Zaczął się nam szczęśliwie sierpień, co dla studentów czwartego semestru oznacza bardzo nieodległy termin złożenia pracy magisterskiej. Wiem, że piękna pogoda i okres wakacyjny nie nastrajają do pisania, ale nad takim obrotem spraw należało rozczulać się 3-4 miesiące temu. W tej chwili już słuchać pierwszy dzwonek, który oznacza, że z końcem sierpnia (zważywszy na zapisy regulaminu studiów) praca musi trafić do dziekanatu.
W razie gdyby nieszczęsny autor lub autorka pracy zorientowali się, że terminu nie dotrzymają - pozostaje szansa na jego przedłużenie (nieodpłatne) do końca września (wymaga to złożenia wniosku w DSM przed końcem bieżącego miesiąca!!!!). Zapewne zastosuję drugi dzwonek i przypomnę o tym na blogu na kilka dni przed końcem sierpnia. Warto jednak pamiętać, że przełom sierpnia i września dla wielu promotorów oznacza jedyną możliwość wyjazdu na urlop, więc radzę już dzisiaj podjąć wszelkie wysiłki związane z ukończeniem pracy, wygenerowaniem stosownych dokumentów z systemu Solad, uzyskaniem podpisu od promotora i wycieczką do dziekanatu.
Na wszelki wypadek przypominam też, że złożenie pracy w dziekanacie wymaga załączenia wspomnianej dokumentacji, a podpis promotora jest nieodzowny, bo to dla asystentki toku jedyny dowód, że promotor faktycznie przyjął pracę bez zastrzeżeń. Proszę więc nie pytać w mailach (ani w okienkach), czy "wgranie pracy do systemu Solad można uznać za jej złożenie w DSM", albo "czy promotor nie mógłby podpisać pracy już po złożeniu". W obu przypadkach odpowiedź brzmi "nie".
Koniec września - w przypadku tych, którzy jednak pracy nie złożyli - oznaczać będzie nie tyle trzeci dzwonek, co dziki alarm. Otóż nastąpi wówczas skreślenie delikwenta z listy studentów i znacznie większe problemy niż kiedykolwiek wcześniej! Dotychczas po skreśleniu możliwe było wznowienie na czas obrony, które wymaga jednak przedstawienia gotowej pracy. To rozwiązanie będzie funkcjonować nadal, ale zakładam, że dane jest nielicznym, bo gdyby praca była gotowa - to chyba lepiej złożyć ją w terminie niż dać się skreślić...
Znacznie gorzej jeśli praca nie doczekała się nawet najogólniejszych zarysów - od momentu skreślenia student przestaje być studentem i traci wszelkie studenckie prawa (w tym prawo do opieki promotora). Dotychczas furtką, jaką stosowała SGH była możliwość odpłatnego wznowienia na miesiąc lub kilka miesięcy (opłata miesięczna 300 zł), co dawało szansę ukończenia pracy przy wsparciu wykładowcy. Nowe tabele opłat (obowiązujące od października) dostosowane zostały do wymagań nowej ustawy i tego typu możliwość została zlikwidowana. Osoba skreślona z listy studentów może co najwyżej ubiegać się o odpłatne powtórzenie IV semestru, co oznacza niebagatalne koszty (1 ECTS kosztuje wszak 150 zł).
W praktyce można zawnioskować o przepisanie zaliczonych przedmiotów (przychylę się do takiej prośby) i powtórzyć jedynie seminarium magisterskie, co jednak oznacza aż 12 ECTS - niestety nadal sporo i to nie tylko, jak na studencką kieszeń...
Najwięksi pesymiści już dopytują się w DSM, czy po wznowieniu nie można nadal stosować dotychczasowych umów (gdzie mamy jeszcze miesięczne okresy przedłużeń po 300 zł). Niestety nie - po wznowieniu student podpisuje nową umowę, którą zatwierdził Senat SGH na kolejny rok akademicki. Stara umowa traci moc w chwili skreślenia z listy studentów...
Cóż - nie są to dobre wieści, ale przed Wami 2 miesiące. To aż nadto żeby ukończyć (a nawet napisać w całości) pracę. Warto natomiast upewnić się, kiedy promotor będzie dostępny w Warszawie, żeby po wielkim wysiłku i napisaniu pracy, nie polec tuż przed metą z powodu braku jego podpisu.


