![]() |
igmur.com |
Taką przyczynę podał mi student, który zapragnął przepisać się z jednej grupy studenckiej do drugiej. Oczywiście przepisać się poza systemem elektronicznym, w trybie nadzwyczajnego podania, rozpoczynając od sakramentalnego "Mój przypadek jest wyjątkowy...".
Otóż po półtorarocznej odsiadce w DSM jedno wiem na pewno: jeśli podanie, e-mail lub wypowiedź studenta w czasie dyżuru dziekańskiego zaczyna się od słów "Mój przypadek jest wyjątkowy..." to jedno z dwojga jest prawdziwe: albo jest to pierwszy z serii setki podobnych przypadków, albo sto pierwszy z serii, która ciągnie się od nie wiadomo kiedy.
Tym razem obstawiam opcję nr 1, z tej prostej przyczyny, że (jeszcze) jest niedziela i zaledwie w piątek został ostatecznie zamknięty system elektronicznych deklaracji studenckich w WD. Na Wasze usilne prośby i zaklęcia system został otwarty po raz trzeci, choć doskonale zdaję sobie sprawę z faktu, że to akurat nijak ma się do studenckiego poczucia obowiązku, bo i tak pewna pula studentów uzna za stosowne złożyć podania "papierowe".
Student, o którym mowa, jak przypuszczam, otwiera czarną serię wniosków o przepisanie/wypisanie/dopisanie poza systemem elektronicznym. Jego argumentacja - zacytowana w tytule wpisu - została jeszcze rozszerzona o stwierdzenie, że dopiero wczoraj (sobota) dowiedział się od znajomych na forum, że są u innego wykładowcy i "żeby on też się przeniósł, bo wtedy będą razem w grupie". Wzruszyłam się tymi przejawami studenckich przyjaźni, ale obawiam się, że na przyszłość trzeba będzie odwiedzać forum przed zapisami w WD, a nie po ich zakończeniu.
Dopuszczam możliwość, że pomimo dodatkowego terminu otwarcia systemu elektronicznego, ktoś przyczłapie do dziekanatu z podaniem papierowym z powodu WYJĄTKOWEJ sprawy. Ale pozwólcie, że zgodnie z regulaminowymi uprawnieniami, to (pro)dziekani podejmą decyzję, czy sprawa zasługuje na miano wyjątkowej.
Poza Panem Przyjacielskim, dostałam dzisiaj drogą mailową kilka podobnych zapytań - wskazywano następujące przyczyny (w nawiasie moje sugestie):
- zapomniałam do kiedy otwarty jest system (trudno - w kolejnym semestrze proszę pamiętać)
- zmienił mi się grafik w pracy (niesamowite! akurat w niedzielę, dzień po zamknięciu systemu...)
- nie dostałam informacji o powtórnym otwarciu systemu (na przyszłość proszę sprawdzać pocztę)
- nie mogłem się zalogować (system po raz pierwszy otwarty był w ub. roku kalendarzowym - czy to zbyt mało czasu na kontakt z CI?)
- dowiedziałam się, że wybrany przez mnie wykładowca jest beznadziejny (i też akurat dzień po zamknięciu systemu?)
- uświadomiłem sobie, że ten wykład będzie w niedziele o 8.00 rano - "jestem wtedy nie do życia" (proszę złożyć wniosek o przeniesienie na studia popołudniowe)
- pomyliłem nazwy wykładów (sprawdziłam - i dodam, że tytuły wykładów nie mają ze sobą NIC wspólnego, dodatku jeden jest na studiach licencjackich a drugi na magisterskich...)
Jutro pierwszy dyżur w tym semestrze. Może po napisaniu tego wpisu ochłonę na tyle, żeby jutro z należytą uwagą i cierpliwością wysłuchać kolejnych wyjątkowych przypadków. Zawsze najbardziej boję się, że w poczuciu irytacji albo kpiny, która pomaga mi zachować zdrowy rozsądek - skrzywdzę kogoś, kto ma naprawdę poważny problem, albo dramatyczną sytuację życiową. Dlatego proszę - zanim uznacie swoje niedbalstwo za wyjątkowy przypadek, zastanówcie się kilka razy, czy nie zabieracie czasu, który powinnam poświęcić osobie naprawdę bezradnej.