18 wrz 2015

Samodzielne skreślenie z listy studentów?

Faktycznie skreślenia dokonuje Dziekan, ale może to zrobić na wniosek studenta. Jak zwykle na początku roku akademickiego takich wniosków pojawia się trochę i bez ogródek wyjaśniają Państwo, że składali dokumenty w kilku uczelniach, próbując swoich sił to tu, to tam. Inną podawaną przyczyną jest zmiana planów życiowych (praca zawodowa, narodziny dziecka) i zamiar przeniesienia na studia niestacjonarne.

Przyczyny są istotne, bo o ile oczywiście nie zamierzam nikogo siłą zatrzymywać na studiach w SGH jeśli dostał się do LSE (zazdroszczę!), to już drugi przypadek (rezygnacja ze studiów stacjonarnych) nie wymaga skreślenia, tylko wniosku o przeniesienie na studia sobotnio-niedzielne! Studentka, która chciała się skreślić, a potem poprosić mnie o przyjęcie na studia sb-nd spotkałaby się z odmową, ponieważ na studia rekrutuje wyłącznie Komisja Rekrutacyjna. Zanim więc Państwo poczynią tak doniosłe kroki - proszę skontaktować się z asystentką toku, żeby potem nie żałować pochopnej decyzji.

Niestety wyjaśniam też, że wniosek o skreślenie nie zostanie rozpatrzony, jeśli będzie po prostu zawarty w mailu - najlepiej złożyć dokument z podpisem lub skorzystać z podań elektronicznych lub e-PUAP. Wywalenie kogoś ze studiów jest zbyt poważną sprawą, żeby to załatwiać mailowo. Jeżeli chcą Państwo otrzymać decyzję skreśleniową szybko - proszę po złożeniu wniosku umówić się z asystentką toku na samodzielny odbiór. Decyzja o skreśleniu wysyłana jest bowiem za potwierdzeniem odbioru, a to chwilę trwa.

Jest jeszcze sporo innych kwestii, które kłębią się na początku roku akademickiego - w tym pozornie oczywiste pytania świeżo zrekrutowanych studentów. Proszę przeszukiwać blog (chmura tagów) - to naprawdę nie jest złe źródło informacji, a na odpowiedzi mailowe czasem trzeba sporo poczekać. W poniedziałek odebrałam ponad 60 maili i do dzisiaj ścibolę odpowiedzi, a przecież każdego dnia spływają nowe. Poza tym teraz trwa bardzo gorący okres w dziekanacie (przejmujemy dokumentację z rekrutacji) i fizycznie coraz bardziej brakuje mi czasu na korespondencję (na blog zresztą tym bardziej).

Proszą Państwo, żeby wszystkie odpowiedzi zawarte w mailach także publikować na blogu -  niestety nie wszystkie przypadki dają się uogólnić. Ponieważ najwięcej zamieszania jest aktualnie z pracami magisterskimi (oczywiście tymi, które nie zostały złożone ;-) to przypominam, że wpis na ten temat już publikowała (tutaj) - proszę pytać tylko o to, co jest niejasne, lub nie zostało w nim uwzględnione. W pozostałych przypadkach odsyłam do wpisu.

Drugi wątek zajmujący sporo czasu w korespondencji to stypendia: szczegóły na stronie www i tutaj.

17 wrz 2015

Czuję się bardzo pokrzywdzony!

Maile pełne złości i poczucia krzywdy są dość częstą reakcją na wieść o zasadach tworzenia list rankingowych (system deklaracji dla I semestru). Niestety moje prośby o sugestie lepszych rozwiązań są od lat ignorowane. Zdaję sobie sprawę, z niedostatków stosowanego rozwiązania - co roku próbujemy je choć trochę udoskonalić, informatycy mają mnie już chyba serdecznie dosyć (a ściślej mówiąc Pana Dziekana Matusewicza, który usiłuje w pomocą informatyków przełożyć pomysły na liczby), bo algorytm zmieniamy jak rękawiczki, ale poza studenckimi żalami, jakoś nie widać ciekawych konceptów.

Listy rankingowe dla pierwszego semestru tworzone są na podstawie liczby punktów uzyskanych w trakcie egzaminu wstępnego, a dla absolwentów studiów licencjackich w SGH - w oparciu o średnią klasyfikującą do podjęcia studiów magisterskich w SGH.

I tak, liczba uzyskanych punktów na teście kwalifikacyjnym przeliczna jest na średnią (100 pkt = 5,0; 99 pkt = 4,98 itd.) i na tej podstawie tworzona jest jedna lista rankingowa, na której znajdują się wszyscy nowi studenci Studium Magisterskiego.

Jeśli POWAŻNIE uznają Państwo, że warto stworzyć inny algorytm i opracują rozsądny pomysł - to proszę o kierowanie wniosków do Samorządu Studenckiego i przed kolejna rekrutacją możemy pomyśleć o zmianie.

Jeśli ktoś czuje się pokrzywdzony, to mogę tylko wyrazić współczucie - nie mam pomysłu, który zadowoliłby wszystkich studentów, a wyczerpały się już pomysły, które zadowoliłyby możliwie dużą liczbę osób. 

I bardzo ważne: jeżeli nie są Państwo w stanie wskazać lepszych rozwiązań, proszę nie wyładowywać frustracji na asystentkach toku. Aroganckie i niegrzeczne maile kierowane do pracowników biura dziekańskiego, będą podstawą zgłoszenia autora do Komisji Dyscyplinarnej. Dlatego jeśli już kogoś roznosi energia - proszę zgłosić się wprost do mnie. W obronie pracowników mam obowiązek użyć wszelkich środków przewidzianych regulacjami SGH i trudno będzie Państwu potem się wybronić. Natomiast z rozmowie ze mną możecie się wykrzyczeć i nie będę miała komu się skarżyć ;-)

Awanturnica, która się nadąsała, że nikt jej nie odpowiada - proszona jest o korzystanie z adresu w domenie sgh.waw.pl. To zwiększy szansę na szybkie uzyskanie odpowiedzi. Pierwszeństwa mają ZAWSZE maile studenckie wysyłane z naszej domeny.

PS: Myślałam, że ciąg dalszy nastąpi po konsultacjach z Samorządem, ale uparcie Państwo piszą do mnie, więc hurtem muszę odpowiedzieć, że:
  1. Nie mam możliwości czasowej dyskutować z każdym odrębnie, więc niestety Państwa maile pozostaną bez (szybkich) odpowiedzi - proszę wypracować realne rozwiązanie z Samorządem i wtedy możemy wprowadzać zmiany.
  2. Argument, że "0 punktów na teście oznacza..." itd. jest pozbawiony sensu, bo nikt z takim wynikiem nie zostanie przyjęty na studia w SGH.
  3. Nie wiem, na czym opiera się argument, że "testy są banalne". Układają je ci sami egzaminatorzy, którzy przyjmowali od Państwa egzaminy na poziomie licencjackim i dostosowują poziom wymagań do tych, jakie stawiali Państwu na egzaminach.
  4. Jeśli jednak testy są banalne i (cytuję z FB) "przyjmujemy osoby nieprzygotowane do studiów", to nie pojmuję, po co studenci tak walczyli o zwolnienie z egzaminów wstępnych? To dość przykre - choć typowe - że ludzie dostrzegają cudze przywileje a nie własne.
  5. Najbardziej beznadziejny argument padł na FB "dlaczego zostałem przyjęty na studia, skoro teraz uniemożliwia mi się podjęcie nauki". Poproszę o wyjaśnienie, na czym polega owo "uniemożliwienie". Na I semestrze wszyscy Państwo mają zagwarantowane miejsca na przedmiotach obowiązkowych. Tylko część ECTS pozostaje na przedmioty swobodnego wyboru i tu zazwyczaj deklaracje mocno się rozpraszają. Jeśli autor owego stwierdzenia nie dostanie się na jakiś przedmiot obowiązkowy, to zadbam, żeby nie został bez zajęć.
  6. Mogę z Państwem konsultować rozwiązania, ale jakoś nie było chętnych po ubiegłorocznym rankingu. Obawiam się, że i teraz skończy się na krzyku. Proszę też nie utożsamiać konsultacji z wydawaniem poleceń Dziekanowi (to uwaga m.in. pod adresem autora poniższych komentarzy) i zachować zasady netykiety.
  7. Opinię, jaka padła na FB, że "na licencjacie współpraca z dziekanatem była o niebo lepsza" mogę tylko przyjąć do wiadomości, choć wolałabym usłyszeć jakieś konkretne propozycje, w czym możemy poprawić funkcjonowanie biura na studiach magisterskich (ponownie nawiązuję do netykiety).
  8. Rozumiem, że nowe media są świetnym miejscem na wylewanie żółci, ale nawet najgłośniejsze krzyki na FB i na blogu, nie zmienią rzeczywistości, dopóki nie zaczną Państwo działać.
  9. Ciekawa obserwacja: w pierwszym roku kadencji, kiedy obowiązywała stara, jak system deklaracji zasada "kto pierwszy ten lepszy" nie było żadnych pretensji. Zamierzam i tę kwestię poddać pod rozwagę Samorządu.
  10. Nie zrzucam swoich zadań na studentów. Ale jeżeli nie są Państwo zadowoleni z żadnego z dotychczasowych rozwiązań (a to już czwarte, uwzględniając okres obowiązywania "wyścigu"), to pozostaje zastosować jedynie słuszne - czyli studenckie. Można podważyć sens jakichkolwiek działań, ale pewno własne potraktują Państwo lepiej niż cudze.

12 wrz 2015

I co teraz?!

Mniej więcej taki jest wydźwięk kilku rozczulających zapytań mailowych, jakie otrzymałam w ciągu ostatniego tygodnia od studentów, którzy nie dopełnili obowiązku złożenia deklaracji semestralnej w terminie. 

O terminach Pani Dziekan Górak-Sosnowska przypominała na blogu (konkretnie tutaj), a także na stronie Dziekanatu, w Wirtualnym Dziekanacie oraz - po raz pierwszy w historii SGH - drogą sms-ową (o czym zresztą także była mowa na blogu). Przy takiej liczbie kanałów informacji nie znajduję kompletnie żadnego usprawiedliwienia dla osób, które zlekceważyły swój (bądź co bądź regulaminowy) obowiązek. Chyba, że oczekują Państwo jeszcze osobistego zaproszenia, bukietu kwiatów lub gratisów wręczanych przy okazji logowania się do WD. Jeśli tak, to poproszę o formalny wniosek za pośrednictwem Samorządu, bo nie wiem, czy JM Rektor SGH zdecyduje się na takie wydatki.

Niepodjęcie studiów w terminie będę traktować wprost, jako podstawę dla skreślenia delikwenta z listy studentów. Być może przewlekłe leczenie szpitalne lub rehabilitacja po operacji przekonają mnie, że deklarowanie przedmiotów zeszło na dalszy plan (bo na zasięg sieci chyba jednak nie powinny mieć wpływu), ale proszę nie rozczulać mnie załączonymi do podań marnymi zwolnieniami od internisty lub dentysty. Nie rozumiem, dlaczego wizyta u stomatologa, nawet jeśli oznaczała (jak to wyjaśnił wnioskodawca) bolesną ekstrakcję zęba, miałaby zablokować na kilka dni możliwość skorzystania z systemu deklaracji. Tym bardziej, że (owszem - sprawdziłam!) rzeczony pacjent przejawiał całkiem normalną aktywność na FB (także w dniu owej ekstrakcji).

Dalekie wojaże - chyba bardzo dalekie zważywszy na rozległy zasięg sieci internetowej - na pewno są ciekawsze niż meldowanie się w systemie deklaracji i być może ja też dokonałabym podobnego wyboru. Dlatego uszanuję Państwa preferencje: jeśli ktoś woli podróżować niż uczyć się, to pozostaje mi tylko zwolnić obieżyświata z przykrego obowiązku studiowania w SGH. 

(Co ciekawe - Pan, który mnie zapewniał, że w owym czasie podróżował po Mongolii i NAPRAWDĘ nie miał zasięgu, w tym samym terminie zamieszczał na FB swoje zdjęcia... z londyńskiego pubu. Jestem nowoczesna i wierzę, że dzisiejsze technologie umożliwiają bilokację. W zupełności wystarczyłoby jednak, gdyby deklaracji semestralnej dokonało to wcielenie, które miało dostęp do sieci w Londynie.)

Najbardziej wzruszyło mnie wyjaśnienie "zapomniałem". Choć nie najlepiej świadczy to o naszej Alma Mater - tak łatwo ją wyrzucić z pamięci, że nawet sms-y nie pomogły....


8 wrz 2015

Przedwczesne prośby

Kwestia przedłużenia sesji egzaminacyjnej była już przedmiotem licznych wpisów na naszym blogu, toteż odsyłam Państwa do archiwum, celem wyszukania interesujących przypadków lub analogii. Jedyny wyjątek muszę uczynić dla absurdalnego podania "o przedłużenie sesji", które wpłynęło do DSM w pierwszych dniach września, czyli przed rozpoczęciem drugiego terminu sesji. Co prawda wpis o takim przypadku też już się pojawił, ale autorem owego podania jest student wyjątkowo kreatywny i najwyraźniej planujący doktorat z prawa, więc na wszelki wypadek przedstawię Państwu jego argumenty, żeby w przyszłości móc odsyłać innych równie kreatywnych do niniejszego wpisu.

Po pierwsze przypominam, że wniosek o przedłużenie terminu sesji należy złożyć dopiero po zakończeniu II jej terminu, ponieważ wcześniej najzwyczajniej w świecie nie jestem w stanie ustalić, czy studentowi przysługuje przedłużenie sesji (choroba?, kolizja przedmiotów?), czy też kwalifikuje się do poprawki.

W odpowiedzi na podobne przypomnienie, Pan Kreatywny poinformował mnie, że w ogóle nie zamierza podchodzić do egzaminu w II terminie, ponieważ... jest w tym czasie na wczasach z rodziną. Uznał zatem, że przedłuży sobie (bo ja tego na pewno nie zrobię) sesję i zda wtedy, kiedy mu to będzie pasować. Podkreślił też, że jako klient SGH oczekuje indywidualnego traktowania.

No cóż w kwestii aż tak wybitnych indywidualności pozostaje chyba tylko odwołanie do JM Rektora (trudno wyobrazić sobie większą atencję niż przypadek studenta, nad którym pochyla się sam Magnificencja). Regulamin milczy w kwestii jednostek wybitnie zindywidualizowanych, ale jak najbardziej przewiduje sytuację studenta, który nie skorzysta z przysługujących mu dwóch terminów sesji. Taka osoba może wnioskować o powtarzanie semestru lub (jeśli rzecz dotyczy jednego przedmiotu) o wpis warunkowy na kolejny semestr. Z regulaminem nie polemizuję i każdej z tych zgód chętnie udzielę.

Podsumowując - podania o przedłużenie sesji składane przed jej zakończeniem (a tym bardziej przed jej rozpoczęciem) będą rozpatrywane negatywnie ze wskazaniem na brak podstaw do ich rozpatrzenia. A wnioski, które wpłyną po zakończeniu sesji, będą rozpatrywane pozytywnie tylko wówczas, gdy student załączy stosowne dokumenty (wypis ze szpitala, kopię zgłoszenia kolizji egzaminów itp.).

4 wrz 2015

Wakacyjny luzik w DSM

Zacznę rzecz jasna od wyjątku z maila studenckiego, który otrzymałam we wtorek: "(...) więc może mógłbym wpaść do Pani Dziekan bez żadnych formalnych zapisów, bo moja sytuacja jest wyjątkowa i nie może czekać do października. Jeżeli jest już Pani Dziekan w Warszawie, to chciałbym skorzystać z tego, że i tak wakacyjny luzik (...)"

Forma tej "prośby" jest faktycznie mało formalna i chyba tylko wakacyjny luzik może uzasadnić taki sposób zapisywania się na dyżur dziekański. Ale skorzystam z pretekstu, żeby pokazać, jak wygląda wakacyjny luzik z drugiej strony okienka.

Zazwyczaj na pół godziny przed otwarciem dziekanatu ustawia się kolejka studentów, którzy coś tam zaniedbali, zapomnieli etc. Przyznam, że te kilkadziesiąt osób, które zagląda do DSM każdego dnia, ma się nijak do tłumów przewalających się przez "okienka" w czasie roku akademickiego (szczególnie w pierwszych tygodniach semestru). Ale pozorna cisza nie oddaje tego, co się dzieje w środku - a trwa właśnie ostatni etap prac "porekrutacyjnych", czyli przekazywanie kilku tysięcy teczek do właściwych asystentek w DSM. 

Jako Dziekan mam to szczęście, że nie dźwigam koszy wypełnionych papierem, ani nie wertuję każdej teczki odrębnie w poszukiwaniu (czasem bezowocnym) podstawowych dokumentów (np. świadectwa dojrzałości albo dyplomu licencjackiego) bez których po prostu nie wolno przyjąć studenta na studia magisterskie. Otóż, jako Dziekan mam natomiast zaszczytną funkcję "świstaka": otwieram (dwukrotnie, bo dwa egzemplarze) każdą umowę sprawdzam, czy została podpisana przez kandydata, podpisuję się obok niego, zamykam umowę, odkładam i sięgam po następną. W poniedziałek zrobiło mi się niedobrze po 2 godzinach tego ogłupiającego zajęcia, a dobiła mnie informacja, że ta góra papieru, którą przerobiłam to dopiero setka nowych studentów. 

Na tym tle radośnie i beztrosko wyglądają narady w sprawie nowych zasad przyznawania stypendiów oraz sprawozdań statystycznych dla Ministerstwa, dzięki którym kilka tysięcy naszych studentów nie musi płacić za studia. Ale w środę maksymalnie czas nam wypełniło najlepsze wydarzenie tego tygodnia oraz kilku ostatnich lat!!!!: decyzja Kanclerza SGH o sfinansowaniu remontu sal obron :-)

Radość moja nie zna granic, bo chociaż roboty będzie sporo, to koszmar tych sal był bezmierny i w moim odczuciu przyczyniał się do kiepskich wyników niektórych obron. Zniszczone wykładziny, brudne ściany, obrywające się lampy i szkaradne meble stanowiły zaiste wyśmienite tło dla jednego z najważniejszych wydarzeń w czasie studiów. Kilka lat temu prosiłam o wsparcie w walce o remonty ówczesnych przedstawicieli Samorządu Studenckiego, ale uzyskałam odpowiedź, że "Samorząd nie zamierza mieszać się do polityki inwestycyjnej Dziekanatu". Szczęśliwie nigdy potem nie trafiła się równie arogancka ekipa karierowiczów studenckich i kolejni przedstawiciele Samorządu wspierali mnie we wszystkich wysiłkach, ale sale obron faktycznie na długie lata wypadły z listy priorytetów, jako "zachcianka Dziekanki".

Niby prawda, że przeciętny student odwiedza salę obron raz w życiu, a egzamin magisterski budzi wielkie emocje niezależnie od otoczenia, ale jednak niektórzy męczą się w otoczeniu szpetoty. Poza tym miewamy też "nieprzeciętnych studentów", którzy:
  • poprawiają (czasem kilkakrotnie) egzamin magisterski
  • realizują więcej niż jeden kierunek studiów
Przynajmniej oni docenią zmiany ;-)

A zmiany będą spore, bo zmieni się także układ pomieszczeń (jedne drzwi się zamuruje, inne wykuje :-) Komisje  egzaminacyjne spędzające dłuuuugie godziny w tych klitkach poczują się nieco lepiej i może łaskawszym okiem spojrzą na zdających. 

A pierwszy powakacyjny rzut obron zaczynamy już 21 września!!! Powodzenia!

3 wrz 2015

Stypendialny deadline i ważne zmiany

Termin składania wniosków o stypendia naukowe jest znany od dłuższego czasu, bo informacja ukazała się jeszcze przed wakacjami - ale dla wszelkiej pewności przypominam, że wnioski o Stypendium Ministra należy złożyć osobiście w Dziekanacie Studium Magisterskiego w nieprzekraczalnym terminie do 5 października 2015 r. Nieprzekraczalny termin to taki, którego nie można przekroczyć - to chyba niezbyt oczywiste, skoro co roku trafia się jakaś zapłakana sierotka, która po twardym "nie" zamienia się w rasową jędzę.

Twarde "nie" wynika z tego, że przydługi proces biurokratyczny nie kończy się w Dziekanacie, tylko dopiero zaczyna. Dokumenty po weryfikacji trafiają do biura Rektora SGH, który decyduje o wprowadzeniu sprawy danego studenta na posiedzenie Senatu SGH. Dopiero po pozytywnej opinii Senatu dokumentacja przesyłana jest do Ministerstwa. Ponadto ze względu na znaczące zmiany wprowadzone w tym roku rozporządzeniem Ministra radzę nie czekać do ostatniej chwili (czyli do 5 X), bo w razie konieczności uzupełnienia dokumentacji nie będą mieli Państwo czasu tego uczynić.

A zmiany dotyczą tak meritum, jak i kwestii formalnych. Zmienił się charakter wniosku - dotychczas wnioskodawcą był student, a Rektor opiniował wnioski. W tym roku po raz pierwszy Rektor występuje z wnioskiem do Ministra o przyznanie stypendium wybranym studentom. Zadaniem studenta jest natomiast skompletowanie dokumentacji, która ma wywołać takie "wow", żeby Rektor zechciał delikwenta umieścić w swoim wniosku!

"Wow" jest ważne i niełatwe do osiągnięcia, ponieważ w tym roku po raz pierwszy kryterium przyznawania stypendium są wyniki naukowe a nie średnia. Ze szczegółami proszę się zapoznać na stronie Ministerstwa. W szczególności proszę zwrócić uwagę na punkt IV, definiujący "Osiągnięcia brane pod uwagę przy ocenie wniosków" oraz punkt V określający "Tryb ubiegania się o stypendium przez studenta", w którym wymieniono m.in. dokumenty potwierdzające uzyskanie wybitnych osiągnięć. Bez ich skompletowania, nawet nie mają Państwo po co zabierać czasu Rektorowi, bo źle przygotowany wniosek zostanie odrzucony ze względów formalnych. Stąd zresztą moje przypomnienie i uwaga, żeby nie czekać do 5 października, bo "w razie co" sami zamkną sobie Państwo szansę uzupełnienia dokumentacji.

Serdecznie proszę też, aby nie zamęczali nas Państwo pytaniami o średnią ("czy mieszczę się w 5% najlepszych studentów?") ponieważ w tym roku nie ma ona żadnego znaczenia. A Artystę, który poprosił mnie mailowo o "streszczenie wymagań Ministra", bardzo proszę o skorzystanie z linku do informacji. Co prawda rzeczony Artysta wyjaśnił mi, że "nie jest w stanie przebrnąć przez ten wykaz" i "nie ma pojęcia, jakie dokumenty w końcu powinien złożyć", ale wydaje mi się, że przy takim poziomie intelektualnym i tak trudno będzie uzyskać stypendium naukowe, więc to żadna strata... (może język rozporządzenia służy właśnie selekcji naturalnej?)

1 wrz 2015

Konkurs na esej

Ponownie wpis gościnny - tym razem na prośbę Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych (PISM).

Wspólnie z Ambasadą Brytyjską oraz Ambasadą Szwecji w Polsce, PISM organizuje drugą edycję konkursu dla studentów na esej dotyczący Transatlantyckiego Partnerstwa w dziedzinie Handlu i Inwestycji (TTIP). 

Celem konkursu jest popularyzacja wśród studentów problematyki umowy handlowej UE-USA. 

W konkursie mogą wziąć udział wszyscy studenci zarejestrowani na polskich uczelniach wyższych. 


Autorzy najlepszych esejów otrzymają nagrody: 
  • wyjazd studyjny do Londynu i spotkanie z ekspertami zaangażowanymi w negocjacje TTIP (pokrycie wszystkich kosztów)
  • trzymiesięczny staż w PISM
  • publikacja zwycięskiego eseju na blogu PISM
  • voucher na jedno ze szkoleń organizowanych przez Akademię PISM
  • uczestnictwo w gali wręczenia nagród w Ambasadzie Szwecji w Warszawie. 
Prace należy przesłać w terminie do 15 listopada 2015 r. na adres ttip@pism.pl. 
 
W razie jakichkolwiek pytań zachęcam do kontaktu telefonicznego: +48 22 556 80 71/09 lub mailowego pod adresem ttip@pism.pl. 
 
Informacja na temat konkursu zamieszczona jest również na stronie internetowej PISM
 
Wszelkie aktualne informacje mogą też Państwo uzyskać na stronie konkursu na Facebooku.