Pokazywanie postów oznaczonych etykietą miesi. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą miesi. Pokaż wszystkie posty

27 lis 2013

Wyrównujemy, a w zasadzie podwyższamy

fot. Donny Nguyen
Ileż to razy przychodzili na mój dyżur studenci twierdząc, że chcą się wypisać z danego przedmiotu, gdyż okazał się dla nich za trudny. Podejrzewam, że niekiedy to student nie dał przedmiotowi szansy i prawie w ogóle nie chodził na zajęcia (i wtedy nie dziwne, że przedmiotu nie dało się zaliczyć). Zdaję sobie jednak sprawę z tego, że niekiedy zajęcia faktycznie mogły być zbyt trudne, zwłaszcza jeżeli chodzi o przedmioty „cyferkowe”. 

I właśnie dla nich nie możemy nie napisać o inicjatywie Samorządu Studentów poświęconej kursom wyrównawczym. Jak na razie Samorząd zbiera informacje dotyczące zapotrzebowania na przedmioty, które przydałyby się Państwu w celu uzupełnienia wiedzy (i docelowo lepszego studiowania). Podajemy zatem: 

Zachęcam do wypełnienia. Będę miała do czego się odwoływać na dyżurach w kolejnym semestrze.

19 lip 2013

Cudowne rozmnożenie

A tu inne mnożenie
Wątek rozmnażania – czy to labradorów, czy konia – pojawiał się już na łamach naszego bloga. Tym razem dotyczy przedmiotów, które jako byty nieożywione nie mają tego typu zdolności. Konkretnie chodzi o przedmiot kierunkowy i specjalnościowy dla MIESI o nazwie Teoria podejmowania decyzji (sygn. 22064). 

Jak wiadomo (choć zdarzają się nieliczne przypadki wskazujące na to, że i od tej reguły może istnieć wyjątek), aby zakończyć studia magisterskie nie wystarczy uzbierać 120 ECTS z jakichkolwiek przedmiotów. Program studiów jasno precyzuje listę przedmiotów podstawowych, kierunkowych, związanych z kierunkiem (…) oraz liczbę punktów ETCS, jaką należy wyrobić w danej kategorii. 

Przedmiot Teoria podejmowania decyzji znajduje się w dwóch kategoriach. W przedmiotach kierunkowych jest do zrobienia wymiennie ze Statystycznymi metodami wielowymiarowej analizy porównawczej (sygn. 22057), natomiast w przedmiotach związanych z kierunkiem – jako jeden z przynajmniej pięciu do wyboru. Jest zarazem obowiązkowy dla studentów chcących zrealizować specjalność Procedury analizy decyzji. 

I tu pojawia się potencjalny problem. Wydawać się bowiem może, że można upiec dwie pieczenie przy jednym ognisku, tj. doprowadzić do cudownego rozmnożenia przedmiotu Teorie podejmowania decyzji, tak aby był i kierunkowy i specjalnościowy. Nie ma jednak takiej możliwości, bo z każdej kategorii przedmiotów trzeba wyrobić odpowiednią liczbę punktów ECTS (dla kierunkowych na MIESI jest to 49,5 ECTS, w specjalności – 15 ETCS, czyli brakuje 3 ETCS w specjalności, bo mając do wyboru nie zaliczenie studentowi kierunku, albo specjalności wybieramy oczywiście to drugie). Z tego powodu na liście przedmiotów kierunkowych dla MIESI są w niektórych wypadkach podane pary do wyboru. Student chcący zrealizować specjalność Procedury analizy decyzji powinien zatem zrobić Teorię podejmowania decyzjijako przedmiot specjalnościowy i drugi z pary – jako kierunkowy (co daje 6 ECTS). I już.

17 cze 2013

Badania operacyjne i decyzje

fot. Wikipedia
Inspiracją do utworzenia specjalności Badania operacyjne i decyzje w Kolegium Analiz Ekonomicznych było wskazanie studentom przedmiotów wymagających analitycznego myślenia oraz zastosowania wiedzy zdobytej na innych przedmiotach do rozwiązywania praktycznych zadań – mówi dr Michał Bernardelli z Instytutu Ekonometrii w rozmowie na temat oferty skierowanej do studentów MIESI. Podczas wakacyjnej przerwy warto zastanowić się nad konstrukcją planu zajęć na przyszły rok akademicki i skorzystać z możliwości dostępnych w ramach realizacji specjalności. 

mgr Izabela Czepirska: Kiedy utworzono specjalizację? 

Dr Michał Bernardelli: Przed rokiem 2009 istniała tak zwana ścieżka „Badania operacyjne i decyzje”, która następnie została przekształcona w specjalność międzykierunkową o tej samej nazwie. Ukończenie tej specjalności kierunkowej uprawnia do otrzymania certyfikatu „Metody obliczeniowe i optymalizacyjne wspomagające podejmowanie decyzji”. 

Co było inspiracją do jej utworzenia? 

Wskazanie studentom przedmiotów wymagających analitycznego myślenia oraz zastosowania wiedzy zdobytej na innych przedmiotach do rozwiązywania praktycznych zadań, jak również przygotowanie studenta do szybkiej nauki nowych rzeczy oraz efektywnego poszukiwania i adaptowania gotowych algorytmów do rozwiązywania napotkanych problemów. 

W jaki sposób specjalizacja rozszerza wiedzę z zakresu kierunku? 

Wiele z przedmiotów na tej ścieżce to jednocześnie przedmioty kierunkowe. Stanowią one podstawę do nauki bardziej zaawansowanych zagadnień a jednocześnie przedstawiają przykłady problemów oraz ich rozwiązań spotykanych w rzeczywistości. Kluczową cechą tej specjalizacji jest położenie nacisku na zastosowania, w przeciwieństwie do teoretycznego podejścia na wcześniejszych latach studiów. 

Jakim osobom w sposób szczególny polecałby Pan zrealizowanie specjaizacji? 

Nie da się ukryć, że ta specjalność nie należy do łatwych. Wybierają ją na ogół studenci bardzo zdolni, często studiujący na dwóch uczelniach, jeżdżący na wymiany międzynarodowe, elita studentów SGH. Wielu z nich już pracuje. Trzon tej specjalności stanowią studenci MIESI. Ukończenie tej specjalności wymaga jednak wiele pracy własnej, nadrobienia zaległości z innych przedmiotów. Stąd specjalność polecałbym dla osób, które faktycznie chcą coś ze studiów wynieść, które uczą się nie tylko dla papierka, dla studentów, którzy są gotowi poświęcić czasami lepsze oceny na studiach na rzecz lepszej pracy w przyszłości. 

Ilu absolwentów rocznie kończy specjalizację? 

Nie mam dokładnych danych jeżeli chodzi o liczbę osób kończących specjalność międzykierunkową, mam jednak informacje na temat liczby osób, która zgłosiła się po certyfikat. Przed rokiem 2009 (wtedy zacząłem pracę na SGH) zainteresowanie było znikome – rocznie certyfikat odbierała co najwyżej jedna osoba. Od roku 2009 widać wyraźny wzrost zainteresowania tą specjalnością (21 osób w roku 2009, 18 w roku 2010). W kolejnych latach liczby wydawanych certyfikatów to około kilkunastu sztuk. Ciężko określić dokładny powód takiego wzrostu chętnych, być może w poprzednich latach certyfikaty będące poświadczeniem dodatkowych umiejętności nie były tak pożądane na rynku pracy i absolwenci po prostu ich nie odbierali, a może faktycznie przedmioty wchodzące w skład specjalizacji dają możliwości zdobycia praktycznej wiedzy, która stanowi przewagę nad konkurencją? Czymkolwiek nie byłoby to spowodowane, faktem jest zauważalny wzrost osób korzystających z możliwości stwarzanych poprzez ukończenie specjalności międzykierunkowej „Badania operacyjne i decyzje”. 

Jakie są plany związane ze specjalizacją? Czy będą jakieś modyfikacje programu? 

Nazwy przedmiotów wchodzących w skład specjalności, m.in. ze względu na proces zgłaszania przedmiotów obowiązujący na SGH, są tylko wytycznymi. Przykładowo Analiza matematyczna II jest czasami uruchamiana pod nazwą Analiza matematyczna z algebrą. Prowadzący zajęcia sami modyfikują program dostosowując go np. do liczby zajęć w danym semestrze, a przede wszystkim wprowadzając informacje na temat najnowszych osiągnięć w danej dziedzinie. Stąd na tę chwilę nie jest planowana modyfikacja związana z przedmiotami wchodzącymi w skład specjalności. Jeżeli jednak znajdą się rozsądne propozycje, zgodne z oczekiwaniami studentów, to jak najbardziej istnieje możliwość rozszerzenia tej specjalności. 

Czy specjalizacja przygotowuje do egzaminów branżowych? 

Sama specjalność nie została stworzona z myślą o przygotowaniu do jakichkolwiek egzaminów, natomiast umiejętności zdobyte podczas jej realizacji z pewnością mogą pomóc w uzyskaniu innych certyfikatów, np. związanych z obsługą specjalistycznych programów komputerowych. 

Jaka jest forma oferowanych zajęć – czy są to wykłady, ćwiczenia, warsztaty? 

Głównie są to wykłady połączone z ćwiczeniami. Część z przedmiotów odbywa się jednak na zasadzie laboratoriów komputerowych, na których stworzona jest możliwość indywidualnej pracy każdego ze studentów. Aby porównać między sobą poszczególne przedmioty warto skorzystać z możliwości wglądu do ocen uzyskanych z ankiet wypełnianych przez studentów z ubiegłych lat. W jaki sposób program ścieżki wychodzi naprzeciw potrzebom rynku pracy? 

Jakie możliwości zawodowe daje? 

W specjalności nie chodzi o wyuczenie się kilku schematów czy procedur rozwiązywania problemów. We współczesnym świecie istotna jest umiejętność ciągłego i szybkiego przyswajania nowej wiedzy. Liczą się osoby z otwartymi umysłami, z rozległą i przekrojową wiedzą, potrafiące się znaleźć na rynku nowatorskich rozwiązań i technologii. Stąd specjalność ta kształci i kreuje umysły nie rzemieślników, a raczej elastycznej i przebojowej kadry analitycznej, badawczej i kierowniczej. 

Co chciałby Pan przekazać studentom SM, aby zachęcić ich do wybrania tej specjalizacji? 

Przede wszystkim chciałbym zwrócić uwagę na fakt, iż studia magisterskie są taką ostatnią realną szansą na dokonanie właściwych wyborów, które na ogół wpływają na dalsze życie. Dlatego warto jest popatrzeć z szerszej perspektywy na to co można wynieść ze studiów. Nikt potem nie pamięta i nie będzie pytany, jaką miał ocenę na maturze – w ostatecznym rozrachunku liczyć się będą nabyte umiejętności i posiadana wiedza. Rynek pracy łatwo zweryfikuje przydatność i jakość tego czego nauczyliśmy się na studiach. Dlatego wielu studentów przychodzi na zajęcia i uczestniczy w nich bez zapisania się na nie. Nie mają już oni czasu na ukończenie wszystkich przedmiotów wchodzących w skład specjalności, ale chcą wyciągnąć jak najwięcej w trakcie ostatniego semestru czy roku studiów. Sądzę, iż jest to wystarczająca rekomendacja. 

Czy śledzi Pan losy absolwentów? Jak potoczyły się ich kariery? Czy specjalizacja pomogła im odnaleźć się na rynku pracy? 

Nie jestem w stanie monitorować losów absolwentów. Wielu z nich miało pracę już na studiach. Ze względu na swoje – bardzo pożądane w dzisiejszych czasach – umiejętności analityczne oraz zdolność szybkiego przyswajania wiedzy, są oni bardzo poszukiwanymi pracownikami na rynku pracy. Wielu z nich spotykam np. na prowadzonych szkoleniach w dużych firmach, urzędach czy instytucjach i za każdym razem są bardzo chwaleni przez pracodawców. 

Z kim powinien się skontaktować student zainteresowany specjalizacją, który chce uzyskać dodatkowe informacje? 

Część informacji znajduje się w Internecie.  W zależności od pytania polecam osobisty kontakt z prowadzącymi poszczególne przedmioty bądź bezpośrednio z koordynatorem (mój e-mail: michal.bernardelli@sgh.waw.pl). Warto też zasięgnąć opinii starszych koleżanek i kolegów.

4 mar 2013

Rektor SGH, prof. dr hab. Tomasz Szapiro dla bloga DSM: o samoregulacji systemu

Obecny system dydaktyczny jest pod wieloma względami znacznie bardziej skomplikowany niż 20 lat temu, na co wskazywał Rektor w poprzednim wpisie. Warto przyjrzeć się rozwiązaniom, które wówczas zwiększały efektywność systemu, a także problemom, które do dzisiaj dają się we znaki. 

W momencie, gdy nowy system ruszył, pojawiły się pewne zjawiska, które podlegały samoograniczeniu. Na przykład były wykłady, na które zapisało się 700 osób. Nie można w Szkole przeprowadzić wykładu dla 700 osób. Takie wykłady były dzielone na mniejsze grupy i wykładowcy mogli prowadzić jedną albo kilka takich grup. Budowało to reputację jednych, i dyskomfort innych. Powodowało to napięcia, ale dawały się rozwiązać. 

Jak wspominałem, w mojej epoce, jeżeli studentów nie było na wykładzie kierunkowym, to wykład nie ruszał i kierunek nie ruszał, ale przy pełnej swobodzie wyboru studenci mogli się przenosić na inny kierunek. Nie pojawiał się problem który dzisiaj jest centralny – umowy ze studentem dotyczącej zaoferowania mu studiów na danym kierunku, który wpisany jest w umowę. Dzisiaj, jeżeli student podpisuje z nami umowę na kierunku Ekonomia na licencjacie, to Uczelnia musi mu go zagwarantować, albo płacić odszkodowanie. 

Takich sytuacji za moich czasów w Dziekanacie nie było. W związku z tym ten system się samooptymalizował, ale i usztywniał, gdyż studenci przestali wybierać przedmioty kierunkowe, które nie mogły ruszyć. Szkoła tego nie dostrzegła. Należało te kierunki bardzo silnie promować; tylko jeden kierunek – MISI – umiał to zrobić. Na pierwsze wykłady na MISI przychodziło 16 osób. Dzisiaj ten kierunek ocenia się na blisko 300. Niektóre inne kierunki upadły i już wtedy było widać paradoksy: np. jeden z wysokich urzędników państwowych oferował 7,5 tys. miejsc pracy w sektorze publicznym a my nie mogliśmy uruchomić kierunku Administracja publiczna z braku chętnych zainteresowanych taką ofertą. 


Lata 90. to okres rekonstruowania oferty. Widoczny w lewym dolnym rogu puchar zdobywali studenci ekonometrii w starych czasach. W czasach nowych, znaczonych innowacyjną wtedy Nokią 3010 (środek ekranu) kierunek MIESI liczył kilkanaście osób. Upraktycznienie zajęć, polityka uruchamiania wykładów, gdy były studentom potrzebne, koło naukowe bardzo aktywnie wspierane przez pracowników i włączane do badań i projektów, przyczyniły się do dwudziestokrotnego wzrostu liczności kierunku i utworzenia kadry dzisiaj rozpoznawalnej na uczelni i daleko poza nią.

Student wtedy cieszył się ogromną swobodą wyboru, ale ponosił jej konsekwencje. Jeżeli wybierał przedmioty w sposób chaotyczny, nie mógł uzbierać odpowiedniej liczby punktów kredytowych, nie mógł ukończyć studiów w ciągu 10 semestrów. Za kolejne semestry musiał płacić. A jednak to się nie zdarzało… 

Ponieważ studenci mieli problemy z wyborem ścieżki studiów i przedmiotów, więc funkcjonował punkt opieki tutorskiej, w którym przez bodaj 8 godzin dyżurowała grupa 3-4 dydaktyków, doradzających studentom. Punkt opieki tutorskiej mieścił się tam, gdzie obecnie jest Dział Zarządzania Nieruchomościami. Dyżurujący tam dydaktycy przy okazji zapoznawali się ze sobą. Poznałem tam wiele osób, które do dzisiaj pozostają ze mną w relacjach merytorycznych, naukowych czy dydaktycznych. Ten Punkt został uznany za nadmierny koszt, po pierwsze dlatego, że to były godziny dydaktyczne, które wchodziły do pensum, a po drugie ze względu na obciążenie sal. W związku z tym przeniesiono dyżury do katedr, co było w moim odczuciu błędem, ponieważ uniemożliwiło kontaktowanie się dydaktyków ze sobą, studentom utrudniło dotarcie, a także uniemożliwiło kontrolę odbywania tych dyżurów. W związku z tym zostało zinstytucjonalizowaną opiekę tutorską całkowicie zniesiono. 

Jednocześnie nastąpił proces kształtowania się wykładów szczególnie popularnych – przede wszystkim były to wykłady obowiązkowe i kierunkowe, ale także wykłady, które cieszyły się bardzo wysoką reputacją. Ta się składa, że zazwyczaj mówimy o rzeczach strasznych. Także i w Szkole wyeksponowana negatywna przyczyna popularności, jaką było zawyżanie przez dydaktyków ocen studentom po to, aby przychodzili studiować na ich wykłady. Zjawisko zawyżania było kontrolowane przez standaryzację egzaminów na pierwszym roku, w mniejszym zakresie standaryzacja występowała i później, ale nie była możliwa na poziomie wykładów fakultatywnych. Skala tego zjawiska jest ciągle przedmiotem sporu – nigdy nie widziałem analizy weryfikującej istnienie faktycznie tego zjawiska, np. przez próbę organizacji egzaminów z zewnętrznym obserwatorem. 

Niektóre wykłady w Studium Dyplomowym były po prostu unikatowe. To wynikało z dopuszczenia do budowania oferty przez każdego pracownika, a nie tylko Rady Naukowe. Zgłaszane wykłady dotyczące rynku kapitałowego, techniki marketingowe w tamtym okresie inspirowane były także naciskiem studentów, którzy wracali z wymian zagranicznych. Inne zajęcia okazały się bardzo atrakcyjne, bo przekładały się dla studenta na natychmiastową korzyść – mógł odpłatnie pomagać tworzącym się małym firmom. Wobec tego był wielki popyt na wiedzę dotyczącą wspomagania małych tworzących się firm. Inny popyt wywołała hossa na giełdzie – bardzo opłacało się znać inżynierię finansową. Wobec tego te wykłady były oblegane nie dlatego, że stawiano tam łatwe stopnie.