Poniedziałkowy dyżur dziekański. Studentka wchodzi, nawet się nie przedstawia i zaczyna zdenerwowana:
- Pani Dziekan, dlaczego znowu wprowadza Pani zmiany nie informując nikogo?
- A skąd Pani wie o zmianach, skoro nikogo jeszcze nie poinformowałam?
- No bo studenci na fejsie już wiedzą.
(Teraz naprawdę poczułam zaciekawienie!)
- A o czym wiedzą?
- Że znowu skróciła Pani termin składania prac magisterskich.
- A kiedy ostatnio skróciłam?
- Rok temu.
- Nie, rok temu termin został wydłużony o jeden miesiąc i od tego czasu regulamin się nie zmienił.
- Ale teraz go Pani skróciła o 4 miesiące!
- A mogę wiedzieć, jakim aktem prawnym?
- Właśnie w tym rzecz, że żadnym. Regulamin się przecież nie zmienił.
- No to może termin złożenia pracy też się nie zmienił?
- Jak to nie?! Podobno tak?
- A mogę wiedzieć, jaki termin teraz obowiązuje według fejsa?
- Proszę sobie ze mnie nie żartować - obrusza się studentka - 30 maj.
- Maja - poprawiam odruchowo - A nie 31 maja? Lepiej pasowałby ostatni dzień miesiąca....
(Studentka z zaangażowaniem sprawdza na smartfonie)
- Tak. Faktycznie 31 maja. Czyli Pani o tym wie?! (oskarżycielsko)
- No cóż, teraz już wiem. Bo dotychczas myślałam, że regulaminowo, koniec semestru. A koniec semestru jest we wrześniu.
- To dlaczego na fejsie jest koniec maja?
- Nie wiem. Proszę zapytać autora wpisu.
- A czy mogłaby to Pani sprostować?
- Regulamin już sprostował. Rok temu został opublikowany i mowa jest o końcu semestru. Przyjmujemy, że jest to ostatni dzień drugiego terminu sesji.
- Ale na fejsie jest 31 maja.
Zniecierpliwiona wybucham:
- Dobrze. Skoro tak jest na fejsie, niech będzie 31 maja. Muszę tylko poprosić o zgodę Senat SGH.
(Studentka chwilę milczy skołowana i w końcu wybucha)
- Znowu dowiadujemy się na fejsie. Musi Pani zrozumieć, Pani Dziekan, że my nie mamy obowiązku śledzić mediów społecznościowych.
W tym roku są wybory nowych władz akademickich. Może by tak zgłosić kandydaturę Zuckerberga? Jeśli nie na rektora, to chociaż na dziekana...
A ja odsyłam do staromodnej strony DSM...







