Pokazywanie postów oznaczonych etykietą absolwenci. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą absolwenci. Pokaż wszystkie posty

27 paź 2013

Student na imprezie

Czasami lubię potańczyć, czy szerzej: poskakać. Realizuję to na różne sposoby – niekiedy na domówkach (tylko takich z mojej i wyższej kategorii wiekowej, a więc do muzyki starszej i raczej w parach), a czasami na dyskotece (od tej wiosny zwłaszcza w pewnym praskim klubie). Deklaracja ta nie miałaby racji bytu na tym blogu, gdyby nie wątek studencki. 

Wczoraj wybrałam się w malutkim składzie poskakać, ale wszystko jakoś nie szło – zaparkowałam daleko, miejsca aby usiąść w klubie nie było, a i muzyka jakaś nie ta. Brakowało jeszcze tylko tego, abym spotkała na parkiecie jakiegoś studenta. Mniej więcej po 23:00 stało się. Najpierw spostrzeżenie – widzę osobnika bardzo podobnego do mojego byłego studenta (mam go na FB, stąd i aktualne informacje o jego wyglądzie, a i na zajęciach nie dał się nie zauważyć). Tańczy w większej grupie ubrany w kilt, więc ewidentnie rzuca się w oczy. I on mnie zauważył. Zaraz cała grupa (około 10 osób) niby dyskretnie, choć ze względu na masowość spojrzenia w zasadzie nie, patrzy w moją stronę. Gra AC/DC. Grupa szaleje (i w międzyczasie zerka), a ja się usztywniam (i co tu dużo ukrywać – też pozerkuję). Wydaje mi się, że na sali aż roi się od moich studentów i wszyscy mi się ukradkiem przyglądają. 

Dodałam nieco dramaturgii, ale mimo wszystko takie spotkanie poza kontekstem uczelnianym, a konkretniej w kontekście imprezowym (a także np. basenowym, choć tego jeszcze szczęśliwie nie przerabiałam), może być nieco kłopotliwe, ale i ciekawe poznawczo. Tym razem zakończyło się dobrze – po kilku minutach wymiany zerknięć student (a w zasadzie absolwent) przyszedł się przywitać. Wymieniliśmy w muzycznym hałasie klika zdań. Zapytałam przezornie, ilu esgiehowców jest jeszcze na parkiecie. I w zasadzie tyle. Potem każdy skakał w swoim rewirze. Zerkać już nie było na co, bo ile można. 

Zaprzyjaźniona profesorka, która współskakała ze mną, stwierdziła, że ona pewnie zmyłaby się z klubu, gdyby spotkała tam swoich studentów (choć to tylko gdybanie – pracuje na malutkim wydziale, więc i prawdopodobieństwo jest znacznie mniejsze). Ale chyba wszystko zależy od studenta. Do następnego, Panie Macieju! ;)

24 maj 2013

Prośba do studentów SL gościnnie na blogu DSM

fot. dreamhost
Nieczęsto zdarza się nam wstawiać na blog dziekanatowy treści nie związane bezpośrednio ze sprawami studentów Dziekanatu Studium Magisterskiego, o prywacie nie wspominając (w tej kategorii przypominam sobie tylko 2 wpisy i to z zamierzchłej historii). Tym razem jednak sytuacja jest nieco inna. 

Co prawda, ankieta do wypełniania której zachęcam poniżej, dotyczy planów edukacyjnych studentów SL, ale przecież spora część studentów SL od końca września stanie się naszymi studentami (a może już teraz są czytelnikami naszego bloga). Ankieta skierowana jest jednak zarówno do przyszłych naszych studentów jak i naszych nie studentów. 

Ankieta powstała na prośbę Dziekana SL Wojciecha Morawskiego, który zainteresowany jest dalszym losem edukacyjnym swoich studentów. W tym sensie nasze zainteresowania są spójne – nas ciekawi bowiem kto i dlaczego decyduje się na kontynuowanie studiów w SGH, albo kończy przygodę edukacyjną z SGH na poziomie licencjata. Zależy nam na jak największym odzewie ze strony studentów SL, zwłaszcza tych z gotowymi, albo prawie gotowymi pracami licencjackimi. 

Oto link do ankiety: http://www.ebadania.pl/61311146c0dd0af1 oraz do informacji ze strony Dziekanatu SL. Jej wypełnienie zajmuje kilka minut, chyba że ktoś pokusi się o wpisanie dodatkowych komentarzy (zawsze cennych).

Z doświadczenia wiem, że pytają Państwo, co się stanie z wynikami - wiadomo, wypełnianie ankiety na próżno jest bez sensu (a nie przewidujemy losowania nagród). To zależy w dużej mierze od zleceniodawcy i pomysłodawcy badania, czyli Dziekana SL. Myślę jednak, że podsumowanie i wnioski znajdą się również i na naszym blogu. Piszę to nie tylko jako współblogująca prodziekan, ale i współautorka badania. 

Korzystając z okazji chciałabym serdecznie podziękować członkom zespołu opracowującego ankietę - dr Izabeli Książkiewicz z Katedry Socjologii Ekonomicznej oraz mgr Katarzynie Obłąkowskiej-Kubiak - doktorantce KES. Mam nadzieję, że dzięki Państwu będziemy miały bogaty materiał do analizy i wyciągania wniosków.

PS: Pisałam kiedyś, że nie mam dostępu do grup studentów studiów licencjackich na FB, najpewniej gdyż mogę trafić niechcący na kulisy swoich zajęć - w końcu co semestr mam do czynienia z około 100-150 studentami SL. Jeżeli mogą Państwo - proszę o umieszczenie tam linku do ankiety. 

17 mar 2013

Jaki dyplom kupić?

Odebrałam wczoraj krótkiego maila: "Pani Dziekan, czy warto sobie kupować angielski dyplom?". W pierwszym odruchu uznałam, że wraca moda na kupowanie dyplomów na "Różyku", ale zagadnienie jest na szczęście całkiem legalne.

Każdy absolwent studiów magisterskich SGH uzyskuje dyplom w języku polskim oraz suplement do dyplomu (wiąże się z tym opłata w wys. 60 zł), a ponadto może wnioskować o odpis dyplomu w języku angielskim, który wydawany jest tylko na specjalne życzenie. Dodatkowa opłata wynosi aktualnie 40 zł, więc nie poraża, ale zdarzają się studenci, którzy pomimo sugestii asystentki toku, poprzestają na polskim dyplomie. 

Sugestie asystentki nie wynikają z tego, że ma ona jakiś interes w "sprzedaniu" studentowi dodatkowej wersji dyplomu. Po prostu zwraca uwagę na fakt, że rynek pracy jest coraz bardziej międzynarodowy i szkoda zrezygnować z dokumentu, który w przyszłości może okazać się potrzebny za granicą. Koszt tłumaczenia przysięgłego, jaki wówczas czeka naszego absolwenta, jest znacznie wyższy.

Po wydaniu dyplomu, wirtualne konto studenta jest zamykane (w dziekanacie nie mamy już więcej do niego dostępu), dokumentacja "papierowa" trafia do archiwum, a student, który po roku lub 5 latach (taki przypadek też miał miejsce) uzna, że dyplom w języku angielskim ma sens - niestety nie już nie ma czego szukać w DSM. Pozostaje podanie do Rektora, zamówienie dokumentacji z archiwum etc. Po co fundować sobie taki korowód?

Ja także nie uzyskam prowizji "sprzedając" studentom anglojęzyczne dyplomy. Ale wiedząc, jak wielu naszych absolwentów podejmuje pracę i robi karierę w firmach międzynarodowych - radzę odmówić sobie jednego wypadu do kina lub kawiarni i złożyć wniosek o wydanie dyplomu w języku angielskim.

28 lut 2013

Trendence Graduatre Barometer: zaposzenie do udziału w badaniu


W związku z tym, że jak na razie jesteśmy zasypane stosem (a właściwie 11 stosami, bo tyle jest Asystentek toku), oddajemy dzisiejszy wpis instytucji zewnętrznej. Przygotowała go p. Magdalena Morzanowska z zaprzyjaźnionego z DSM Biura ds. Absolwentów:

 Zapraszamy do wzięcia udziału w badaniu Trendence 2013

„Trendence Graduate Barometer Europe” jest coroczną ankietą internetową, która umożliwia studentom wyrażenie swojej opinii na tematy związane z karierą zawodową i edukacją. Wyniki badania pokazują uczelniom i przedsiębiorcom preferencje i oczekiwania studentów, co może ułatwić młodym ludziom stawianie pierwszych kroków na rynku pracy. 

Wypełnienie ankiety internetowej zajmie Ci zaledwie chwilę czasu. Po wypełnieniu ankiety będziesz mógł porównać swoje odpowiedzi ze średnią wyników studentów z całej Europy. Ponadto istnieje szansa wygrania jednej z następujących nagród: 
  • 5 x kupon na zakupy w sklepie internetowym Amazon – każdy o wartości €500* 
  • 10 x kupon na zakupy w sklepie internetowym Amazon – każdy o wartości €200* 
Ankietę można wypełnić jeszcze tylko do 10 marca br. Pozostało nam już niewiele czasu do końca, zatem do dzieła! Aby wziąć udział w badaniu, prosimy kliknąć następujący link: http://www.trendence-gradbarometer.eu. Zapewniamy anonimowość odpowiedzi i ochronę danych osobowych.

25 sty 2013

Rejtan, Canossa i ZOWA obiegowa

Źródło: www.bubblews.com
Jest takie zarządzenie, którego wyczekuję, jak kania dżdżu. Nie tylko ja, ale także wykładowcy i studenci. Chodzi o uproszczenie procesu dyplomowania. Rozbiliśmy sobie nos o trywialną z pozoru sprawę - kartę obiegową. 

Najpierw trwała debata, po co nam w karcie obiegowej Centrum WF - czyżby student miał szansę wypożyczyć piłkę lekarską a następnie zawłaszczyć ją i ukryć pod łóżkiem w akademiku... Centrum wyleciało!

Potem uznaliśmy, że nie ma jak obrabować lektorów, a porwanie pięknej lektorki i tak nie kwalifikuje się do obiegówki. Czyli dobra wiadomość - lektorki można bezkarnie porywać...

Bibliotece nie daliśmy rady. Jeśli absolwent zalega choćby z jedną książką - nie dostanie pieczątki w bibliotece, dopóki książka nie wróci na półkę. A jak nie ma pieczątki na obiegówce - to nie ma też dyplomu :-(

Zęby połamaliśmy sobie na DS-ach (domach studenta). Niby prosta rzecz - student zalega z płatnością, ergo nie dostaje stempelka, ergo nie dostaje dyplomu. W praktyce oznacza to, że kilka tysięcy studentów, którzy podlegają naszemu dziekanatowi, będzie po obronie biegać do akademika po podpis kierownika DS. Z tych kilku tysięcy zaledwie garstka dostała miejsce w akademiku, a garstka tej garstki ma zaległości w płatnościach. Pozostali albo są w porządku, albo w ogóle nie mają pojęcia o istnieniu akademików. 

I taki absolwent, co to nie ma pojęcia o istnieniu DS, najpierw wytrzeszcza oczy na obiegówkę:


  • potem pyta, gdzie jest akademik, 
  • potem wścieka się, bo kierownik DS dostępny jest wtedy, kiedy normalni ludzie są w pracy, 
  • jeśli ma farta, to zastanie kogoś w Biurze Samorządu Studentów  (ale to nie jest opcja dla pracujących :-(
  • potem (widząc, że nie wygra z Urzędnikiem Dziekanatu) pędzi w godzinach pracy do akademika - i okazuje się, że nie ma gdzie zaparkować... 
  • wściekły wraca pod Stodołę, jeśli mu się uda, to zostawia auto, 
  • po drodze wstępuje do dziekanatu, żeby powiedzieć, co o tym myśli, 
  • a następnie udaje się do Canossy: pieszo, w worku pokutnym, z powrozem na szyi, idzie po pieczątkę, która zatwierdza, że nigdy nie mieszkał w akademiku, nigdy nie zdewastował po pijanemu żadnego pokoju i może odebrać dyplom, na który pracował kilka lat.
Myślicie, że wystarczy dostrzec niesprawiedliwość i chcieć ją naprawić, żeby wreszcie rozsądna obiegówka ujrzała światło dzienne? Nic z tego! Domy Studenta wypowiedziały się jasno: nawet jeśli garstka studentów zalega z czynszem za akademik - to jednak trzeba ich jakoś "dorwać". A ZOWA (Zespół Obsługi Władz Akademickich) nie może wypuścić żadnego aktu prawnego, dopóki wszyscy zainteresowani nie wypracują jakiegoś kompromisu. "Rejtan" w wykonaniu Dziekanów (ja plus Dziekan DSL) nie zdał się na zbyt wiele...

Sytuacja patowa trwała kilka dni, aż wreszcie - jak się zdaje - znalazło się rozwiązanie. Myśli nad nim teraz Prorektor ds studentów i dydaktyki i Kanclerz (któremu podlegają domy studenta), i który szczerze współczuł tym, którzy nie mieli okazji dewastować pomieszczeń w akademikach ;-) W poniedziałek zapadnie ostateczna decyzja i liczę na to, że DS-y znikną z karty obiegowej. Żaden konkurs na bloga roku nie umywa się do tych emocji :-)

PS 1: Zarządzenie zawiera wiele fajnych zapisów (ucieszą i studentów i wykładowców) - nie mogę uwierzyć, że tkwi w miejscu z powodu obiegówki. Paragraf 22 się chowa!

PS 2: Jako studentka mieszkałam w "Sabinkach" - pozdrawiam Sabinki :-) I mieszkańcom Sabinek przypominam o głosowaniu!!!!!!

6 gru 2012

Środa

Źródło: motdemot.pl
Środa tradycyjnie jest niełatwym dniem na uczelni. Wykładowcy kpią sobie, że to jedyny dzień pracy między wkndami. Trudno się z tym nie zgodzić: poza posiedzeniami Senatu, kolegiami rektorskimi, radami naukowymi i zebraniami katedr, wielu pracowników stara się umieścić w środy zajęcia i konsultacje. Nie jest więc dla mnie zaskoczeniem, że co tydzień mam sporo zapytań o możliwość ustalenia spotkania na ten właśnie dzień. Staram się sprostać tym oczekiwaniom - ale jeśli tylko istnieje taka możliwość, to serdecznie proszę Kolegów i Koleżanki o przerwanie wkndu i zaglądanie do mnie w poniedziałek lub piątek ;-)

Ponieważ wczoraj była środa - odbyłam 11 spotkań z wykładowcami, którzy "kategorycznie odmawiają prowadzenia zajęć w semestrze letnim, a już w szczególności w soboty i niedziele" (to cytat z jednego z podań, ale wątek ten stanowi leitmotif wielu podań i e-maili). Niektórzy po pierwszym "mocnym wejściu" podsuwali jednak pomysły rozwiązania problemu. W innych przypadkach nie udało się rozwiązać "kwadratury koła", ale przynajmniej znam problem zawczasu i nie dowiaduję się dopiero od studentów, że nie odbywają się zajęcia, na które zostali zapisani.

Długo rozmawiałam też wczoraj z przedstawicielami władz Samorządu Studentów: Przewodniczącym Michałem Lubasiem i Przew. Komisji Jakości Bernardem Maciulewiczem. To było ważne spotkanie, bo uważam (i zamierzam mocno o to zabiegać), że Samorząd powinien stanowić główny kanał komunikacji między studentami i władzami akademickimi. Wiele spraw, o które zabiegam u Prorektora ds Dydaktyki, znajdowałoby szybszy i korzystniejszy dla studentów finał, gdybym miała silne poparcie studentów (np. sprawa opłat za II kierunek, liczba darmowych ECTS dla studentów sb-nd itd.). Różnych spraw pojawiło się mnóstwo: od sytuacji studentów sb-nd, poprzez codzienne uciążliwości funkcjonowania społeczności studenckiej, po jakość studiowania w SGH. 

W tej ostatniej kwestii moje pytania i propozycje odzwierciedlały zawartość e-maili, jakie otrzymuję prawie każdego dnia od studentów. Często pytacie w nich, dlaczego Wasze opinie (ankiety) nt. wykładów nie mają żadnego przełożenia na ich jakość. Myślę, że powody są dwa. Po pierwsze skala zwrotu tych ankiet jest nikła (ok. 5%). Po drugie: konstrukcja tych ankiet moim zdaniem nie odpowiada tym elementom oceny, które są ważne z perspektywy studenta/słuchacza. 

Ponieważ jestem związana z branżą turystyczną i uważam, że jedyny sensowny system ocen i tym samym wsparcia w procesie podejmowania decyzji, to porządne forum, wzorowane może trochę na TripAdvisor, na którym pojawią się Wasze opinie, dostępne wszystkim studentom, zawierające oceny i opisy w podziale na różne kategorie (merytoryczne aspekty wykładu, umiejętności dydaktyczne, atrakcyjność stosowanych narzędzi, zasady zaliczenia, dostępność materiałów wspomagających wykład i dostępność samego wykładowcy, w tym punktualność, terminy konsultacji, częstotliwość przeglądania skrzynki e-mail etc.). 

Oczywiście kategorie można zdefiniować różnorodnie, ale "na szybko" ten zestaw wydaje mi się dość pomocny. Ja poddałabym ocenie także terminowość składania protokołów, tempo sprawdzania prac zaliczeniowych/dyplomowych itp. Ten ostatni wątek przypomina mi o prośbach absolwentów (oni także czytują naszego bloga), którzy podnoszą problem współpracy z promotorami. Gdyby Samorząd pokusił się o utworzenie rozbudowanego systemu ocen nauczycieli akademickich, ważnym wątkiem powinna być ocena współpracy z promotorami. O tym, że jest to trapiący Was problem, przekonałam się już wielokrotnie (kiedyś nawet pisałam na ten temat na blogu dla studentów).

Przedstawiciele Samorządu zapewniali mnie, że prace nad takim forum są już bardzo zaawansowane - uważam, że to ważna informacja także dla samych wykładowców. W każdym razie Ci bardziej ambitni docenią forum, jako narzędzie doskonalenia własnej oferty i relacji ze studentami. Jak tylko forum będzie gotowe - dam znać także w ramach naszego bloga.

Mniej optymistycznie zabrzmiała ocena Zielonej Linii (link po prawej na boczku bloga) - podobno narzędzie to nie cieszy się jeszcze tak dużym wzięciem studentów, jak bym sobie życzyła. Piszę "sobie", bo dopóki nie korzystacie z Zielonej Linii - korzystacie z mojej skrzynki (rekord to 214 maili w ciągu jednego wkndu!). Samorząd zamierza podjąć działania popularyzujące korzystanie z ZL - a ja zamierzam ich w tym wspomagać, bo inaczej zginę zawalona e-pocztą. I co mi napiszą na nagrobku? Odeszła na wieczny dyżur w dziekanacie? Brrr... Wolę jednak wieczną wachtę na DM.

Dziękuję Panu Michałowi i Panu Bernardowi za spotkanie i niech Moc będzie z Wami :-)

27 lis 2012

Graduacja 2012

...piękne słowo zastępujące naszą "uroczystość zakończenia studiów". Jak ją zwał, tak zwał - jest za nami. Przedsięwzięcie to imponujące i wielkie słowa uznania dla Biura ds. Absolwentów i jego szefowej (dr Andżelika Kuźnar), bo dokonali rzeczy niemożliwej: niewielkimi środkami i skromnymi siłami przygotowali uroczystość, która zgromadziła kilkuset absolwentów wraz z rodzicami, przyjaciółmi a niekiedy także dziećmi!

Nie wiem, jak Andżelika nad tym zapanowała: setki ludzi to nic - ale w tym Rektor i Dziekani, czyli czynnik nieobliczalny i zapracowany, wielka zmienna i jeszcze większa niewiadoma. Do ostatniej chwili trwały ustalenia, jak będzie przebiegać ceremonia. W tym roku była o tyle nietypowa, że żegnaliśmy roczniki, którymi opiekowały się poprzednie Panie Dziekan (prof. Grażyna Wojtkowska-Łodej i prof. Joanna Plebaniak) a funkcje dziekańskie objęli już nowi dziekani: prof. Morawski i ja. Jak to wdzięcznie ujął Dziekan Morawski w swoim przemówieniu: "załapaliśmy się jak Piłat do credo..." :-) Nietypowe było też to, że w tym roku na uroczystość zaproszono absolwentów studiów licencjackich - garstka ich przybyła, ale może i oni pokochają graduację.

Nie ulega wątpliwości, że graduacja jest jak wesele: niby dla młodych, ale w rzeczywistości dla ich rodzin :-) Z boku może się to wydawać śmieszne, ale kiedy patrzyłam na rodziców, którzy z dumą fotografowali swoje dzieci, to pomyślałam sobie, że szkoda, że 20 lat temu takiego obyczaju u nas nie było.  I warto dla nich te "króliki" wyciągnąć i przemęczyć się w wełnianych togach i łańcuchach!

Na prośbę dr Kuźnar w sobotę otworzyliśmy wyjątkowo (pomimo, że nie było zjazdu dla niestacjonarnych) podwoje dziekanatu, żeby umożliwić odbiór dyplomu tym, którzy wcześniej nie mieli takiej możliwości (głównie absolwenci z innych miast). Odebrało dyplomy 20 osób, ale część niestety odeszła z kwitkiem, bo zapomniała o obiegówce... (oj, uczulam wszystkich - a szczególnie tych, co lubią gubić książki z biblioteki!).

Uroczystość była ciepła i wesoła: ze znakomitym występem chóru SGH i rzucaniem biretów. Żal tylko było patrzeć na eleganckie absolwentki, które łapały równowagę na śliskim parkiecie w butach na wysokich obcasach, usiłując jednocześnie nie zgubić zdradliwie zsuwającego się biretu. Ja dla odmiany nie mogłam zapanować nad łańcuchem, który zjeżdżał na wszystkie strony (dowód na zdjęciu) - ale dzielnie wytrwałam do końca.

Podziękowania składam niniejszym Pani dr Kuźnar i jej zespołowi, który nade mną czuwał, Paniom, które pełniły w sobotę "dyżur dyplomowy" i Prodziekanom, którzy wyręczyli mnie wyczytując prawie 250 nazwisk, dzięki czemu ja musiałam już tylko powtórzyć 250 razy: "Serdecznie Pani/u gratuluję, Pani/u (Kasiu, Wojtku, etc...)" - starając się, żeby za każdym razem wypadło to indywidualnie. Aż szkoda, bo prawie wszystkim należało się coś więcej - za niesamowite osiągnięcia, za fantastyczne wyniki w nauce (nie pojmuję, jak można mieć tak wysokie średnie?!), za działalność wszelaką itd. Często to powtarzam i będę powtarzać: Niewiarygodnych mamy studentów/absolwentów.

1 lis 2012

Już wkrótce Uroczystość zakończenia studiów

Powoli nieodłącznym elementem tradycji uczelnianej staje się coroczna uroczystość graduacji (a w zasadzie „Uroczystość ukończenia studiów”, by nie posługiwać się zapożyczeniami). Impreza ta w takiej formie została po raz pierwszy zorganizowana w 2009 r. według pomysłu ówczesnej Prorektor ds. dydaktyki i studentów, prof. dr hab. Anny Karmańskiej.
 
W tym roku planowana data uroczystości to 24 listopada. Relacje foto i wideo z wcześniejszych spotkań dostępne są na stronie internetowej SGH oraz na YouTube Uroczystość ta  zorganizowana będzie dla osób, które obroniły swoje prace licencjackie lub magisterskie w SGH w poprzednim roku akademickim. Jak podkreśla koordynująca prace przygotowawcze dr Andżelika Kuźnar z Biura ds. Absolwentów, zamierzeniem władz rektorskich jest, by to właśnie listopad stał się miesiącem jednoznacznie kojarzonym z tą uroczystością. Absolwenci wystąpią w gustownych togach, otrzymają na pamiątkę biret, znaczek absolwenta oraz tubę na list gratulacyjny, który zostanie im wręczony w tym uroczystym dniu. Poza tym absolwentom, którzy uzyskali dyplom z wyróżnieniem zostaną wręczone upominki. Najważniejsze jest jednak to, że będzie to świetna okazja, by w sposób symboliczny zakończyć bardzo ważny etap edukacji i spotkać się w gronie przyjaciół ze studiów. W poprzednich latach dopisali także najbliżsi członkowie rodzin absolwentów, dla których możliwość uczestnictwa w tym święcie wiązała się często ze wzruszeniem i dumą.

W ramach współpracy Dziekanat Studium Magisterskiego przekazuje organizatorom listę nowych magistrów, w tym tych, którzy ukończyli uczelnię z wyróżnieniem. Jak podkreśla dr Kuźnar, współpraca odbywa się bardzo sprawnie i efektywnie. Ważną informacją jest także to, że dnia 24.11 Dziekanat Studium Magisterskiego będzie czynny w godzinach 9.00–12.00, co pozwoli odebrać dyplomy magisterskie tym, którzy jeszcze tego nie zrobili. 

Gorąco w imieniu Rektora i Dziekan Studium Magisterskiego zapraszam do uczestnictwa wszystkich zainteresowanych wraz z osobami towarzyszącymi. Możliwość zgłoszeń istnieje do 9.11. Dodatkowo będziemy wdzięczni za dzielenie się refleksjami dotyczącymi tego, jakie wydarzenia warto by było zawrzeć w kolejnych edycjach uroczystości (np. bal absolwenta?). Chętnych zapraszamy także do promowania wydarzenia na portalu Facebook. Z góry dziękujemy! Szczegóły znajdują się na stronie SGH.

PS. Serdecznie dziękuję Pani dr Andżelice Kuźnar z Biura ds. Absolwentów za ogrom przekazanych informacji i de facto za współautorstwo tego posta :)