![]() |
| fot. Samorząd Studentów |
Sześćdziesiąt cztery osoby zarejestrowały się na fejsbukowym wydarzeniu o tym właśnie tytule utworzonym przez Samorząd Studentów (na ponad 900 zaproszonych). Mało, choć mam nadzieję, że po prostu część studentów zrobi co należy nie rejestrując się FB. Jak można przeczytać w jednym z komentarzy pod ogłoszeniem Samorządu, alerty, które pojawiają się w WD to "spam jakiś o tym, żeby wypełnić te głupoty".
Prowadziłam zajęcia na kilku uczelniach. Zawsze były oceniane przez studentów, ale nigdy nie spotkałam się z tak znacznym kwestionowaniem sensowności tej procedury i tak nikłym w niej udziałem. Nie wiem, czy wynika to z tego, że inni studenci mają większą wiedzę na temat tego, co dzieje się z wynikami (albo na temat samych wyników), czy z jakiegoś innego powodu. Z punktu widzenia wykładowcy prowadzącego co rok kilka przedmiotów mogę zapewnić, że dla mnie taka ocena głupotą nie jest. Oczywiście, że w dużej mierze ocenę zajęć da się wywnioskować z czynników pośrednich - ile osób przychodzi na zajęcia, jak przebiegają interakcje w trakcie zajęć, jakie treści zostały opanowane, etc. A jednak ocena na koniec się przydaje, bo potwierdza, albo obala wnioski z semestru wspólnej pracy.
Aby taka końcowa weryfikacja miała sens, powinna być liczna. Średnia ocena zajęć przy próbie kilkuosobowej zdaje się na niewiele, zwłaszcza w badaniu o charakterze ilościowym. Wskazuje raczej na to, czy studentowi w ogóle chciało się ankietę wypełnić (choć już nie tłumaczy, dlaczego mu się nie chciało - tu pewnym ratunkiem może być wynik dla szerszej kategorii przedmiotów, a zatem czy nie chciało się tylko moim studentom, czy np. studentom, którzy wybrali przedmioty fakultatywne).
Odnoszę wrażenie, że kwestia oceny zajęć dydaktycznych przypomina błędne koło. Niewielu studentów ocenia zajęcia --> wnioski budowane na podstawie tych ocen są słabe (zawsze można powiedzieć, że próba była niereprezentatywna, albo kogoś denerwował "spam w WD"). --> i w efekcie wykorzystuje się je pewnie w mniejszym stopniu niż by można. Może więc warto te ankiety wypełnić, i to wcale nie tylko po to, aby przestał wyskakiwać nieszczęsny alert...

