4 sty 2013

Konsultacje społeczne: strona DSM

O oficjalnej stronie DSM pisałyśmy kilkakrotnie. Temat został wywołany już na samym początku bloga, potem kombinowałyśmy z działem FAQ (który nadal rozrasta się dzięki Waszym pytaniom – dziękujemy za nie) i wreszcie z całym engine. Gdy wydawało się, że wreszcie znalazłyśmy remedium – wbudowane ramki – i chętnych do jego wdrożenia, okazało się, że cały serwis SGH czekają gruntowe zmiany. A skoro tak, warto się ponownie skupić na treści, wszak forma ma być wystandaryzowana, a przy tym strawniejsza. 

Niezależnie od graficznej strony naszej strony, wiemy, że zdarza się na nią narzekać zarówno studentom, jak i wykładowcom. Same dostrzegamy ograniczenia jej funkcjonalności widząc chociażby jak często nie korzystacie z zamieszczonych tam informacji czy wzorów podań (choć może nie tylko funkcjonalność jest tu ogranicznikiem). Poniżej propozycja nowego menu docelowo nowej strony DSM. Wszelkie komentarze, postulaty zmian mile widziane. Konstruktywna krytyka też ujdzie ;) 

Menu

Aktualności: 
  • Administracyjne 
  • Dydaktyczne 
  • Stypendia, konkursy 
  • Inne 

Dla studentów I roku:

  • System deklaracji semestralnych 
  • Legitymacja studencka 
  • Obowiązkowe szkolenia e-learningowe 
  • Informacje od jednostek organizacyjnych SGH 
  • Informacje dla cudzoziemców 
  • Ubezpieczenie 
  • Program adaptacyjno-integracyjny „START” / Bezpłatne kursy wyrównawcze z matematyki 

Zasady studiowania:

  • Regulamin studiów 
  • Plan studiów 
  • Opłaty 
  • Procedury 
    • Przepisywanie ocen 
    • Przeniesienia na SGH 
    • Studia równoległe na UW w ramach porozumień 
    • Poświadczanie sylabusów 
    • Wyjazdy zagraniczne 
    • Praktyki studenckie 
    • Wzory podań 

Wirtualny Dziekanat 


Kierunki studiów:
  • Opisy kierunków 
  • Specjalności w ramach kierunków 
  • Specjalności międzykierunkowe 
  • Koordynatorzy przedmiotów podstawowych oraz opiekunowie kierunków 

Harmonogramy:

  • Deklaracje semestralne 
  • Zajęcia 
  • Sesja egzaminacyjna 
  • Obrony prac dyplomowych (odesłanie do strony w zakładce Praca magisterska) 

Praca magisterska:

  • Seminarium magisterskie 
  • Warunki przystąpienia do egzaminu magisterskiego oraz ukończenia studiów 
  • Standard pracy dyplomowej 
  • Harmonogram obron 

FAQ:

  • Dla I roku 
  • Dydaktyka 
  • Harmonogramy 
  • Praca magisterska 
  • Opłaty 
  • Varia 

Kontakt 


Biuro dziekanatu:
  • Dziekan 
  • Prodziekani 
  • Pracownicy biura

3 sty 2013

Publikujemy!

Nie, to jeszcze nie jest zapowiedź wydania naszego bloga w formie książkowej. Nie odnosi się też do jakiejkolwiek publikacji papierowej (zwłaszcza, że Dziekan(ka) Kachniewska jest gorącą zwolenniczką oszczędzania lasów). Po prostu dołączamy do grona instytucji wydających broszurę dla studentów. Będzie to informator dla naszych nowych studentów (pod koniec stycznia 2013 r. rusza kolejna rekrutacja), ale i ci starsi będą mieli możliwość zalezienia czegoś dla siebie. 

Połączenie potrzeb starych i nowych studentów było chyba największym wyzwaniem. Nie chodzi tu nawet o nowych = rozpoczynających studia magisterskie, co raczej nowych = spoza SGH vs. starych = tych, którzy kontynuują u nas naukę po licencjacie. Z myślą o nowych studentach część broszury poświęcona jest właśnie SGH widzianej oczami licencjata innej Uczelni. Dla starych wyg też coś przygotowaliśmy, zwłaszcza że często patrzycie na DSM przez pryzmat zasad i reguł znanych Wam z DSL (dowodem są niektóre podania, składane do DSM na drukach DSL, czy popłoch, jakoby DSM nie dopuszczał modyfikacji wybranych w I turze przedmiotów) – dla Was, ale nie tylko dla Was, ostatni dział w broszurze: „Niezbędnik”. 

Do stworzenia broszury dla studentów zaprosiłyśmy …studentów. W nasz projekt bardzo mocno i solidnie zaangażował się Samorząd, który ma wieloletnie doświadczenie wydawnicze, publikując corocznie Informator dla I roku (studentów studiów licencjackich). To dzięki Samorządowi powstała większość działu Dydaktyka (subiektywne opisy kierunków), Kwestie praktyczne (od stypendiów po wymiany zagraniczne) i Życie studenckie (z przeglądem organizacji). Wielkie podziękowania składam na ręce p. Norberta Subczyńskiego, przewodniczącego Komisji ds. Informacji i Promocji, który te wszystkie materiały zorganizował, oraz p. Marka Szpręgi (b. przewodniczącego tejże komisji), z którym jeszcze we wrześniu rozpoczęłam rozmowy na temat broszury. 

W broszurze nie zabraknie także „Magla”. Dzięki sprawdzonej formule „Kto jest kim” będziemy (władze dziekańskie) mogli przedstawić się w mniej konwencjonalny sposób niż wyliczając kolejne pozycje ze swoich CV, albo klecąc mniej lub bardziej sformalizowane biogramy. Mamy także obiecane infografiki od SKN Informatyki, a dotyczą one kluczowych kwestii – ważnych terminów w najbliższym semestrze oraz diagramu procesu decyzyjnego (czyli do kogo z jaką sprawą się udać). 

Tyle mamy. Natomiast przydałaby się nam jeszcze społeczna pomoc, a chodzi o: 
  • Projekt okładki 
  • Skład i łamanie 
  • Ewentualnie: ilustracje 
Niby każdą z tych rzeczy możemy zrobić we własnym zakresie (a z ostatniej po prostu zrezygnować), ale wówczas pozostalibyśmy najpewniej na poziomie Worda. Niby nic w tym złego, ale zawsze można pomarzyć o czymś więcej… 

Z praktykaliów: broszura musi być gotowa na początek semestru letniego (pierwsza połowa lutego 2013 r.). Docelowo będzie miała objętość do 2 arkuszy autorskich (= 80 tys. znaków ze spacjami).

2 sty 2013

Deadline - czyli to, co kochamy...

Po pierwsze sesja. Niby jeszcze trochę czasu do niej zostało, ale posypały się już "zerówki" a wraz z nimi pytania o otwarcie systemu protokołów egzaminacyjnych. Zgodnie z planem zostanie on otwarty od 21 stycznia do 3 lutego a następnie od 11 do 17 lutego (informacja znajduje się w WD). Jeżeli szybsze uzyskanie (i wpisanie) oceny jest dla studenta szczególnie ważne (np. jest warunkiem wcześniejszego uzyskania absolutorium), to oczywiście można poprosić wykładowcę o dostarczenie protokołu indywidualnego (do pobrania w dziekanacie). Wykładowców proszę o możliwie szybkie składanie protokołów w dziekanacie. Zimą mamy bardzo mało czasu na wprowadzenie ocen do systemu i określenie, którzy studenci mają prawo rozpocząć kolejny semestr zajęć.

Po drugie deklaracje semestralne. Tu nastąpiła drobna zmiana. Na prośbę CI zmuszona jestem nieznacznie (o 2 dni) przesunąć termin publikacji wstępnego planu zajęć: pierwotnie miał to być 7 stycznia, nowy termin to 9 stycznia. Oznacza to, że dwa dni później dowiemy się (dotyczy to także nas - wykładowców), jak należy się przymierzyć do obciążeń czasowych w kolejnym semestrze. Zdaję sobie sprawę, że tym samym dopiero 1 dzień przed ponownym otwarciem systemu deklaracji studenci poznają wstępny plan zajęć, ale uznałam, że zmiana wszystkich kolejnych terminów w ślad za tym jednym, spowoduje zbyt dużo zamieszania. Dlatego lepiej uniknąć efektu domina, tym bardziej, że 10 stycznia system otwarty będzie tylko dla tej grupy studentów którzy brali udział w I etapie deklaracji, a tym samym najdłużej będą mogli korzystać z możliwości dokonania korekt. Kiedy cała SGH korzystała z wolnych dni pod koniec roku 2012 - trudno było oczekiwać, że nasi informatycy wyrzekną się noworocznego wypoczynku...

Po trzecie nowy informator, czyli system konstruowania oferty dydaktycznej SGH na kolejny rok akademicki. Baza jest otwarta już od 8 grudnia, ale jeśli ktoś w wirze świątecznych przygotowań o niej zapomniał - to przypominam, że pozostał już tylko tydzień na zgłoszenie (lub potwierdzenie) swojej oferty. 
Proszę serdecznie poszczególne zespoły i ich Kierowników o szczególnie pieczołowite przyjrzenie się ofercie wykładów kierunkowych. Regularnie powtarzają się problemy z uruchomieniem niektórych zajęć (szczególnie na studiach sb-nd). Część Katedr niegdyś mocno walczyła o wprowadzenie do programów kierunków "swoich" zajęć, ponieważ wykłady kierunkowe dają pewność wypracowania pensum (gwarancja uruchomienia). Z czasem zmienił się skład personalny Katedr lub Instytutów, a wykład nadal obowiązuje studentów. Bez Państwa pomocy nie zapewnię obsady tych zajęć - mam co prawda 15 pracowników, ale obawiam się, że tak szybkie przeszkolenie Asystentek w zakresie ekonometrii stosowanej, czy zarządzania projektami informatycznymi, raczej się nie uda ;-)

O miłych sprawach przypominać może nie trzeba - ale jednak wspomnę o terminie przerwy międzysemestralnej (4 - 10 lutego). A to dlatego, że niektórzy studenci spodziewają się w tym czasie "popchnąć" do przodu pracę magisterską, nadrobić jakieś zaległości etc. Radzę ustalić z wykładowcami i promotorami, czy będą dostępni w tym okresie. Bardzo nieeleganckie jest stawianie promotora pod ścianą ("Jeśli nie złożę pracy do końca tygodnia, to będę musiała płacić za przedłużenie terminu. Pliiiiz..."). Miałam trzy takie przypadki w czasie Bożego Narodzenia i doprawdy nie pojmuję dlaczego promotor ma płacić swoim wolnym czasem za zaniedbania studentów.

Oby nam się dobrze pracowało w nowym roku. I oby przyniósł wiele ciekawych zmian i fantastycznych osiągnięć - na przekór swojej liczbie!

1 sty 2013

Z moralizatorskim pozdrowieniem

swoją drogą za pół roku wakacje!
Jest już po Nowym Roku. Powoli wszyscy wracamy do rzeczywistości (niektórzy jutro mają pierwsze zajęcia). Czemu nie spróbować jej odrobinę zmienić. Wiem, że każdy kij ma dwa końca i to, co poniżej to jak mantra o odrabianiu lekcji, ale może zadziała choćby w miliwycinku? 

Innymi słowy ten wpis ma jawnie moralizatorskich charakter. I taki miał w założeniu być. A zatem, jeżeli chcielibyście umilić sobie i nam przebywanie za drzwiami nr 47 gmachu G, możecie zrobić jedno z poniższych:
  • Nauczyć się (a właściwie naumieć) wyszukiwać informacje, a jeżeli się je znajdzie – zadać sobie trud i przeczytać. Innymi słowy nie pytać asystentek toku np. o to, jak się nazywa dziekan, skoro informacja dostępna jest przynajmniej w trzech miejscach, zarówno online jak i przed Dziekanatem
  • Nauczyć się poprawnie pisać podania, tzn. korzystać ze wzorów dostępnych na stronie, właściwie je adresować, podawać też swoje pełne dane, w tym numer albumu. Mile widziane podania nie pisane na kartkach wydartych z zeszytów, a jeżeli już jest taka konieczność – to chociaż nie napisane na kolanie (jest stół na korytarzu!) 
  • Sprawdzić, do kogo należy zwrócić się z danym problemem – polecam tu opracowany niegdyś diagram procesu decyzyjnego
Jeżeli powyższe postanowienia wymagają zbyt wielkiego nakładu pracy, zawsze można wybrać z puli zadań łatwiejszych. Tu również jest kilka propozycji: 
  • Nie przychodzić do dziekanatu poza godzinami otwarcia okienek. Przyznanie się do winy („Ja wiem, że jest nieczynne, ale ja tylko…”) niczego nie zmienia. Podania można przecież składać całą dobę do skrzyneczki, zamontowanej zresztą na Waszą prośbę. 
  • Nie prosić o rzeczy niemożliwe (np. ewidentnie sprzeczne z Regulaminem studiów). 
  • Nie odbierać telefonu podczas rozmowy z asystentką toku (mnie się to jeszcze na dyżurze nie zdarzyło, ale kto wie?) 
  • Nie próbować załatwiać spraw na płacz – niektóre panie mają miękkie serca i nie lubią, jak się to wykorzystuje 
  • I na koniec drobiazg – nie stukać paznokciami w parapet okienka. Mała rzecz, a zaoszczędza wiele nerwów przymusowemu słuchaczowi. 
Oczywiście zabawa dotyczy tylko tych, którzy nie stosują się do przynajmniej jednej z powyższych zasad. Czyli znakomitej mniejszości. Stosując prawa logiki jedyny słuszny wniosek jest taki, że w Dziekanacie Studium Magisterskiego jest po prostu miło i sympatycznie ;)

29 gru 2012

Spotted: Codzienny ogórek ekonomiczny

Osoby śledzące najnowsze trendy w SGHowej przestrzeni Facebooka z pewnością rozpoznały alegorie. I o to chodzi. Muszę przyznać, że z pewną fascynacją patrzę na rozpowszechnianie się w zaskakującym tempie różnych przedziwnych stron typu Problemy studentów SGH, Codzienny SGHowy Suchar Ekonomiczny, czy Esgieszek. Fascynacją – bo powstaje ich tak wiele, choć tak mało je różni i tak szybko rosną w siłę lajków i fanów. Zaintrygowana tym fenomenem poprosiłam o komentarz dr A. Anettę Janowską z Instytutu Studiów Międzynarodowych SGH. Oddaję jej zatem głos: 

"Kiedyś tylko nieliczni odnosili sukces i mieli szansę dotrzeć do szerszej publiczności. Przechodzili przez surowe sito “gatekeeperów”, czyli rozmaitych specjalistów, którzy oceniali czy dane dzieło jest wystarczająco dobre, by spodobać się odbiorcom. Dzisiaj dzięki internetowi, a szczególnie tzw. web 2.0. oraz dzięki coraz tańszemu sprzętowi elektronicznemu nastąpiła demokratyzacja narzędzi do tworzenia i rozpowszechniania twórczości. Możemy wrzucić do sieci cokolwiek, siejąc produktami naszego intelektu na cały świat.
Chris Anderson, autor teorii o długim ogonie uznał, że jest to pierwsza w historii ludzkości okazja, by wreszcie ujawniły się ukryte talenty. W ten sposób “długi ogon” amatorskiej twórczości, ukrywający się dotąd w cieniu szuflad, rodzinnych albumów i archiwów, nareszcie mógł się w pełni rozwinąć. Anderson ma sporo racji, ale trudno też odmówić słuszności jego krytykowi Andrewowi Keenowi. W swojej książce “Kult amatora” przytacza on twierdzenie, że jeśli nieskończonej liczbie małp dostarczymy nieskończoną liczbę maszyn do pisania, jakaś małpa w końcu stworzy arcydzieło. Według Keena twierdzenie doskonale odzwierciedla to, co dzieje się z kulturą za sprawą demokratyzacji narzędzi do jej tworzenia i rozpowszechniania.
Odwiedzając niektóre strony internetowe, czy oglądając chociażby filmiki na youtube, trudno się oprzeć wrażeniu, że Keen ma rację. Internet zawiera wszystko: mnóstwo nic niewartej treści i niewiele interesujących dzieł. A ich twórcom przyświeca jeden wspólny cel: być zauważonym, docenionym, powszechnie uznanym. To przecież jedno z podstawowych ludzkich pragnień. Ale trzeba pamiętać, że internet dał nowe możliwości nie tylko twórcom. Dzisiaj odbiorca kieruje się gustem własnym i opiniami sobie podobnych.
Z czego wynika ten pęd odbiorców ku treściom błahym? Można oczywiście złożyć to na karb coraz słabszej edukacji ogólnej, artystycznej, a także medialnej, co utrudnia, a nawet uniemożliwia budowanie kapitału kulturowego. To on właśnie pozwala później poszukiwać dzieł wielkich i odpowiednio je docenić. Może winne są media tradycyjne, które zalewają nas sensacyjnymi informacjami o – tak naprawdę – niewielkim znaczeniu, trywializując jednocześnie sprawy ważne. Tworzy się nowa moda na miałkość i błahość.
A być może winny jest sam internet i fizjologia. Otóż okazuje się, że sieć, która dostarcza nam mnóstwa bodźców jednocześnie powoduje, że nie potrafimy się odpowiednio skupić na trudniejszych i głębszych treściach. Przez to nasz sposób myślenia staje się coraz bardziej rozproszony i powierzchowny. Internet, rozwijając jedne zdolności, takie jak inteligencja wizualno-przestrzenna, osłabia inne, dlatego właśnie stajemy się coraz mniej zdolni do głębszej refleksji, krytycznego myślenia i używania wyobraźni, jednym słowem – płytsi. Serwisy społecznościowe, w których dominują krótkie wiadomości, pogłębiają tę tendencję. Koło się więc zamyka: czytając miałkie treści podane w skrótowej formie przyzwyczajamy mózg do tego, aby takie treści najłatwiej przyswajał".

A a propos przyswajania – powodzenia w sesji! [kgs]

27 gru 2012

Okolicznościowa garść statystyk – grudzień 2012

źródło: ReligionNews

Koniec roku może byłby dobrym momentem na podsumowanie, gdyby nie to, że z perspektywy pracy Dziekanatu bardziej właściwy będzie koniec semestru. Inna rzecz, że trudno przewidzieć, czy zdecydujemy się wówczas na podsumowanie 1/8 kadencji. Zobaczymy. To, co teraz możemy zaproponować to tradycyjna, comiesięczna garść statystyk odwiedzin bloga za miesiąc grudzień. 

W grudniu odwiedziliście nas ponad 14 tys. razy, a my napisałyśmy 23 wpisy (w zasadzie 22, bo jeden to sprawka Autora Trzeciego). Mniejsza aktywność wynika zapewne z okresu świątecznego i związanej z nim ponad półtoratygodniowej przerwy. Trochę również przestał działać efekt zaskoczenia. To już nie są pierwsze tygodnie bloga, kiedy każdy chciał się przekonać, czy naprawdę dziekan(k)i umieją blogować. 

Ale przejdźmy do statystyk. W grudniu największym hitem naszego bloga okazał się gościnny występ prof. Jerzego Bralczyka w ramach cyklu językoznawczych dywagacji na temat żeńskich końcówek w słowie „dziekan”. Uzyskał 500 wejść, zaś wpis rozpoczynający cykl – 271. Druga kategoria tematów, która przypadła Wam do gustu to wątki katastroficzno-groteskowe – Środa, czyli o wszystkich nieszczęściach, jakie czyhają w połowie tygodnia na Dziekan(kę) (339 wejść), o Czarnej rozpaczy Franka (270 odsłon) i koniu w ciąży

Zaglądacie do nas nadal głównie przez Facebook (ponad 1,7 tys. wyświetleń stron via URL i ponad 3 tys. z witryny z odwołaniami), stronę SGH (po 700) oraz Googla (800). Do statystyk źródeł ruchu sieciowego załapał się zaprzyjaźniony blog jednego z naszych gości, na który przeniosła się językoznawcza dyskusja. Warto dodać, że osoby zewnętrzne po raz pierwszy pojawiły się na naszym blogu właśnie w grudniu (choć wcześniej mgr Osiński przedstawiał dwie wolontariuszki) i najpewniej będziemy do tej praktyki powracać. Grudzień przyniósł także pierwszą fotorelację (z dziekanatowej Choinki) oraz możliwość obejrzenia autorek bloga w wersji wideo na nagraniu w spocie reklamującym Świąteczny Koncert SGH (choć nie wątpię, że  większość z Was widziała nas już wcześniej). 

24 gru 2012

Maślane życzenia i Sting świątecznego spokoju...

Rok temu, kiedy jeszcze miałam czas prowadzić bloga dla hotelarzy, pisałam o świątecznym szaleństwie kartkowym. Rok później mogę napisać ponownie:  "Obok mojego notebooka leży w tej chwili niezły kopczyk kartek świątecznych: niektóre przepiękne, na pewno niezwykle kosztowne, spersonalizowane, “odziane” w eleganckie koperty… Cieszą oko przez kilkanaście sekund, dopóki nie otworzę kolejnej przesyłki. A potem wypada, jak w “Dniu świra”, płakać nad ściętą brzozą i powalonym dębem." 

A jednak coś się zmieniło: zarówno adresat (teraz otrzymuję kartki jako dziekan), jak i nadawcy. Teraz dostaję kartki z innych uczelni i jednostek SGH, bo znajomi z branży turystycznej z okazji świąt lajkują umówiony wpis na FB i to jest nasza forma składania życzeń. 

Kiedy odczytuję otrzymane kartki przez mgnienie wyrzucam sobie, że nie odpowiem tym samym - ale nie odpowiem. Spędzę sporo czasu stukając w klawiaturę, lajkując Wasze wpisy z życzeniami na FB i na blogach - ale nie prześlę ani skrawka papieru. Kontynuuję swój protest przeciwko papierologii świątecznej. Tylko we Wrocławiu (to moje rodzinne miasto) życzeniowe szaleństwo pochłonęło w ub. roku 20 ton papieru.

Muszę jednak napisać o przesyłce, którą wyciągnęłam ze skrzynki pocztowej: papier po maśle z życzeniami... Mam zgodę sprawcy na opublikowanie dalszego ciągu ;-)

Sprawcę poznałam kilkanaście lat temu, pracując z dziećmi z osiedlowej świetlicy. Miał wówczas 8 lat. Kiedyś zrobiłam dzieciom pajdy chleba z masłem. Adaś stwierdził, że nigdy w życiu "nie przypuszczał, że margaryna może być taka pyszna". 

Kiedy bywał na korepetycjach, zawsze prosił o "tę margarynę, co latem". A tuż przed 6 grudnia poprosił Mikołaja o 10 kostek! Nauka nam szła do przodu, jak burza - jeśli Adaś ociągał się z pracą, wystarczyło powiedzieć, że kiedy zdobędzie wykształcenie, będzie jadał codziennie masło. Adaś dopytywał się, czy mogę mu to przysiąc - a ja przysięgałam i na dowód serwowałam chleb z masłem.

Ci z Was, którzy mieli okazję rozmawiać ze mną o pracy z młodzieżą z Targówka, wiedzą, że na 50 przypadków - 47 to moja klęska. Ale zawsze kiedy łapię doła - przywołuję te trzy perełki, wśród nich Adama. Studiuje jednocześnie na Politechnice Warszawskiej i UW. Pracuje. Wystąpił o stypendium w London School of Economics (trzymam kciuki!). 

Dorosły Adam nie jada masła, bo uważa, że jest niezdrowe :-) Ale co roku przed 6 grudnia przysyła na mój adres mailowy "list do mikołaja" z prośbą, żeby podarował "kostkę masła" na cel dobroczynny. "Kostka masła" to po prostu 5 zł. A obok mojego komputera leży teraz w postaci kartek świątecznych dobrych kilkanaście kostek masła....

Dziękuję za wszystkie Wasze życzenia. Szczególnie te, w których załączacie podziękowania za zmiany w DSM, za bloga, za odbudowanie relacji z wieloma komórkami Uczelni. Przekazuję Wasze słowa tym, którzy ze mną nad tymi zmianami pracują: prodziekanom (jeśli chodzi o bloga to w szczególności Dziekan Górak-Sosnowskiej), pracownikom Dziekanatu a także innym osobom w SGH, które mnie wspierają i bez których nie przetrwałabym tych trzech pierwszych miesięcy. Ja także życzę Wam wspaniałych świąt i szampańskiego sylwestra. Studentom pomyślnego skończenia nauki i odnalezienia możliwie najpiękniejszej drogi życia. Wykładowcom - satysfakcji i poczucia dumy z tego, co robią. A wszystkim -  śniegu pod nartami, słońca latem, parasola w deszczu i śmiechu do łez.

Muszą Wam wystarczyć życzenia na blogu i tłusty papier na zdjęciu zamiast wypasionej pocztówki. Na FB zamieszczę ten sam papier - zamiast życzeń, proszę lajkujcie jego zdjęcie. Niech Mark Zuckerber zapłaci za Wasze życzenia, a zaoszczędzone pieniądze wrzućcie do puszek Orkiestry, albo zachowajcie na przyszły rok na świąteczny koncert SGH.

Zmęczona pop-kolędami ściskam Was wszystkich gorąco i załączam wyciszonego Stinga z mojej ulubionej świątecznej płyty...