Pokazywanie postów oznaczonych etykietą SS. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą SS. Pokaż wszystkie posty

27 lis 2013

Wyrównujemy, a w zasadzie podwyższamy

fot. Donny Nguyen
Ileż to razy przychodzili na mój dyżur studenci twierdząc, że chcą się wypisać z danego przedmiotu, gdyż okazał się dla nich za trudny. Podejrzewam, że niekiedy to student nie dał przedmiotowi szansy i prawie w ogóle nie chodził na zajęcia (i wtedy nie dziwne, że przedmiotu nie dało się zaliczyć). Zdaję sobie jednak sprawę z tego, że niekiedy zajęcia faktycznie mogły być zbyt trudne, zwłaszcza jeżeli chodzi o przedmioty „cyferkowe”. 

I właśnie dla nich nie możemy nie napisać o inicjatywie Samorządu Studentów poświęconej kursom wyrównawczym. Jak na razie Samorząd zbiera informacje dotyczące zapotrzebowania na przedmioty, które przydałyby się Państwu w celu uzupełnienia wiedzy (i docelowo lepszego studiowania). Podajemy zatem: 

Zachęcam do wypełnienia. Będę miała do czego się odwoływać na dyżurach w kolejnym semestrze.

13 lis 2013

Nieobecności na zajęciach: od słowa do czynu

Nie tak dawno temu, bo dwa wpisy niżej Dziekan(ka) Kachniewska wyrażała swoje ubolewanie w związku z nieobecnościami i spóźnieniami wykładowców na zajęcia. Problem ten dotyczył głównie Dzieci gorszego Boga, czyli studentów studiów niestacjonarnych sobotnio-niedzielnych. 

Dziekan(ka) wspominała również, że narzędzia, jakimi dysponuje DSM w zakresie mobilizowania nieobecnych są dość ograniczone – jest to w zasadzie wyłącznie kontakt z danym prowadzącym, ewentualnie z jego kierownikiem, w celu wyjaśnienia sytuacji. Chociaż narzędzie to w wielu przypadkach okazuje się skuteczne, to jednak ograniczone jest w jeszcze jeden istotny sposób: możemy reagować wyłącznie na pisemne podanie studenta. Z tym bywają jednak problemy. 

Dlatego zachęcamy do wypełnienia ankiety przygotowanej dla studentów studiów niestacjonarnych przez Samorząd Studentów, dotyczącej nieobecności i innych czasowych nie powinności wykładowców na studiach sobotnio-niedzielnych. Umożliwi ona oszacowanie skali problemu, a ponadto pomoże lepiej zdiagnozować miejsca zapalne. Student jest identyfikowany według ankiety na podstawie numeru indeksu, która to informacja ma być przekazana wyłącznie do dyspozycji władz Uczelni. Ma to zapobiec zbyt frywolnemu korzystaniu z ankiety (i osłabić ewentualne pretensje niektórych wykładowców). 

A zatem – do dzieła! – choć pisząc te słowa mam szczerą nadzieję, że będzie go jak najmniej.

7 lut 2013

Opublikowaliśmy!

Po wczesnostyczniowym, zapowiadającym wpisie Publikujemy! warto przejść do formy dokonanej – opublikowaliśmy! (i jednorazowo przerwać w związku z tym zimowy letarg). Drodzy Czytelnicy – a zwłaszcza studenci pierwszego semestru – przed Wami "Broszura informacyjna dla studentów" (Warszawa, luty 2013, ss. 46). 

Zdecydowaliśmy się na formę niepapierową, aby zwiększyć funkcjonalność dokumentu – stąd tak wiele w niej linków i najlepiej ją czytać będąc online. Broszura nie powiela informacji dostępnych w innych miejscach, czy to w gablotach, czy na oficjalnej stronie DSM. Jest raczej przeglądem najważniejszych z punktu widzenia studenta SM spraw związanych z procesem dydaktycznym, jak i pozadydaktyznym. Mimo to liczy aż 46 stron. Składa się na to w dużej mierze część opracowana przez Samorząd Studentów (raz jeszcze bardzo dziękuję za pomoc!) oraz prezentacja zespołu dziekańskiego (wreszcie można rozwiązać zagadkę) i asystentek toku, które przejęły teczki nowo przyjętych studentów. Trochę w tym także zasługi instytucji trzecich, które – słysząc o naszej inicjatywie – podesłały nam swoje materiały.

Plik waży ponad 2,5 MB. Spory w tym udział infografik, które – zważywszy na walory estetyczne i funkcjonalne zdecydowaliśmy się wkomponować w broszurę (ponowne podziękowania dla SKN Informatyki!). Mimo to nie przewidujemy zawieszenia serwera SGH ;) 

Zapraszamy do lektury – wszelkie uwagi, w tym konstruktywna krytyka – mile widziane!

W dalszym planie wydawniczym: broszura dla studentów anglojęzycznych.

3 sty 2013

Publikujemy!

Nie, to jeszcze nie jest zapowiedź wydania naszego bloga w formie książkowej. Nie odnosi się też do jakiejkolwiek publikacji papierowej (zwłaszcza, że Dziekan(ka) Kachniewska jest gorącą zwolenniczką oszczędzania lasów). Po prostu dołączamy do grona instytucji wydających broszurę dla studentów. Będzie to informator dla naszych nowych studentów (pod koniec stycznia 2013 r. rusza kolejna rekrutacja), ale i ci starsi będą mieli możliwość zalezienia czegoś dla siebie. 

Połączenie potrzeb starych i nowych studentów było chyba największym wyzwaniem. Nie chodzi tu nawet o nowych = rozpoczynających studia magisterskie, co raczej nowych = spoza SGH vs. starych = tych, którzy kontynuują u nas naukę po licencjacie. Z myślą o nowych studentach część broszury poświęcona jest właśnie SGH widzianej oczami licencjata innej Uczelni. Dla starych wyg też coś przygotowaliśmy, zwłaszcza że często patrzycie na DSM przez pryzmat zasad i reguł znanych Wam z DSL (dowodem są niektóre podania, składane do DSM na drukach DSL, czy popłoch, jakoby DSM nie dopuszczał modyfikacji wybranych w I turze przedmiotów) – dla Was, ale nie tylko dla Was, ostatni dział w broszurze: „Niezbędnik”. 

Do stworzenia broszury dla studentów zaprosiłyśmy …studentów. W nasz projekt bardzo mocno i solidnie zaangażował się Samorząd, który ma wieloletnie doświadczenie wydawnicze, publikując corocznie Informator dla I roku (studentów studiów licencjackich). To dzięki Samorządowi powstała większość działu Dydaktyka (subiektywne opisy kierunków), Kwestie praktyczne (od stypendiów po wymiany zagraniczne) i Życie studenckie (z przeglądem organizacji). Wielkie podziękowania składam na ręce p. Norberta Subczyńskiego, przewodniczącego Komisji ds. Informacji i Promocji, który te wszystkie materiały zorganizował, oraz p. Marka Szpręgi (b. przewodniczącego tejże komisji), z którym jeszcze we wrześniu rozpoczęłam rozmowy na temat broszury. 

W broszurze nie zabraknie także „Magla”. Dzięki sprawdzonej formule „Kto jest kim” będziemy (władze dziekańskie) mogli przedstawić się w mniej konwencjonalny sposób niż wyliczając kolejne pozycje ze swoich CV, albo klecąc mniej lub bardziej sformalizowane biogramy. Mamy także obiecane infografiki od SKN Informatyki, a dotyczą one kluczowych kwestii – ważnych terminów w najbliższym semestrze oraz diagramu procesu decyzyjnego (czyli do kogo z jaką sprawą się udać). 

Tyle mamy. Natomiast przydałaby się nam jeszcze społeczna pomoc, a chodzi o: 
  • Projekt okładki 
  • Skład i łamanie 
  • Ewentualnie: ilustracje 
Niby każdą z tych rzeczy możemy zrobić we własnym zakresie (a z ostatniej po prostu zrezygnować), ale wówczas pozostalibyśmy najpewniej na poziomie Worda. Niby nic w tym złego, ale zawsze można pomarzyć o czymś więcej… 

Z praktykaliów: broszura musi być gotowa na początek semestru letniego (pierwsza połowa lutego 2013 r.). Docelowo będzie miała objętość do 2 arkuszy autorskich (= 80 tys. znaków ze spacjami).

6 gru 2012

Środa

Źródło: motdemot.pl
Środa tradycyjnie jest niełatwym dniem na uczelni. Wykładowcy kpią sobie, że to jedyny dzień pracy między wkndami. Trudno się z tym nie zgodzić: poza posiedzeniami Senatu, kolegiami rektorskimi, radami naukowymi i zebraniami katedr, wielu pracowników stara się umieścić w środy zajęcia i konsultacje. Nie jest więc dla mnie zaskoczeniem, że co tydzień mam sporo zapytań o możliwość ustalenia spotkania na ten właśnie dzień. Staram się sprostać tym oczekiwaniom - ale jeśli tylko istnieje taka możliwość, to serdecznie proszę Kolegów i Koleżanki o przerwanie wkndu i zaglądanie do mnie w poniedziałek lub piątek ;-)

Ponieważ wczoraj była środa - odbyłam 11 spotkań z wykładowcami, którzy "kategorycznie odmawiają prowadzenia zajęć w semestrze letnim, a już w szczególności w soboty i niedziele" (to cytat z jednego z podań, ale wątek ten stanowi leitmotif wielu podań i e-maili). Niektórzy po pierwszym "mocnym wejściu" podsuwali jednak pomysły rozwiązania problemu. W innych przypadkach nie udało się rozwiązać "kwadratury koła", ale przynajmniej znam problem zawczasu i nie dowiaduję się dopiero od studentów, że nie odbywają się zajęcia, na które zostali zapisani.

Długo rozmawiałam też wczoraj z przedstawicielami władz Samorządu Studentów: Przewodniczącym Michałem Lubasiem i Przew. Komisji Jakości Bernardem Maciulewiczem. To było ważne spotkanie, bo uważam (i zamierzam mocno o to zabiegać), że Samorząd powinien stanowić główny kanał komunikacji między studentami i władzami akademickimi. Wiele spraw, o które zabiegam u Prorektora ds Dydaktyki, znajdowałoby szybszy i korzystniejszy dla studentów finał, gdybym miała silne poparcie studentów (np. sprawa opłat za II kierunek, liczba darmowych ECTS dla studentów sb-nd itd.). Różnych spraw pojawiło się mnóstwo: od sytuacji studentów sb-nd, poprzez codzienne uciążliwości funkcjonowania społeczności studenckiej, po jakość studiowania w SGH. 

W tej ostatniej kwestii moje pytania i propozycje odzwierciedlały zawartość e-maili, jakie otrzymuję prawie każdego dnia od studentów. Często pytacie w nich, dlaczego Wasze opinie (ankiety) nt. wykładów nie mają żadnego przełożenia na ich jakość. Myślę, że powody są dwa. Po pierwsze skala zwrotu tych ankiet jest nikła (ok. 5%). Po drugie: konstrukcja tych ankiet moim zdaniem nie odpowiada tym elementom oceny, które są ważne z perspektywy studenta/słuchacza. 

Ponieważ jestem związana z branżą turystyczną i uważam, że jedyny sensowny system ocen i tym samym wsparcia w procesie podejmowania decyzji, to porządne forum, wzorowane może trochę na TripAdvisor, na którym pojawią się Wasze opinie, dostępne wszystkim studentom, zawierające oceny i opisy w podziale na różne kategorie (merytoryczne aspekty wykładu, umiejętności dydaktyczne, atrakcyjność stosowanych narzędzi, zasady zaliczenia, dostępność materiałów wspomagających wykład i dostępność samego wykładowcy, w tym punktualność, terminy konsultacji, częstotliwość przeglądania skrzynki e-mail etc.). 

Oczywiście kategorie można zdefiniować różnorodnie, ale "na szybko" ten zestaw wydaje mi się dość pomocny. Ja poddałabym ocenie także terminowość składania protokołów, tempo sprawdzania prac zaliczeniowych/dyplomowych itp. Ten ostatni wątek przypomina mi o prośbach absolwentów (oni także czytują naszego bloga), którzy podnoszą problem współpracy z promotorami. Gdyby Samorząd pokusił się o utworzenie rozbudowanego systemu ocen nauczycieli akademickich, ważnym wątkiem powinna być ocena współpracy z promotorami. O tym, że jest to trapiący Was problem, przekonałam się już wielokrotnie (kiedyś nawet pisałam na ten temat na blogu dla studentów).

Przedstawiciele Samorządu zapewniali mnie, że prace nad takim forum są już bardzo zaawansowane - uważam, że to ważna informacja także dla samych wykładowców. W każdym razie Ci bardziej ambitni docenią forum, jako narzędzie doskonalenia własnej oferty i relacji ze studentami. Jak tylko forum będzie gotowe - dam znać także w ramach naszego bloga.

Mniej optymistycznie zabrzmiała ocena Zielonej Linii (link po prawej na boczku bloga) - podobno narzędzie to nie cieszy się jeszcze tak dużym wzięciem studentów, jak bym sobie życzyła. Piszę "sobie", bo dopóki nie korzystacie z Zielonej Linii - korzystacie z mojej skrzynki (rekord to 214 maili w ciągu jednego wkndu!). Samorząd zamierza podjąć działania popularyzujące korzystanie z ZL - a ja zamierzam ich w tym wspomagać, bo inaczej zginę zawalona e-pocztą. I co mi napiszą na nagrobku? Odeszła na wieczny dyżur w dziekanacie? Brrr... Wolę jednak wieczną wachtę na DM.

Dziękuję Panu Michałowi i Panu Bernardowi za spotkanie i niech Moc będzie z Wami :-)

5 lis 2012

Wybory

Bez obaw - ostatnia rzecz na jaką miałabym chęć, to wikłanie się w rozgrywki wyborcze samorządowych aktywistów. Jest jednak kilka punktów (sugestii zmian), które mogłyby ułatwić życie studentom i w których współdziałanie Samorządu i Dziekanatów (DSL i DSM) jest pożądane. Zamiast tego czytam o obietnicach, które nie mieszczą się nie tylko w kompetencji SS, ale nawet samych Dziekanów.

Najbardziej jednak przygnębia przekonanie, że sprawy studenckie należy "wywalczyć" w dziekanatach. Starałam się już poprzednim (odchodzącym) władzom SS wskazać takie obszary, w których ścisła współpraca Dziekanatów i studentów jest obustronnie korzystna. Przyszli biznesmeni powinni chyba rozumieć, jak bardzo zasada win-win sprzyja efektywności działań. 

Jednym z najbardziej palących problemów jest brak przedsiębiorczej i aktywnej osoby, która wzięłaby na siebie ciężar reprezentowania grupy studentów anglojęzycznych. Pani Dziekan Podedworna-Tarnowska nie traci nadziei, że wśród prawie 10 tys. studentów naszej prestiżowej uczelni znajdzie się jedna osoba władająca angielskim i skłonna wspomóc zagubionych kolegów. Ja z kolei nie tracę nadziei, że SS zacznie reprezentować interesy studentów niestacjonarnych i wytypuje aktywnego przedstawiciela tej grupy. 

Przydałby się też ktoś, kto zainteresowałby się sprawą jakości i dyscypliny prowadzenia zajęć oraz terminowości zgłaszania zmian w tym zakresie przez wykładowców. Tego typu sprawy często trafiają do dziekanatów dopiero po dłuższym czasie, kiedy bezradni studenci zaczynają pisać rozpaczliwe maile. Opór przed zgłaszaniem tych przypadków dziekanom jest dość silny (choć chyba nigdy nie dałam powodów do podejrzeń, że studenci z tego tytułu mieliby się liczyć z jakimikolwiek nieprzyjemnościami). Niewątpliwie łatwiej byłoby zgłaszać takie sprawy przedstawicielowi Samorządu.

Ważny aspekt - poruszany przez Dziekana Morawskiego na łamach ostatniej Gazety SGH - to kwestia jakości obsługi studentów. DSL ma przynajmniej trochę przestrzeni - tam można marzyć o obsłudze przy stolikach. W DSM - półmrok, ciasnota, niedostatek okienek. Nie ma też pomieszczenia dla obsługi procesu przygotowania i drukowania dyplomów. 

Kontrast z sąsiadującym oddziałem banku jest uderzający. Nie przekonają mnie argumenty, że bank prowadzi działalność komercyjną a Dziekanat nie. Dziekanat jest wizytówką SGH - uczelni, która pobiera niemałe opłaty od studentów niestacjonarnych i duże dotacje za kształcenie studentów stacjonarnych. Dopóki ktoś nie udowodni, że oddział banku przynosi większy dochód niż studenci - będę walczyła o porównywalne warunki obsługi. A jeśli oddział banku lepiej się opłaci - to dlaczego nie zamkniemy SGH i nie otworzymy samych okienek bankowych?

Nietrudno zauważyć, że lepsze, większe i porządnie wyposażone pomieszczenia dziekanatu (w tym sprawne komputery i drukarki) to ukłon tak w stronę pracowników, jak i studentów. Całkowita zbieżność interesu. Uczelnia niedługo napotka na poważny problem - Dziekanat dławi się już ilością akt osobowych, których nie ma gdzie archiwizować...

Oczywiście głos dziekana to wołanie na puszczy. Ale żądania niezadowolonych klientów - to inna para trampek. Na razie wszystko, co mogłyśmy zrobić z Prodziekan(k)ami, to takie zmiany w dziekanacie i jego otoczeniu, które nie wymagały wsparcia finansowego uczelni. (Od razu rozwiewam przekonanie, jakoby Uczelnia dołożyła choćby złotówkę do naszych działań w mediach społecznościowych. Takie pytania padały np. w wywiadach radiowych). 

Niestety zabiegi o wyposażenie i godne warunki obsługi studentów - to przedsięwzięcia, których same nie zdołamy zrealizować. Pozostaje liczyć na to, że nowe władze SS zechcą nas wreszcie wesprzeć...

14 paź 2012

Nie ma głupich pytań...



.. ale bywają źle adresowane.

Skoro temat zgłoszeń już wypłynął przy okazji informacji o Zielonej Linii, to jeszcze go chwilę pociągnę. Wśród nadsyłanych pytań pojawiają się czasem sprawy indywidualne. Bardzo mi przykro, ale takich wątków nie będziemy rozpatrywać. Sytuacje, kiedy ktoś z Was ma problem z kolizjami przedmiotów, szczególne przyczyny wnioskowania o urlop, czy zbyt późno ukończył pracę magisterską - to niestety przypadki, z którymi należy się zwracać do DSM w formie podania. Fakt nadesłania takich zapytań mailem w niczym nie przyspiesza procedury - natomiast nam dokłada dodatkowej pracy. W przypadkach indywidualnych zapytań po prostu uzyskacie irytującą odpowiedź: "Podanie do Dziekana - sprawa indywidualna".

Ponawiacie też prośby o zamieszczanie formularzy podań na stronie DSM. Już kiedyś o tym wspominałam, ale powtórzę: formularze podań (częściowo dostępne w WD) nie będą zamieszczane na stronie ogólnodostępnej, ponieważ uważam, ze publiczna strona www ma służyć celom marketingowym uczelni. Warto tam umieścić zasady studiowania czy wykaz kierunków - bo to interesuje potencjalnych kandydatów. W pozostałych sprawach wyręką dla DSM ma się docelowo stać WD, a nie strona www. I mam nadzieję, że tak się niebawem stanie.

Formularze będą stopniowo przechodzić do historii w miarę, jak na stronach WD zamieścimy elektroniczny system obsługi podań. Startujemy od poniedziałku z wersją testową pierwszego podania (nawet jeśli nie zamierzacie na razie składać żadnych podań, to zerknijcie, czy funkcja jest widoczna na Waszych kontach w WD). Docelowo (kiedy wszystkie formularze do niego trafią) elektroniczny system podań będzie miał pierwszeństwo przed podaniami składanymi "na papierze".

Zielona Linia dla Studentów

Właśnie zostało uruchomione nowe narzędzie Samorządu Studentów SGH do komunikacji ze studentami. Mam nadzieję, że Zielona Linia przynajmniej częściowo odciąży załogę DSM od konieczności zbierania Waszych pytań i postulatów, bo to naprawdę pracochłonne zajęcie. Wspomaga nas co prawda grupa doktorantów - ale to jednak wolontariusze, których nie chcemy nadmiernie eksploatować :-) 

Nie odcinamy oczywiście adresu, który już znacie (dsm.zgloszenie[at]gmail.com), ale uważam, że najbardziej naturalną drogą procedowania problemów studentów jest współpraca Dziekanatu z Samorządem, a nie każdym studentem z osobna. W tej chwili samo klasyfikowanie zgłoszeń zabiera nam sporo czasu, a przecież to dopiero początek pracy. SS będzie nam przekazywał pytania pogrupowane, co przyspieszy proces poszukiwania odpowiedzi i przesyłanie ich do nadawców. Szczerze mówiąc (a raczej: pisząc ;-) mam nadzieję, że przyjdzie taki dzień, kiedy na adres "dsm.zgloszenie" przestaną wpływać pytania i postulaty, a naturalnym kanałem komunikacji będzie kontakt z Samorządem Studentów SGH.

Ważnym efektem tego działania powinno być też pobudzenie studentów do działania na rzecz wprowadzenia lepszych i bardziej przejrzystych regulacji w SGH. Jeśli zbyt często pojawia się jakieś pytanie, na które nie ma odpowiedzi (lub trudno jest ją znaleźć) - to powinien to być dla Was sygnał, że w tym obszarze istniejące regulacje są niejasne lub ich po prostu nie ma. Wtedy konieczne wydaje mi się działanie instytucjonalne (np. za pośrednictwem SS), którego adresatem powinien być Dziekan, Prorektor ds dydaktyki i studentów albo nawet Rektor SGH - zależnie od rangi problemu.

11 paź 2012

Twarzą w twarz: na otrzęsinach

Studiowałam na trzech uczelniach a dopiero jutro po raz pierwszy w życiu wybieram się na Otrzęsiny organizowane przez Samorząd Studentów. Zdaję sobie sprawę z tego, że "otrząsają" się głównie studenci I roku studiów licencjackich, ale może i znajdzie się ktoś z I roku studiów magisterskich. Reprezentacja władz DSM i nie tylko będzie. Dzisiaj po południu wstępnie się umówiliśmy. 

Spotkania ze studentami na gruncie imprezowym są dosyć ciekawe poznawczo,  gdyż widzimy się w zupełnie innym otoczeniu niż sala wykładowa, ewentualnie korytarz w gmachu G czy A. Pamiętam jedno takie spotkanie w pewnym klubie w czasach moich doktoranckich, kiedy to student na pół sali zasalutował "dzień dobry pani magister, co ciekawego było na ostatnich zajęciach?", chowając za siebie piwo (nie wiem dlaczego - przecież miałam swoje i na pewno bym mu jego nie zabrała). W każdym razie sala się usztywniła i na moment zastygła (może również obawiała się o swoje trunki?). 

Drugie spotkanie na szczycie pamiętam również z czasów dawniejszych, kiedy funkcjonował jeszcze SHP, a ja miałam z nim zajęcia z Socjologii. Podczas jednego ze Świąt SGH w klubie "Park" kilka osób z SHP przedostało się na imprezę, która wówczas była chyba tylko dla pracowników Uczelni. Studenci zdawali się być zaciekawieni, a nawet zafascynowani tym, co robią pracownicy naukowi i inni na takiej imprezie - np. że tańczą, albo rozmawiają ze sobą na luzie. Faktycznie, jeżeli znamy kogoś służbowo może nas dziwić ta sama osoba w cywilu. Zwłaszcza, jeżeli tańczy...

Potem - chyba ze względu na stopniowo dające się we znaki różnice generacyjne - drogi imprezowe moje i moich studentów/absolwentów zaczęły się rozchodzić. Zaliczyłam pub z dwójką byłych studentów i gościnnie jedną imprezę mieszkaniową u byłej studentki (to chyba była jej próba na mnie - myślę, że zdałam, bo od początku listopada wspomagać nas będzie w pracach w DSM). Takie spotkania są zawsze specyficzne w tym sensie, że gdzieś tam w tle zostaje stara relacja student-wykładowca, nawet jeżeli na gruncie towarzyskim jest swojsko i egalitarnie. 

Pod tym względem na Otrzęsinach będzie jeszcze inaczej, bo tam my przychodzimy jako przedstawiciele władz. Czyli część z Was będzie zerkać i nas obserwować, a my będziemy tego mniej lub bardziej świadomi (jeżeli bardziej - może nawet się zdarzyć, że będziemy sztywni). Stąd najpewniej usiądziemy (jak będzie gdzie) we własnym gronie. Ale to absolutnie nie znaczy, że jesteśmy zamknięci na interakcje. Po prostu mamy trochę inną rolę do odegrania. Jedyne dobre jest to, że nikt nas nie będzie otrząsał...

1 paź 2012

Dzieci gorszego Boga...

...to w moim odczuciu studenci niestacjonarni (popołudniowi i sobotnio-niedzielni). Ich sytuacja na uczelni jest nie do pozazdroszczenia. Wykładowcy zniechęceni niskim pensum - jeśli odwołują wykłady - to najczęściej na zaocznych. Ci nieliczni prowadzący wykłady, którzy ich nie odwołali, nierzadko ustalają terminy konsultacji w ciągu tygodnia i w środku dnia pracy - nawet wtedy, gdy umawiają się z magistrantem, o którym świetnie wiedzą, że nie zawsze może wyrwać się z pracy. Studenci niestacjonarni narzekają też na niedostępność Dziekanatu. Jeden dyżur popołudniowy w tygodniu i jeden sobotni to niewiele, tym bardziej, że przychodzą na niego często studenci stacjonarni.

Jeśli chodzi o dziekanat - wprowadzimy od tego semestru dwa dyżury popołudniowe (jak się uda to już od najbliższego tygodnia) - proszę obserwować bloga i aktualności. Co do kwestii odwoływania wykładów i konsultacji w nieżyciowych godzinach - ciągle liczę na Prorektora ds Dydaktyki i Studentów: proszę go zarówno o zdyscyplinowanie wykładowców, jak i korzystne przeliczniki pensum realizowanego w wkndy. Kropla drąży skałę...

W zmiękczaniu skały ponownie chciałabym uzyskać pomoc Samorządu Studentów. To jest dla mnie ważne także i z tego powodu, że "dzieci gorszego Boga" z racji nietypowych dni i godzin studiowania praktycznie nie mają kontaktu z Samorządem i nie starają się korzystać z jego pomocy. A przecież Samorząd ma stronę www i jest obecny na FB - warto może tą drogą wpływać na to, jakie warunki studiowania oferuje SGH?

Przydałaby mi się znajomość skali problemu. Dlatego poproszę studentów popołudniowych i sobotnio-niedzielnych o umieszczaniu w trybie komentarzy do tego postu informacji o niespodziewanie odwołanych wykładach (chociaż były w informatorze) i o problemach z kontaktami z wykładowcami (nieżyciowe terminy konsultacji lub egzaminów).

Wiem też o Waszych problemach z realizacją sesji (w ciągu każdego zjazdu jest kilka lub kilkanaście egzaminów, częste kolizje terminów i inne przypadłości). Niestety w tym przypadku głównym problemem jest wybór, jakiego dokonaliście na wstępie studiów: dwa tygodnie sesji na studiach stacjonarnych to 14 dni, na studiach niestacjonarnych - zaledwie 4...