Jak zwykle na przełomie semestrów jestem zasypywana mailami przez studentów i wykładowców. Podrzucają mi Państwo absolutnie wszystkie sprawy - włącznie z informacją, że w budynku C ponownie zacięła się winda a na parkingu przed SGH nigdy nie ma wolnych miejsc. Pomijając (bez)sens kierowania do mnie tak różnorodnych spraw - powstaje jeszcze kwestia mojej mocy przerobowej.
W minionym tygodniu otrzymywałam średnio dziennie 150 maili, choć zdarzył się przypadek prawie 300 maili jednego dnia. Można uznać, że to i tak niewiele zważywszy, że mam 6 tys. studentów i 500 wykładowców. Ale gdybym chciała udzielić na nie odpowiedzi, musiałabym po prostu wziąć urlop. Połowa tej korespondencji wymaga konsultacji z innymi jednostkami (np. wyjaśnienia dlaczego wina nie działa), na które po prostu nie mam czasu. Poza tym dlaczego wykładowca, który pyta mnie o windę, nie skieruje tego zapytania do działu nieruchomości??? I dlaczego student, który nie znalazł miejsca na parkingu uważa, że powinnam mu je zapewnić?
Proszę nie dziwić się, że w tak absurdalnych sprawach nawet nie tracę czasu na wyjaśnienia, do kogo należałoby się zwrócić. Wydaje mi się, że osoba ze średnim, a tym bardziej wyższym wykształceniem, może równie dobrze sama poszukać właściwego adresata.
Poniżej wykaz przypadków, które wyrzucam do kosza bez komentarzy i wyjaśnień (komentarz lub wyjaśnienie wymagają 2-5 minut - proszę to sobie przemnożyć razy 100):
- korespondencja z adresów innych niż sgh.waw.pl
- pytania i podania studentów adresowane mailowo do mnie zamiast do asystentki toku (przypominam o zasadzie nr 3 naszej netykiety)
- mailowe prośby (wnioski? podania ?), które powinny mieć formalny kształt wniosku do dziekana lub rektora (z oryginalnym podpisem) a zamiast tego mają postać maila, z którym nie wiadomo, co zrobić
- informacje o problemach z WD (w WD jest informacja o tym, gdzie należy zgłaszać problemy techniczne - w DSM nie mamy informatyków)
- pytania o godziny dyżurów (pro)dziekańskich i godzinach otwarcia okienek (informacja jest na stronie internetowej DSM)
- pytania, czy i jak można się zapisać na dyżur dziekański (j.w.)
- pytania dlaczego w DSL pewne rzeczy zorganizowane są inaczej niż w DSM (odpowiedź zawarta jest w pytaniu: bo DSL to nie DSM)
oraz wykaz spraw, które kieruję (ale bez komentarzy) do innych jednostek i nie wnikam, czy i jak zostały rozpatrzone:
- sprawy harmonogramu (dlaczego mam "okienka", dlaczego mam zajęcia o 8.00 w niedzielę, dlaczego lektorzy maja zajęcia w najlepszym paśmie itp.) - kieruję do DOIRD
- pytania/odwołania osób, które nie dostały się na studia w SGH - kieruję do Biura Rekrutacji
- zgłoszenia błędów w elektronicznym systemie rozliczania pensum (system jest dziełem informatyków i nie umiem wyjaśnić dlaczego jest - a niestety jest - wadliwy)
Na stronie głównej SGH jest możliwość podrzucania wszystkich problemów, z którymi "nie wiadomo co zrobić" pod jeden adres. Proszę korzystać z niego - zagadnienia pozostające w kompetencji DSM na pewno zostaną do nas skierowane, a pozostałe trafią do właściwych jednostek.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz