Nowaka-Fara i prof. Witek-Hajduk, którzy na nasze usilne prośby pomogą uratować dwa przedmioty kierunkowe oraz zajęcia prof. Dziedzic, które niespodziewanie zniknęły po I etapie deklaracji, a są jak najbardziej aktualne). Część zmian wynika tylko z przesunięcia godzin zajęć, ale dla niektórych studentów może oznaczać pojawienie się niespodziewanej kolizji (można ją od razu usunąć).

Jedna zmiana jest fatalna i niestety świadczy o kompletnej porażce pomimo olbrzymich starań, aby jej uniknąć - chodzi o zajęcia z "Informacyjnych systemów zarządzania", które nie zostaną obsadzone w takiej liczbie, w jakiej potrzebne są studentom, realizującym ten przedmiot jako kierunkowy. Zdaję sobie sprawę, że wielu studentów będzie tym strasznie rozczarowanych, ale proszę mi wierzyć, że wyczerpane zostały wszystkie możliwości obsadzenia tych zajęć. Kierownik zespołu prowadzącego ISZ obiecał wzmocnienie go w kolejnym semestrze, ale w tej chwili wiele osób będzie musiało przełożyć realizację tego przedmiotu. Ze zrozumiałych względów pierwszeństwo musimy dać studentom z IV semestru, którzy powinni latem zakończyć studia.

W kilku przypadkach (zmiany godzin zajęć) wykładowcy powoływali się na prośby studentów, z którymi mają zajęcia w bieżącym semestrze. Podaję tę informację tak otwarcie, ponieważ nie chciałabym, żeby pojawiły się podejrzenia, że była to samowolna decyzja Działu Nauczania (który układa harmonogram i przydziela sale), albo błąd w działaniu Centrum Informatycznego. Na polecenie Prorektora ds. dydaktyki i studentów wykładowcy od dzisiaj będą informowani, że po ogłoszeniu harmonogramu nie można zgłaszać zmian, o ile taka potrzeba nie zostanie uzasadniona i nie uzyskają zgody bezpośrednio od Rektora.

System deklaracji cały czas funkcjonuje (operacja techniczna nie wymagała jego wyłączenia), ale w razie jakichkolwiek usterek przypominam o właściwym adresowaniu zapytań.

2 sty 2013

Deadline - czyli to, co kochamy...

Po pierwsze sesja. Niby jeszcze trochę czasu do niej zostało, ale posypały się już "zerówki" a wraz z nimi pytania o otwarcie systemu protokołów egzaminacyjnych. Zgodnie z planem zostanie on otwarty od 21 stycznia do 3 lutego a następnie od 11 do 17 lutego (informacja znajduje się w WD). Jeżeli szybsze uzyskanie (i wpisanie) oceny jest dla studenta szczególnie ważne (np. jest warunkiem wcześniejszego uzyskania absolutorium), to oczywiście można poprosić wykładowcę o dostarczenie protokołu indywidualnego (do pobrania w dziekanacie). Wykładowców proszę o możliwie szybkie składanie protokołów w dziekanacie. Zimą mamy bardzo mało czasu na wprowadzenie ocen do systemu i określenie, którzy studenci mają prawo rozpocząć kolejny semestr zajęć.

Po drugie deklaracje semestralne. Tu nastąpiła drobna zmiana. Na prośbę CI zmuszona jestem nieznacznie (o 2 dni) przesunąć termin publikacji wstępnego planu zajęć: pierwotnie miał to być 7 stycznia, nowy termin to 9 stycznia. Oznacza to, że dwa dni później dowiemy się (dotyczy to także nas - wykładowców), jak należy się przymierzyć do obciążeń czasowych w kolejnym semestrze. Zdaję sobie sprawę, że tym samym dopiero 1 dzień przed ponownym otwarciem systemu deklaracji studenci poznają wstępny plan zajęć, ale uznałam, że zmiana wszystkich kolejnych terminów w ślad za tym jednym, spowoduje zbyt dużo zamieszania. Dlatego lepiej uniknąć efektu domina, tym bardziej, że 10 stycznia system otwarty będzie tylko dla tej grupy studentów którzy brali udział w I etapie deklaracji, a tym samym najdłużej będą mogli korzystać z możliwości dokonania korekt. Kiedy cała SGH korzystała z wolnych dni pod koniec roku 2012 - trudno było oczekiwać, że nasi informatycy wyrzekną się noworocznego wypoczynku...

Po trzecie nowy informator, czyli system konstruowania oferty dydaktycznej SGH na kolejny rok akademicki. Baza jest otwarta już od 8 grudnia, ale jeśli ktoś w wirze świątecznych przygotowań o niej zapomniał - to przypominam, że pozostał już tylko tydzień na zgłoszenie (lub potwierdzenie) swojej oferty. 
Proszę serdecznie poszczególne zespoły i ich Kierowników o szczególnie pieczołowite przyjrzenie się ofercie wykładów kierunkowych. Regularnie powtarzają się problemy z uruchomieniem niektórych zajęć (szczególnie na studiach sb-nd). Część Katedr niegdyś mocno walczyła o wprowadzenie do programów kierunków "swoich" zajęć, ponieważ wykłady kierunkowe dają pewność wypracowania pensum (gwarancja uruchomienia). Z czasem zmienił się skład personalny Katedr lub Instytutów, a wykład nadal obowiązuje studentów. Bez Państwa pomocy nie zapewnię obsady tych zajęć - mam co prawda 15 pracowników, ale obawiam się, że tak szybkie przeszkolenie Asystentek w zakresie ekonometrii stosowanej, czy zarządzania projektami informatycznymi, raczej się nie uda ;-)

O miłych sprawach przypominać może nie trzeba - ale jednak wspomnę o terminie przerwy międzysemestralnej (4 - 10 lutego). A to dlatego, że niektórzy studenci spodziewają się w tym czasie "popchnąć" do przodu pracę magisterską, nadrobić jakieś zaległości etc. Radzę ustalić z wykładowcami i promotorami, czy będą dostępni w tym okresie. Bardzo nieeleganckie jest stawianie promotora pod ścianą ("Jeśli nie złożę pracy do końca tygodnia, to będę musiała płacić za przedłużenie terminu. Pliiiiz..."). Miałam trzy takie przypadki w czasie Bożego Narodzenia i doprawdy nie pojmuję dlaczego promotor ma płacić swoim wolnym czasem za zaniedbania studentów.

Oby nam się dobrze pracowało w nowym roku. I oby przyniósł wiele ciekawych zmian i fantastycznych osiągnięć - na przekór swojej liczbie!

6 gru 2012

Środa

Źródło: motdemot.pl
Środa tradycyjnie jest niełatwym dniem na uczelni. Wykładowcy kpią sobie, że to jedyny dzień pracy między wkndami. Trudno się z tym nie zgodzić: poza posiedzeniami Senatu, kolegiami rektorskimi, radami naukowymi i zebraniami katedr, wielu pracowników stara się umieścić w środy zajęcia i konsultacje. Nie jest więc dla mnie zaskoczeniem, że co tydzień mam sporo zapytań o możliwość ustalenia spotkania na ten właśnie dzień. Staram się sprostać tym oczekiwaniom - ale jeśli tylko istnieje taka możliwość, to serdecznie proszę Kolegów i Koleżanki o przerwanie wkndu i zaglądanie do mnie w poniedziałek lub piątek ;-)

Ponieważ wczoraj była środa - odbyłam 11 spotkań z wykładowcami, którzy "kategorycznie odmawiają prowadzenia zajęć w semestrze letnim, a już w szczególności w soboty i niedziele" (to cytat z jednego z podań, ale wątek ten stanowi leitmotif wielu podań i e-maili). Niektórzy po pierwszym "mocnym wejściu" podsuwali jednak pomysły rozwiązania problemu. W innych przypadkach nie udało się rozwiązać "kwadratury koła", ale przynajmniej znam problem zawczasu i nie dowiaduję się dopiero od studentów, że nie odbywają się zajęcia, na które zostali zapisani.

Długo rozmawiałam też wczoraj z przedstawicielami władz Samorządu Studentów: Przewodniczącym Michałem Lubasiem i Przew. Komisji Jakości Bernardem Maciulewiczem. To było ważne spotkanie, bo uważam (i zamierzam mocno o to zabiegać), że Samorząd powinien stanowić główny kanał komunikacji między studentami i władzami akademickimi. Wiele spraw, o które zabiegam u Prorektora ds Dydaktyki, znajdowałoby szybszy i korzystniejszy dla studentów finał, gdybym miała silne poparcie studentów (np. sprawa opłat za II kierunek, liczba darmowych ECTS dla studentów sb-nd itd.). Różnych spraw pojawiło się mnóstwo: od sytuacji studentów sb-nd, poprzez codzienne uciążliwości funkcjonowania społeczności studenckiej, po jakość studiowania w SGH. 

W tej ostatniej kwestii moje pytania i propozycje odzwierciedlały zawartość e-maili, jakie otrzymuję prawie każdego dnia od studentów. Często pytacie w nich, dlaczego Wasze opinie (ankiety) nt. wykładów nie mają żadnego przełożenia na ich jakość. Myślę, że powody są dwa. Po pierwsze skala zwrotu tych ankiet jest nikła (ok. 5%). Po drugie: konstrukcja tych ankiet moim zdaniem nie odpowiada tym elementom oceny, które są ważne z perspektywy studenta/słuchacza. 

Ponieważ jestem związana z branżą turystyczną i uważam, że jedyny sensowny system ocen i tym samym wsparcia w procesie podejmowania decyzji, to porządne forum, wzorowane może trochę na TripAdvisor, na którym pojawią się Wasze opinie, dostępne wszystkim studentom, zawierające oceny i opisy w podziale na różne kategorie (merytoryczne aspekty wykładu, umiejętności dydaktyczne, atrakcyjność stosowanych narzędzi, zasady zaliczenia, dostępność materiałów wspomagających wykład i dostępność samego wykładowcy, w tym punktualność, terminy konsultacji, częstotliwość przeglądania skrzynki e-mail etc.). 

Oczywiście kategorie można zdefiniować różnorodnie, ale "na szybko" ten zestaw wydaje mi się dość pomocny. Ja poddałabym ocenie także terminowość składania protokołów, tempo sprawdzania prac zaliczeniowych/dyplomowych itp. Ten ostatni wątek przypomina mi o prośbach absolwentów (oni także czytują naszego bloga), którzy podnoszą problem współpracy z promotorami. Gdyby Samorząd pokusił się o utworzenie rozbudowanego systemu ocen nauczycieli akademickich, ważnym wątkiem powinna być ocena współpracy z promotorami. O tym, że jest to trapiący Was problem, przekonałam się już wielokrotnie (kiedyś nawet pisałam na ten temat na blogu dla studentów).

Przedstawiciele Samorządu zapewniali mnie, że prace nad takim forum są już bardzo zaawansowane - uważam, że to ważna informacja także dla samych wykładowców. W każdym razie Ci bardziej ambitni docenią forum, jako narzędzie doskonalenia własnej oferty i relacji ze studentami. Jak tylko forum będzie gotowe - dam znać także w ramach naszego bloga.

Mniej optymistycznie zabrzmiała ocena Zielonej Linii (link po prawej na boczku bloga) - podobno narzędzie to nie cieszy się jeszcze tak dużym wzięciem studentów, jak bym sobie życzyła. Piszę "sobie", bo dopóki nie korzystacie z Zielonej Linii - korzystacie z mojej skrzynki (rekord to 214 maili w ciągu jednego wkndu!). Samorząd zamierza podjąć działania popularyzujące korzystanie z ZL - a ja zamierzam ich w tym wspomagać, bo inaczej zginę zawalona e-pocztą. I co mi napiszą na nagrobku? Odeszła na wieczny dyżur w dziekanacie? Brrr... Wolę jednak wieczną wachtę na DM.

Dziękuję Panu Michałowi i Panu Bernardowi za spotkanie i niech Moc będzie z Wami :-)

3 gru 2012

Statystyka bez wizualizacji, czyli czekam na infografików

Źródło: http://studioengram.pl/uczelnie/
Ponieważ Pro uciekła w rozważania lingwistyczne a studenci i wykładowcy czekają na wstępne wyniki deklaracji, to nie pozostaje mi nic innego, jak zabrać się "za pióro" (poza blogiem faktycznie używam wyłącznie pióra ;-). Dane na moją prośbę zgromadziła Pani Katarzyna Zając (wspomniana już jako Lwica) oraz Pani Irena Senator - jedna z najlepszych Halinek w Dziekanacie (regularnie zbierająca pochwały od studentów, przesyłane także do mnie na e-mail).

Zatkało mnie na wieść, że na studiach stacjonarnych II stopnia na 2816 studentów wzięło udział w I etapie deklaracji 1857, czyli ok. 66%. W minionych latach wyniki pierwszej tury oscylowały wokół 20-30%, co oznacza niesamowity skok! Nie wiem, ile w tym zasługi systemu motywacji, ile polityki informacyjnej (blog, FB, plus poczta pantoflowa) - ważne, że jest lepiej.

Zaledwie nieco słabiej wypadły studia niestacjonarne: na studiach popołudniowych mamy 266 studentów, głosowało 147, czyli około 55%. Na studiach sobotnio-niedzielnych na 1303 studentów głosowało 749 (ok. 57%). Wynik i tak przeszedł moje oczekiwania! Dziękuję za frekwencję wszystkim studentom, którzy skorzystali z I etapu.

Większy problem, to rozproszenie wyborów. Liczba przedmiotów, na które padł przynajmniej jeden głos, jest znacząco wyższa niż liczba przedmiotów wstępnie dopuszczonych do uruchomienia. Od razu dodam, że otrzymałam bardzo wiele maili od wykładowców zgłaszających gotowość prowadzenia zajęć podlimitowych. W miarę możliwości, zgodnie z tymi zgłoszeniami, starałam się dopuszczać przedmioty do II tury. Niestety, jeśli zapisała się jedna lub dwie osoby, musiałam się poddać. Przyczyna jest prosta: wstępna lista wykładów trafia teraz do Działu Nauczania, który musi zapewnić dla każdej grupy salę wykładową. Nie jest to łatwe zadanie, zważywszy, że na samych studiach magisterskich wstępnie zakwalifikowaliśmy do uruchomienia 330 różnych zajęć na studiach stacjonarnych dziennych i popołudniowych oraz 162 na niestacjonarnych.

Porównajmy to z liczbami zajęć, które odnotowały przynajmniej jeden zapis: 937 (studia dzienne), 392 (popołudniowe), 591 (niestacjonarne). Ponadto na studiach dziennych i popołudniowych odnotowaliśmy 306 przedmiotów z liczbą zgłoszeń większą lub równą 10. Na niestacjonarnych - 135 takich przedmiotów. Dane dotyczą rzecz jasna wyłącznie semestrów II-IV - czeka nas jeszcze zimowa rekrutacja i zapisy studentów z nowego naboru.

Nieco bardziej liberalnie podchodzimy - jak co roku - do uruchamiania przedmiotów e-learningowych, które w drugiej turze deklaracji cieszą się dużym powodzeniem, bo dla wielu osób okazują się jedyną deską ratunku w warunkach, kiedy nie sposób w inny sposób dopiąć planu zajęć. W dwóch przypadkach dopuszczamy w tym semestrze do II tury deklaracji 2 przedmioty e-learningowe z zerową liczbą zgłoszeń, ponieważ w bieżącym semestrze były one chętnie wybiera przez studentów studiów sb-nd.

Ostatnim tchem nieoceniona Pani Kasia dosłała mi jeszcze wykaz przedmiotów cieszących się największym powodzeniem (powodzeniem, zaznaczmy, wymuszonym w odniesieniu do przedmiotów kierunkowych)

Na studiach stacj. dziennych i popołudniowych są to (obok podaję liczby zgłoszeń):
Prawo finansowe i podatkowe – 592
Rachunkowość zarządcza – 501
Zarządzanie bankiem – 488
Portfel inwestycyjny – 479
Zaawansowana rachunkowość finansowa – 471

Na studiach niestacjonarnych:
Rachunkowość zarządcza – 191
Rachunek kosztów – 165
Prawo finansowe i podatkowe - 155
Portfel inwestycyjny – 145
Ekonometria finansowa I - 140
 
Nasz system SGH-owski jak zwykle się zasapie: przedmioty kierunkowe niełatwo będzie uruchomić, bo wykładowcy nierzadko przekraczają pensum dydaktyczne, podczas gdy innych nie mogę uruchomić, bo zgłasza się na nie zbyt mało studentów. Od dwóch tygodni prowadzę regularne pertraktacje z wykładowcami, którzy odmawiają prowadzenia zajęć ze względu na zbyt duże przeciążenie pracą (nie muszę dodawać, że najchętniej pozbywają się zajęć na studiach sb-nd). Z drugiej strony rozpacz mnie ogarnia, kiedy wycinam w pień zajęcia fantastycznych wykładowców, którzy z semestru na semestr nie mogą zrealizować założonego pensum, pomimo świetnych kwalifikacji, ciekawych zajęć i nieustannej gotowości. Niestety studentom zostaje niewiele wolnych ECTS-ów, które mogą przeznaczyć na zajęcia pozakierunkowe. Jeśli do tego dodać rozproszenie "głosów" - to mamy demokrację pełną gębą :-(

PS:
Wytłumaczę się jeszcze z tytułu wpisu. Na całym świecie informacyjny overload budzi takie przerażenie, że poszukiwane są coraz to nowe i lepsze sposoby docierania do ludzkiej percepcji. Rekordy popularności budzi tzw. infografika (wizualizacja danych), która w najlepszym wydaniu łączy wiedzę nt. zjawisk, zmysł dziennikarski i zdolności designerskie. Mnożą się konkursy, w których prezentowane są infografiki takie, że dech zapiera. A ja mam tylko swoje pióro i siermiężne narzędzia google.

Toteż jeśli ktoś z czytelników bloga poczuje, że rodzi się w nim talent designersko-statystyczny - powitam go(ją) z otwartymi ramionami. Chciałabym, żeby nasze wpisy wyglądały na przykład tak (Złoty Medal w konkursie Data Visualisation - Pani Prodziekan powinna się ucieszyć :-) 
Lub tak (tę infografikę cytowałam na blogu dla hotelarzy, kiedy jeszcze miałam na niego czas :-(
Albo przynajmniej tak (po kliknięciu obrazki powiększą się). 
 
Jeśli znajdą się chętni do wprowadzenia naszego bloga w XXI wiek - to zapraszam. Będę mogła wtedy zacząć narzekać, że nasze wizualizacje nie są interaktywne (bo to teraz najnowszy trend :-)
A ciekawy artykuł nt. infografiki polecam tutaj ("Polityka" 23 października 2012).

20 lis 2012

Siostrom i Braciom po fachu

Ducha mojej korespondencji z wykładowcami najlepiej opisuje sformułowanie totalna frustracja. Na pierwszy ogień wrzucę problem żałosnych przeliczników za godziny realizowane w wkndy oraz za zajęcia prowadzone w języku angielskim. 

Z jakiego powodu mielibyśmy zostawiać rodziny i pędzić do Szkoły w wknd, skoro można te godziny "tłuc" w tygodniu? Po co zmagać się z własnymi ograniczeniami językowymi, skoro można ograniczyć się do wykładów prowadzonych po polsku? Rzecz nie byłaby tak bolesna, gdyby nie poczucie niesprawiedliwości, związane z tym, że są lepsi i gorsi. Dlaczego przelicznik za godziny wykładowe w języku angielskim w ramach Programu CEMS wynosi 2,5 a dla pozostałych zajęć anglojęzycznych (np. dla IB czy F&A) tylko 1,5. Czy angielski na CEMS jest bardziej angielski?

Do tego dorzućmy wątek kursów i kursiątek zgłaszanych na równi z wykładami akademickimi. Jak można z równą powagą (i wynagrodzeniem godzinowym) traktować warsztaty, prowadzone w kameralnych grupkach, z wykładami akademickimi, wymagającymi przeprowadzenia egzaminów nawet w kilkusetosobowych grupach? I jak można dać 3 ECTS studentowi, który realizuje zabawny warsztat - i dokładnie tyle samo temu, który wkuwa do potężnego egzaminu...

(Dodam, że jako trener biznesu prowadzę sporo zajęć dla praktyków i doceniam znaczenie warsztatów. Doceniam też fakt, że studenci SGH mogą w nich uczestniczyć przed podjęciem pracy zawodowej. Ale, na Boga!, ileż wody trzeba wylać na 30-godzinnych zajęciach w SGH, skoro prowadzone z praktykami zajmują max 2-3 dni robocze?)

Znaną mi (i podzielaną) frustrację wykładowców potęguje fakt, że nie mam wielkiego wpływu na zatwierdzony w Szkole system przeliczników. Tymczasem oczekiwania wobec mnie są przeogromne. Także ze strony studentów sobotnio-niedzielnych, wybierających z bardzo ograniczonej oferty, którzy płacą spore czesne za obiecane im warunki studiowania. 

Zwracanie uwagi na ten problem (pro)rektorowi na nic się zdaje, bo zasady rozliczenia z wykonania pensum uchwala Senat - a to jest cielsko niespieszne... Zamiast tego zwracam więc uwagę Siostrom i Braciom po fachu, że znakomita większość Senatu to przedstawiciele poszczególnych kolegiów. Jeśli chcą mieć Państwo wpływ na to, co dzieje się w SGH, to proszę serdecznie, żeby każdy e-mail rzucony mi w twarz, kierować także do Dziekana swojego kolegium. Tak jak Państwo żądają ode mnie "żeby coś z tym wreszcie zrobić" - warto podobne żądanie wystosować do swoich przedstawicieli w Senacie. Po to przecież zostali wybrani.

PS: Pojawiają się stale pytania - tak wykładowców, jak i studentów zainteresowanych indywidualnym trybem realizacji zajęć - o obowiązujące w tym zakresie przeliczniki. Polecam Państwa uwadze pkt. 9 "Zasad rozliczania z pensum dydaktycznego".

13 paź 2012

e-learning i fala zapisów

Często jedynym wyjściem dla przeładowanych zajęciami studiów sobotnio-niedzielnych jest wybór przedmiotów na platformie e-learningowej SGH. Teraz - w okresie korekt - zainteresowanie jest szalone (wiem, bo dotyczy także mojego wykładu). I znowu nie pojmuję dlaczego nie można było zapisać się w normalnych terminach deklaracji :-(

Z Waszej strony pada wiele pytań (a także pretensji), dlaczego nie wystarczy korekta deklaracji w DSM, tylko dodatkowo trzeba zgłosić się do CREN. Niestety, platforma e-learningowa jest samotną wyspą w ramach SGH, nie połączoną w jeden system z WD. Nie wiem dlaczego tak się stało - ale stało się lata temu. 

Obecnie jednym z większych wyzwań jest powiązanie platformy e-learningowej z resztą SGH - obydwa działy (CREN i CI) mają wypracować jakieś rozwiązanie, ale nie wiem, kiedy to nastąpi. Skierowałam zapytanie do CREN-u i jak tylko uzyskam jakieś informacje, to na pewno o tym napiszę. Zapewniam, że dla mnie jako wykładowcy, obecny stan jest także uciążliwy (oceny z e-learningu muszę co semestr przepisywać do WD, drukować  i podpisany protokół odnosić do Dziekanatu!). Mam nadzieję, że jeszcze za mojej kadencji wejdziemy w XXI wiek ;-)

Dla Państwa najważniejsza jest informacja, jak uzyskać dostęp do platformy. Po złożeniu deklaracji (lub jej korekty) w DSM, studenci, którzy uzyskali zgodę Dziekan na dopisanie lub wypisanie się z przedmiotu e-learningowego proszeni są o kontakt z Centrum Rozwoju Edukacji Niestacjonarnej SGH w celu uzyskania dostępu do przedmiotu lub usunięcia zapisu na wykład (dopytam się - ale zrozumiałam, że wystarczy info na maila).

Kontakt:
Centrum Rozwoju Edukacji Niestacjonarnej SGH
Pokój 226 w Gmachu Głównym na II piętrze
Tel. 22 564 97 22
cren@sgh.waw.pl
Dodam jeszcze, że w przypadku zajęć e-learningowych uznajemy jak najbardziej w DSM zgody wykładowców udzielane drogą mailową, ponieważ często są to wykładowcy nieuchwytni w Warszawie (dołączcie po prostu wydruk maila do druku korekty deklaracji).

Ekonometria akrobatyczna

Opisana przed Dziekan Kachniewską sprawa przedmiotu "Ekonometria stosowana" ma swój dalszy ciąg i chyba z tego punktu widzenia jest to informacja dobra. Gorzej, że realizacja tego przedmiotu wymaga nie tylko kompetencji merytorycznych, ale i umiejętności wyczynowych. 

Przypomnijmy - od kilku dni Dziekan Kachniewska usilnie poszukiwała zastępstwa na zajęcia z "Ekonometrii stosowanej", które miały się odbywać w środy o 15:20. Wobec chronicznego przeciążenia dydaktycznego wykładowców prowadzących ten przedmiot było to zadanie z gatunku mission impossible. 

Potencjalne rozwiązanie pojawiło się przypadkowo w dniu dzisiejszym. Okazało się, że jeden z doktorantów KAE, mimo obciążenia związanego z pisaniem doktoratu i pracą zawodową, podejmie się w imię dobra ogólnego prowadzenia zajęć (oczywiście pod kierunkiem i we współpracy z pierwotnym prowadzącym). Znalezienie takiego rozwiązania wymagało już sporych akrobacji (i co tu dużo mówić, szczęścia), jednak to dopiero pierwszy krok na drodze do ustabilizowania sytuacji.

Nowy prowadzący może poprowadzić przedmiot tylko wieczorami, gdyż w ciągu dnia pracuje. Oznacza to rezygnację z ustalonej dotychczas godziny 15:20. Około 20 potencjalnych uczestników zajęć i prowadzący muszą wypracować wspólnie jeden termin, który wszystkim (albo chociaż większości) by odpowiadał. Jeżeli uda się połączyć kilkanaście często sprzecznych interesów pojawia się drugie wyzwanie - dostępność sal. Na "Ekonometrię stosowaną" potrzebne jest bowiem laboratorium komputerowe. Mam głęboką nadzieję, że znajdzie się jakieś w Dziale Nauczania. 

Plusem zaistniałej sytuacji jest to, że zajęcia mają jednak szansę się odbyć. Jednak jest coś jeszcze. Studenci i prowadzący angażują się w proces uruchamiania zajęć. To już nie będą jedne z wielu zajęć na tej Uczelni, ale konkretne zajęcia z "Ekonometrii stosowanej", okupione wyrzeczeniami związanymi z koniecznością nadrobienia 2 straconych tygodni, negocjacjami terminu i koniecznością dostosowania się wzajemnie do swoich ram czasowych. 

W mojej karierze akademickiej raz zdarzyło mi się prowadzić zajęcia poza planem. Dawno temu WD w kolejnym etapie deklaracji usunął mi automatycznie przedmiot, dzięki czemu spora część studentów, która go wybrała została zapisana automatycznie na inny przedmiot, odbywający się o tej samej porze. O ile uzyskałam od ówczesnego Dziekana zgodę na prowadzenie zajęć o innej porze i w innej sali, nie wyraził on zgody na dopisanie zapisanych studentów w WD na te zajęcia (co okazało się tuż przed rozpoczęciem semestru. Innymi słowy zajęcia odbywały się półlegalnie - bo teoretycznie żaden student nie był na nie zapisany - a na dodatek w gmachu przy ul. Wiśniowej, oddalonego od cywilizacji (tzn. gmachu G czy A) o kilkanaście minut drogi.

Mimo to, pamiętam te zajęcia do dzisiaj - zawsze była pełna frekwencja i ciekawe dyskusje, a moi byli studenci po dziś wspominają "nielegalną grupę z islamu". Mam nadzieję, że historia z "Ekonometrią stosowaną" będzie miała podobnie pozytywne zakończenie.

5 paź 2012

Niech żyje wykład!

Większość naszych postów dotyczy kwestii problematycznych, albo problemowych. Albo szukamy rozwiązania, albo je przedstawiamy, a jak rozwiązanie jest poza zasięgiem, to narzekamy na rzeczywistość. Ten post będzie zupełnie inny. Nie tylko sprawa nie do rozwiązania okazała się rozwiązywalna, ale co więcej rozwiązała się praktycznie bez naszego udziału - dzięki zaangażowaniu wykładowcy i studentów.


164 osoby zapisane na "Ekonomię pracy" wiedzą o czym mowa. Wspomniany wykład został odwołany na początku października i wyglądało na to, że nie ma możliwości znalezienia zastępstwa. Żale na FB polały się oczywiście na Dziekanat, pomimo że nasz wpływ na decyzje wykładowców jest praktycznie żaden. Prosimy zawsze o wskazanie zastępstwa - ale nie zawsze nasze prośby są skuteczne.

Rozwiązanie pojawiło się w środę o 19:55 na FB. Jedna ze studentek, pani Natalia, wywoła nas pytaniem, czy przystajemy na dodatkową grupę wykładową, którą zgodziła się poprowadzić dr Beata Chmielewiec - inna prowadząca przedmiot "Ekonomia Pracy". Co więcej, zajęcia mogłyby się odbywać o tej samej godzinie i w tym samym dniu, co odwołany wykład. Czego można chcieć więcej? Rozpoczęły się konsultacje techniczno-administracyjne - Kierownik Dziekanatu, mgr Barbara Kraszewska, dopilnowała, aby wszystko od strony proceduralnej przebiegło jak trzeba. Pani dr Chmielewiec przyszła dzisiaj do Dziekanatu z podaniem i listą studentów, które od ręki zostało zaakceptowane. 

Historia 164 osób miała happy end - podziękowania należą się przede wszystkim dr Chmielewiec. Niestety, jak pisała już Dziekan Kachniewska, podobnych historii zdarza się co wrzesień kilka(naście). Kolejna fala zapewne czeka nas w semestrze letnim. Szczerze liczymy na to, że coraz większa liczba wykładowców będzie gotowa na taką elastyczność w imię interesu studentów, zwłaszcza jeżeli w grę wchodzą przedmioty kierunkowe. Z drugiej strony zdajemy sobie sprawę, że przy obciążeniu ponad 2x pensum - a często to jest przyczyną odwołania zajęć - elastyczność już dawno została przekroczona... Kółko się zamyka.

Wracając do spraw praktycznych, do starej-nowej grupy wykładowej dr Chmielewiec można się zapisać na trzy sposoby:
  • będąc na liście osób, którą Pani Doktor dzisiaj przyniosła do Dziekanatu
  • zapisując się na listę, którą Pani Doktor przyniesie na najbliższy wykład, a która później zostanie dostarczona do Dziekanatu
  • korektą deklaracji
Listy osób dopisujących się pierwszym i drugim sposobem będą widoczne po 15.10, czyli po migracji danych + czasie niezbędnym do ręcznego wpisania wszystkich zapisanych studentów. O właśnie! Ręczne wypisywanie i wpisywanie ponad 100 osób, to kolejny koszt odwołanych zajęć. Tym jednak razem warto go ponieść. 

Umarł wykład. Niech żyje wykład!

PS: W tym miejscu chciałam przeprosić swoją niedoszłą grupę z socjologii na studiach popołudniowych, z którą musiałam odwołać zajęcia. Mam nadzieję, że z moją zastępczynią, dr Izabelą Książkiewicz, będzie się Wam dobrze współpracowało. Dla wyrównania dobrych i złych uczynków sama zgodziłam się, na życzenie studentów, na poprowadzenie dodatkowej grupy socjologii (na pierwszych zajęciach pojawiło się dodatkowo +40 studentów, a ma to być konwersatorium). Również powstała lista, podanie do DSL, a co z tego wyniknie okaże się do środy.

Na zakończenie serdeczna prośba do wykładowców - szczególnie tych, którzy już po pierwszym terminie deklaracji wiedzą, że planowane obciążenie przekracza ich możliwości: prosimy zgłaszać się do nas przed II terminem deklaracji - odwołamy wykład, ale będziemy mieli chwilę na znalezienie dogodnego dla studentów rozwiązania. A nawet jeśli go nie znajdziemy, to  w drugim terminie studenci skorygują deklaracje. W czasie trwania zajęć - tak jak to miało miejsce obecnie - trudno było o spokój.

Przekazuję jeszcze podziękowania od Pani Dziekan Kachniewskiej dla studentów, którzy niezwykle spokojnie i kulturalnie zareagowali na opisaną sytuację - wbrew powszechnej opinii na temat mediów społecznościowych :-)

Szybki networking

Z kilku postów i nadesłanych do mnie maili wynika, że nawet Ci z Państwa, którzy mają ochotę skorzystać przed 19 października z ręcznego dopisywania się do wykładów, nie bardzo mają jak i u kogo zasięgnąć informacji o wolnych miejscach. Podkreślam, że ostatnie słowo należy do wykładowcy, który ma prawo nikogo nie przyjąć po terminie deklaracji. Ale licząc jednak na serdeczność moich kolegów, proponuję co następuje:

Ci z Państwa, którzy już splamili się obecnością na wykładach i mają rozeznanie w liczbie obecnych tam studentów, mogą w formie komentarza do niniejszego posta zamieszczać info o przedmiotach, na których wyraźnie jest szansa na dopisanie (widać, że jest mało osób, albo z rozmowy z wykładowcą wręcz wynika, że przyjmie dodatkowych słuchaczy). Proszę o zwięzłość: nazwa wykładu, nazwisko wykładowcy, czas i miejsce akcji (ew. szacunkowa liczba osób, które wg waszego rozeznania mogłyby się dopisać).

Jeśli tego bloga śledzą już jacyś wykładowcy - serdecznie zachęcam do pomocy studentom. Można zamieścić wg powyższych wskazówek informacje o swoich wykładach - nawet tych, które nie zostały uruchomione - wtedy jako ofertę indywidualnego prowadzenia zajęć (wg zasady 3x6=18h do pensum). 

1 paź 2012

Papierowe korekty i odwołane wykłady

W I terminie składania deklaracji na WD melduje się i dokonuje wyboru wykładów ok. 60% studentów. Reszta zostawia sobie tę przyjemność na II termin. Wykładowcy o tym nie wiedzą, lub po prostu nie zwracają uwagi. Po I terminie szacują mniej więcej, ile wykładów zostanie uruchomionych i jadą na wakacje. Wracają do Warszawy na nowy rok akademicki i dowiadują się, że II termin deklaracji kompletnie zmienił krajobraz. Uświadamiają sobie, że liczba godzin wykładów przekracza ich pensum dydaktyczne (czyli liczbę godzin, którą muszą wypracować) i natychmiast piszą podanie do dziekana o odwołanie części zajęć.

Teoretycznie mogę odmówić zgody. Jednak w praktyce to wykładowca może mi odmówić przyjścia na wykład, ponieważ jeśli dany pracownik przekracza pensum, to nie można zmusić go do prowadzenia zajęć. Jeśli nie znajdziemy zastępstwa - wykład zostaje odwołany pomimo, że był w informatorze i mimo, że było wielu chętnych.

Tu arcyważna rzecz: nowy regulamin z 25 kwietnia 2012 , likwiduje tzw. korekty deklaracji, które wielu z Was traktowało jako nieoficjalny III termin. Ponieważ Senat zmienił regulamin, ale nie zadbał o rozpowszechnienie tej informacji, wspólnie z Dziekanem Morawskim (DSL) ustaliliśmy, że w tym semestrze jeszcze nie będziemy narażać Was na szok i zgodziliśmy się przyjąć korekty na papierze. Nasza decyzja nie spotkała się z miłą odpowiedzią (vide złośliwe komentarze na FB ;-), chociaż była podyktowana chęcią pomocy Wam. Jednak zapisy na semestr letni będą przebiegały zgodnie z nowym regulaminem (żadnych korekt!) - co oznacza, że musicie poważniej potraktować I termin składania deklaracji.

Liczę jednak na to, że wykładowcy po pierwszym terminie deklaracji zerkną do WD i jeśli mają odwołać jakiś wykład, to odwołają go przed II terminem deklaracji a nie na początku zajęć. Wtedy studenci będą mogli zareagować w II terminie i znaleźć substytuty. To powinno też umożliwić tworzenie harmonogramu zajęć z większym wyprzedzeniem.

Drugim powodem odwoływania wykładów są zbyt mało liczne zapisy (po 5-10 osób). Wielu wykładowców nie godzi się na prowadzenie takich grup, ponieważ otrzymują wtedy bardzo mały dodatek do pensum. Wolą prowadzić wykład w grupie 20-osobowej, gdzie dostaną godziwe wynagrodzenie. Tu widzę tylko jedną radę: korzystając z forum albo choćby FB organizujcie grupy na niszowe zajęcia, umawiając się na wspólne zapisy. Innego pomysłu nie mam - chyba, że podpowiecie coś ciekawego.

Kolejna ważna rzecz - słyszę od Was, że wielu wykładowców nie godzi się na indywidualne prowadzenie studenta, tłumacząc, że wówczas nie dostaną żadnego dodatku do pensum. Ustaliłam z Prorektorem Ostaszewskim, że w KAŻDEJ SYTUACJI, GDY WYKŁADOWCA ZGODZI SIĘ PROWADZIĆ STUDENTÓW INDYWIDUALNIE uzyska, na wniosek dziekana SM, dodatek do pensum. Gdyby wykładowcy mieli wątpliwości mogą uzyskać ode mnie na piśmie stosowne potwierdzenie.

Podsumowując - jest mi przykro z powodu odwoływania wykładów i robię wszystko, co w mojej mocy, żeby wykładowców powstrzymywać przed takimi decyzjami, albo choćby wydusić z nich jakieś zastępstwo. Niektórzy rozumieją sytuację studentów i starają się pomóc. Niestety takich jest niewielu, za co mogę Was tylko przeprosić.